Bartłomiej Pawłowski szczerze po wygranej Widzewa nad Piastem
Bartłomiej Pawłowski trafił do Widzewa Łódź w lutym 2022 roku ze Śląska Wrocław. Jak na razie rozegrał w szeregach czterokrotnych mistrzów Polski łącznie 109 meczów, notując w nich 31 trafień. Ostatnio musi odnajdywać się w nowej rzeczywistości. Od momentu, gdy właścicielem klubu został Robert Dobrzycki, oczekiwania znacznie urosły. Widzew docelowo ma rywalizować o najwyższe cele. Niemniej w tej kampanii ekipa z Łodzi jak na razie częściej rozczarowuje. Niewykluczone jednak, że światełkiem w tunelu będzie wygrana w ramach 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
– Byliśmy w sytuacji kryzysowej i trzeba się do tego przyznać. Nie graliśmy dobrze. Nie graliśmy na poziomie oczekiwań sprzed sezonu. Z kolei w trakcie spotkania z Piastem Gliwice było troszkę pragmatyzmu. Zagraliśmy mniej ryzykownie i to okazało się skuteczne – powiedział Pawłowski w rozmowie z Goal.pl.
– Trzeba pracować nad mentalem, bo piłkarze jakościowi przyszli. Konieczne jest jednak, żeby wszyscy razem się zebrali i szli jeden za drugim w ogień. W meczu z Piastem udało się stworzyć taką grupę na boisku. Było widać dużo życzliwości. Jak ktoś popełniał błąd, to kolejny zawodnik chciał go naprawić i od razu mu pomóc. Dzięki temu uniknęliśmy wiele razy kłopotów – podkreślił kapitan Widzewa.
Andi Zeqiri z przełamaniem. Kapitan odsłonił kulisy
Latem do klubu z Łodzi dołączył Andi Zeqiri. 18-krotny reprezentant Szwajcarii trafił do Widzewa za dwa miliony euro. Ostatnio piłkarz strzelił swojego pierwszego gola w nowej drużynie. Czy to będzie przełomowy moment w przygodzie zawodnika z ekipą z Łodzi? Pawłowski również zabrał głos w tej sprawie.
– Większość napastników to piłkarze, którzy żyją z serwisu. Jeżeli są dośrodkowania czy wygrane piłki w polu karnym, celne podania, to napastnicy mają sytuacje. Wtedy zależy już od ich jakości, czy są skuteczni. Andi dostał serwis, miał dwie albo trzy sytuacje i zdobył bramkę. Mam nadzieję, że mu to pomoże i będzie mu łatwiej grać w kolejnych spotkaniach – powiedział 33-latek.
Igor Jovicević w październiku został trenerem Widzewa. Jak na razie prowadził drużynę w siedmiu spotkaniach. Wygrał trzykrotnie, raz zremisował i zaliczył też trzy porażki. Na temat pracy chorwackiego szkoleniowca również swoimi przemyśleniami podzielił się Pawłowski.
– Są nowe rzeczy, ale żeby wszystko działało z automatu, trzeba popracować dłużej. W okresie przygotowawczym trener będzie miał możliwość wypróbowania pewnych rzeczy. Dzisiaj to jest takie doraźne działanie: trochę pod przeciwnika, trochę tego, co trener chciałby, żebyśmy grali. Niemniej wiadomo, że jeszcze tego nie trenowaliśmy na tyle, więc trener przemyca pewne rozwiązania. Jak będzie możliwość rozegrania sparingów, to będziemy mogli popełniać błędy, bo nie ma wtedy ryzyka – wyjaśnił piłkarz.
W tym roku Widzew ma jeszcze dwa spotkania do rozegrania. Najpierw w STS Pucharze Polski łodzianie zmierzą się z Pogonią Szczecin. Kilka dni później natomiast w ostatnim spotkaniu 2025 roku na drodze łodzian stanie Zagłębie Lubin. To będzie potyczka w ramach PKO BP Ekstraklasy.
Czytaj więcej: Kikolski o presji, kibicach i miejscu Widzewa w tabeli. PSG jako przykład









