Co dalej z kontraktem Paulo Sousy? Prawnik odpowiada

Paulo Sousa
Grzegorz Wajda Na zdjęciu: Paulo Sousa

Polskę błyskawicznie obiegła we wtorek informacja, że oferta pracy dla Paulo Sousy ze strony Flamengo już za moment może być nieaktualna, bo nagle na rynku dostępny zaczął być Jorge Jesus – trener będący priorytetem dla największego klubu w Brazylii. O tym, co to znaczy dla PZPN rozmawiamy z Mateuszem Stankiewiczem, radcą prawnym zajmującym się prawem sportowym, którego kancelaria ma doświadczenie w przygotowywaniu i negocjowaniu kontraktów zawodniczych i trenerskich.

  • We wtorek Jorge Jesus rozstał się z Benficą Lizbona za porozumieniem stron
  • Wcześniej ten trener był absolutnym priorytetem dla Flamengo, a jedynym powodem, dla którego przegrał rywalizację z Paulo Sousą, był brak zgody Benfiki na rozwiązanie kontraktu
  • Można przewidywać, że teraz Flamengo wróci do tematu Jesusa. To rodzi pytanie, co dalej z Sousą. Wraz z Mateuszem Stankiewiczem analizujemy sytuację

Paulo Sousa nie odejdzie?

Jeśli Flamengo faktycznie rzutem na taśmę sięgnie po Jorge’a Jesusa, Paulo Sousa będzie musiał obejść się smakiem. Portugalczyk wtedy wciąż byłby pracownikiem PZPN, ale trudno się spodziewać, by w obecnej sytuacji prezes Cezary Kulesza pozwolił mu prowadzić reprezentację w marcowych meczach barażowych. Czy jednak PZPN ma opcję rozstania się z tym trenerem bez wypłacenia mu oraz jego sztabowi kontraktu ważnego do marca?

– Myślę, że musi to być przedmiotem głębokiej analizy, bo przepisy aneksu do regulaminu do spraw statusu zawodników FIFA, mam tu na myśli aneks dotyczący trenerów, mówią, że jeżeli ktoś w sposób niedozwolony próbuje doprowadzić do rozwiązania kontraktu, taka umowa może być z winy tej strony rozwiązana – mówi nam Mateusz Stankiewicz. – Ale to zachowanie musi kompletnie nielicować z zachowaniami standardowymi dla danego biznesu. Teraz PZPN musi przeanalizować, czy faktycznie doszło do – jak to jest zapisane w przepisach – abusive conduct. Czy może było zachowaniem normalnym w szerokim widzeniu piłki nożnej, a jedynie u nas – z uwagi na wytworzoną burzę medialną – został zinterpretowany negatywnie, mimo iż obiektywny obserwator siedzący w trybunale w Szwajcarii widziałby to inaczej. Na chłodno może to dla niego wyglądać tak, że trener pracujący w związku otrzymał inną ofertę pracy i spytał swojego przełożonego: prezesie, czy możemy rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron? Ten odpowiedział, że nie, więc koniec tematu – dodaje.

Zaznacza jednak, że widzi pewną furtkę dla rozwiązania korzystnego dla PZPN. – Z drugiej strony z mediów wychodzą informacje, że Paulo Sousa składał jakieś nieprawdziwe zapewnienia – że nie nosi się w ogóle z zamiarem opuszczenia reprezentacji Polski, że planował zgrupowanie przed barażami, że współpracownikom mówił, że nie ma żadnego tematu odejścia. Te małe okoliczności dookoła mogłoby stanowić okoliczności do rozwiązania kontraktu z winy Paulo Sousy. Same przepisy FIFA dotyczące trenerów są świeżutkie, ze stycznia 2021 roku. Nie mamy wciąż żadnych już zinterpretowanych przypadków.

Jeśli PZPN uzna, że Sousa swoim zachowaniem wpadł pod wspomniane „abusive conduct”, czyli w skrócie niegodne zachowanie, może zwolnić trenera z jego winy, ale to wciąż nie wyklucza wypłacenia mu kontraktu. Wszystko zależy, jak w takiej sytuacji zachowa się Portugalczyk – czy zaakceptuje ten powód rozwiązania umowy, czy zdecyduje się na batalię prawną. Jeśli trybunał sportowy uzna, że nie złamał zasad, wówczas PZPN będzie musiał płacić. Czy jednak sama deklaracja ustna z 26 grudnia, gdy prezes polskiego związku rozmawiał z selekcjonerem i usłyszał o chęci rozwiązania kontraktu, może być dziś traktowana jako wciąż aktualna?

Stankiewicz: – Z relacji z tamtej rozmowy, które dziś czytamy w mediach, wynika, że nie. Trener Sousa wyraził się jasno, że jest zainteresowany rozwiązaniem za porozumieniem stron, nie jednostronnie. Do porozumienia nie doszło, więc jeśli dziś nie byłby już zainteresowany porzuceniem reprezentacji Polski, nie ma większego znaczenia, co mówił kilka dni wcześniej. No chyba, że podpisałby wcześniej kontrakt z Flamengo, to można by to uznać za rozwiązanie umowy z PZPN, ale tego podpisu z tego, co słychać, nie było.

Co z pieniędzmi za awans na MŚ?

Jest jeszcze jedna istotna kwestia. Paulo Sousa ma w kontrakcie zapis, że jeśli Polska zakwalifikuje się do mistrzostw świata, jego umowa automatycznie przedłuża się do końca 2022 roku. Czy zatem PZPN musiałby mu płacić pieniądze po ewentualnym awansie, który – co udowodni z łatwością – byłby też jego awansem (nawet jeśli w barażach nie usiądzie na ławce).

– Wiele zależy od trybu rozwiązania umowy. Jeśli teraz związek rozwiązałby umowę, Paulo Sousa miałby trudniejszą pozycję, by domagać się pieniędzy. W praktyce nie byłoby już czego przedłużać. Natomiast gdyby był zwolniony z usług, ale kontrakt byłby utrzymany w mocy – co jest dosyć powszechnym zjawiskiem w sporcie, ostatnio widzieliśmy to na przykładzie Legii Warszawa i powrotu do tego klubu Aleksandara Vukovicia pracującego cały czas na swoim starym kontrakcie – Sousa jak najbardziej mógłby mieć roszczenia do grudnia. Zaznaczę jednak, że przy tej pierwszej opcji nie jest tak, że Sousa nie miałby żadnej furtki, by domagać się pieniędzy do końca roku. Trzeba by rozstrzygnąć kilka spraw. Przede wszystkim, czy oświadczenie rozwiązujące jednostronnie kontrakt było zgodne z przepisami FIFA. Jeśli uznano by, że nie było podstaw bazujących na „abusive conduct”, mogłoby to być wzięte pod uwagę. Wiele zależy więc od trybu rozwiązania umowy i brzmienia klauzuli przedłużającej kontrakt – kończy prawnik.

Komentarze