Lewandowski znów strzelił. Czy Żukowski będzie jego następcą w kadrze?
Robert Lewandowski ponownie znalazł się w TOP 5 rankingu tygodnia Polaków za granicą. Polski napastnik zasłużył sobie na to arcyważnym golem przeciwko Atletico Madryt. Dzięki temu trafieniu Duma Katalonii ma już siedem punktów przewagi nad Realem Madryt w tabeli La Liga.
Niemniej jednak na docenienie zasłużyło również kilku innych Polaków, a w tym ponownie Mateusz Żukowski. Napastnik jest liderem klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi i wysyła coraz więcej sygnałów Janowi Urbanowi. To wyjątkowo pozytywna informacja w tym momencie, bo kadra nie ma zbyt wielu opcji na pozycji klasycznej „dziewiątki”. Jeśli 24-latek potwierdzi swoją jakość w kolejnych miesiącach, może stać się naturalnym następcą Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski. Do tego jeszcze daleka droga, ale wydaje się, że transfer Żukowskiego do lepszego klubu jest nieunikniony.
TOP 5 tygodnia wg Piotra Koźmińskiego
Robert Lewandowski (Barcelona)
Nie był to gol wyjątkowej urody, ale trafienie z Atletico Madryt może mieć kluczowe znaczenie dla losów tytułu. Dzięki strzeleckiemu instynktowi Lewandowskiego Barcelona pokonała Atletico 2:1 i ma już siedem punktów przewagi nad Realem. Zanosi się na kolejny tytuł RL9.
Jakub Kamiński (FC Koeln)
Dobry występ przeciwko Borussii Moenchengladbach (2:2). Polak strzelił już siódmego gola w tym sezonie Bundesligi, a przy okazji ogłosił światu piękną wiadomość – wkrótce zostanie ojcem. „Kamyk” to jeden z liderów FC Koeln i wykupienie go przez klub po sezonie jest formalnością.
Mateusz Żukowski (Magdeburg)
Kolejny świetny występ Polaka, który jest rewelacją tego sezonu 2. Bundesligi. Były zawodnik Śląska Wrocław dorzucił kolejne dwa trafienia, co oznacza, że jest liderem strzelców ligi z 15 bramkami (w 16 meczach). Transfer wyżej wydaje się kwestią czasu.
Piotr Zieliński (Inter Mediolan)
Dobry występ i asysta w meczu z Romą (5:2). „Zielek” od dłuższego czasu zbiera bardzo dobre oceny za występy w klubie i nie inaczej było tym razem. Jak napisali Włosi, Polak nie dotyka piłki, a ją… pieści. Tym razem wypieścił asystę.
Maxi Oyedele (Strasbourg)
Warto odnotować jego walkę o miejsce w składzie silnego przecież Strasbourga. Po ciężkim początku w klubie i kontuzji Polak wreszcie zaczyna pokazywać umiejętności. Po raz drugi z rzędu zagrał w pierwszym składzie (zaliczył 90 minut), pomagając w zwycięstwie 3:1 nad Nice.









