Krychowiak nie rozumie tak wielkiej krytyki
Reprezentacja Polski prowadzona przez Czesława Michniewicza mierzyła się podczas mistrzostw świata w Katarze z bardzo dużą krytyką. Dotyczyła ona stylu gry kadry, który nie był zbyt atrakcyjny. Polska drużyna miała olbrzymie problemy z kolejnymi rywalami, ale koniec końców wyszła z grupy z drugiego miejsca. W 1/8 finału trafiła na Francję, z którą przegrała 1-3. Był to jednak jej najlepszy mecz na mistrzostwach.
Dzień po odpadnięciu Polaków z mundialu wybuchła w kraju afera premiowa. Ujawniono, że ówczesny premier Mateusz Morawiecki obiecał zawodnikom pokaźny bonus, jeśli wywalczą awans z grupy. Pieniądze w postaci minimum 30 milionów euro miały trafić bezpośrednio do piłkarzy oraz sztabu szkoleniowego. Ostatecznie Morawiecki wycofał się z tego pomysłu.
Zobacz również: „Świderski jest za chudy w uszach, aby mieć własną cieszynkę”
Przez wiele miesięcy w Polsce był to piłkarski temat numer jeden. Musieli się z niego tłumaczyć Michniewicz, prezes PZPN Cezary Kulesza czy poszczególni kadrowicze. Po latach do tematu wrócił Grzegorz Krychowiak, który otwarcie przyznał, że jego zdaniem krytyka była zbyt duża, a piłkarze nie powinni mieć sobie nic do zarzucenia.
– Żaden zawodnik nie ma sobie nic do zarzucenia. Ja nie widzę żadnego problemu, że ktoś przychodzi do ciebie i proponuje ci bonus za wyjście z grupy. Powiedzenie, że takiej premii nie można zaakceptować, to jest troszeczkę hipokryzja. Potem się to oczywiście wszystko wylało, ale w pierwszym momencie wydaje mi się ze niewiele osób miałoby problem z zaakceptowaniem takiego bonusu. Oczywiście masz liderów, którzy decydują za cały zespół. Ale jak podjąć decyzję za wszystkich i powiedzieć: nie? Postawić się w sytuacji innego zawodnika? To nie jest takie oczywiste i takie łatwe – przekazał polski pomocnik w programie Kanału Sportowego.
Komentarze