Kopciuszek na ustach całego kraju. Nie mają pieniędzy, a wygrali dwa puchary

St. Johnstone
St. Johnstone PressFocus / Twitter

Media mówią o przebiciu szklanego sufitu. W Szkocji, totalnie zdominowanej przez Celtic i Rangers, od dekad nikt inny nie zdobył w jednym sezonie dwóch trofeów. W tym roku sztuka ta udała się niespodziewanie drużynie St. Johnstone. Kopciuszek z 45-tysięcznego Perth rozegrał najlepszy sezon w historii i zagra w europejskich pucharach. “To opowieść nadająca się na scenariusz filmowy” – twierdzą dziennikarze The Scottish Sun.

  • Drużyna St. Johstone zdobyła w swojej historii zaledwie trzy trofea. Po dwa z nich – Puchar Ligi Szkockiej i Puchar Szkocji – klub ten sięgnął w tym sezonie.
  • St. Johnstone to jeden z najbiedniejszych klubów w Scottish Premiership. Jego budżet jest 15-krotnie mniejszy niż Celticu. W lutym 2020 roku zarząd ogłosił, że musi ciąć koszty z powodu kryzysu.
  • Sukcesy na krajowym podwórku są tym bardziej zaskakujące, że drużynę dopadł w międzyczasie kryzys związany z koronawirusem.

Nie brakuje opinii, że nie ma bardziej przewidywalnej ligi niż Scottish Premier League. Od dekad rozgrywki te zabetonowane są przez dwóch hegemonów z Glasgow – Rangers i Celtic. Kluby te dominują też w dwóch krajowych pucharach i z rzadka wygrywa tam ktoś inny. Wystarczy tylko wspomnieć, że od 1990 roku nikt poza klubami z Glasgow i Aberdeen FC nie zdobył w Szkocji dubletu. Aż do teraz, gdy sztuka ta udała się zupełnie niespodziewanie drużynie St. Johnstone.

Perth to niewielka mieścina w centralnej Szkocji. Jej mieszkańcy dojeżdżają najczęściej do pracy do oddalonego godzinę drogi Edynburga lub położonego nieopodal Dundee. W miecie tym rozrywek jest niewiele. Założony w 1885 klub St. Johnstone gra na 10-tysięcznym McDiarmid Park. Nigdy nie został mistrzem kraju i wygrał wcześniej zaledwie raz, w 2014 roku, Puchar Szkocji. Nikt nie spodziewał się więc tego, co wydarzyło się w tym sezonie. The Saints sięgnęli w marcu po Puchar Ligi, a teraz, w maju, zdobyli po raz drugi w historii Puchar Szkocji.

Budżet 15-krotnie mniejszy niż Celtic

Nasz budżet jest 15-krotnie mniejszy niż ten, jaki posiada Celtic – przyznał z dumą prezes Steve Brown. Mało tego, nawet Hibernian, którego St. Johnstone pokonało w finale Pucharu Szkocji, ma na koncie dwukrotnie więcej pieniędzy. Szkockie media stwierdziły, że jest to sukces wbrew logice. W lutym ubiegłego roku zarząd The Saints ogłosił, że klub znajduje się pod kreską i musi jeszcze bardziej zacisnąć pasa. Nie było mowy o wzmocnieniach. Do drużyny dołączył niedoświadczony menedżer Callum Davidson, który po zakończeniu piłkarskiej kariery pracował jedynie jako asystent. Nikt nie uwierzyłby, że rok później St. Johnson zakończy ligę na piątym miejscu i zdobędzie dwa puchary.

Zespół wystąpi w eliminacjach Europa League, czym wszyscy są podekscytowani. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku nikt podobnego scenariusza nie zakładał. The Saints zaczęli sezon koszmarnie. Wygrali zaledwie cztery z 20 pierwszych ligowych meczów i prognozowano, że będą bronić się przed spadkiem W 2021 roku grają jednak rewelacyjnie i gdyby liga zaczęła się w styczniu, byliby na podium ligi.

W ciągu 137 lat istnienia St. Johnstone zdobyło jeden puchar. Tymczasem teraz, w dwa miesiące, sięgnął po dwa trofea. To niesamowite. Mam nadzieję, że da to naszym kibicom wiarę w lepszą przyszłość. Nawet taki mały klub jak nasz ma prawo marzyć – stwierdził menedżer Davidson. Hitem w Internecie stało się nagranie z szatni po finale z Hibernianem. Wspomniany szkoleniowiec rzucił się z radości na mokrą od wody podłogę i przejechał w ten sposób przez całą długość pomieszczenia.

Mają swojego Rooneya

Działacze z Perth zdają sobie sprawę, że po tak udanym sezonie trudno im będzie utrzymać kluczowych graczy zespołu. – Wiem, że co najmniej dwóch naszych piłkarzy jest na celowniku mocnych klubów – przyznał prezes Brown. W St. Johnstone podkreślają jednak, że ich siłą jest zgrany zespół, a nie pojedyncze gwiazdy. – Trudno byłoby nam wyróżnić jednego czy dwóch zawodników. Nasza kadra jest wyrównana i naprawdę szeroka – stwierdził kapitan Jason Kerr.

Nie zmienia to faktu, że bohaterem obu meczów finałowych był jeden gracz o nazwisku.. Rooney. Nie chodzi rzecz jasna o Wayne’a, tylko o Shauna. Zarówno w Pucharze Ligi przeciwko Livingston, jak i w starciu z Hibernianem strzelał on jedynego, zwycięskiego gola. Co ciekawe w obu przypadkach trafiał do siatki w 32. minucie gry. Choć 24-latek gra na prawej stronie defensywy w tym sezonie zdobył łącznie aż sześć bramek. Jeszcze przed rokiem, gdy sprowadzano go z Inverness, kosztował zaledwie 300 tysięcy funtów. Teraz mówi się o jego możliwym transferze do Anglii, a w grę miałaby wchodzić kwota przekraczająca milion.

Meczem, który kibice St. Johnstone będą wspominać latami rozegrano 25 kwietnia na Ibrox Park w Glasgow. Wówczas, w ćwierćfinale Pucharu Szkocji, The Saint grali z najlepszą drużyną kraju – Rangers. W regulaminowych 90 minutach goli nie oglądano, a w dogrywce na prowadzenie wyszli gospodarze. St. Johnstone wyrównało w… 122. minucie pojedynku, gdy do siatki trafił Christopher Kane. Kopciuszek wpadł wówczas w euforyczną radość, która dała mu psychologiczną przewagę w rzutach karnych. Dwaj gwiazdorzy Rangers, Tavernier i Roofe, nie trafili z jedenastu metrów do siatki, podczas gry czterech graczy gości było bezbłędnych.

Wygrali na przekór COVID-owi

Historia związana z St. Johnstone jest tym bardziej zaskakująca, że na przełomie kwietnia i maja drużynę dopadł kryzys związany z koronawirusem. Na kwarantannę trafiło wówczas czterech podstawowych zawodników i kilka osób związanych ze sztabem szkoleniowym. Pomimo tego drużynie udało się wygrać półfinał Pucharu Szkocji z St. Mirren. – To były dla nas szalenie stresujące tygodnie – przyznał menedżer Davidson.

Gdy 12 maja The Saints mieli grać z Celtikiem na kwarantannie było jeszcze więcej graczy i trenerom trudno było skompletować meczową kadrę. Ostatecznie rezerwowy skład przegrał różnicą czterech goli. Na całe szczęście dla St. Johnstone większość piłkarzy wróciła do zdrowia na finał Pucharu Szkocji. Faworytem był jednak Hibernian. – Część naszych graczy przystąpiła do tego meczu praktycznie z marszu. Wrócili z kwarantanny i mieli tylko kilka intensywnych treningów. Wznieśli się jednak na wyżyny swoich umiejętności – podkreślił Davidson.

W St. Johnstone żałują tylko, że z powodu pandemii oba mecze finałowe na Hampden Park rozgrywano bez kibiców. – Strasznie żałujemy, że najlepszy sezon w naszej historii zbiegł się z pandemią – przyznał prezes Brown. – Mamy jedynie nadzieję, że gdy zagramy w Europa League, to nasi fani pojawią się już na trybunach – dodał. Eliminacje z udziałem szkockiego kopciuszka ruszą w lipcu tego roku.

Komentarze