- Lukas Klemenz w rozmowie z Goal.pl podsumował zwycięstwo GieKsy Katowice nad Wieczystą Kraków. Zwrócił uwagę na przebieg spotkania, ofensywne atuty zespołu i elementy, które pozwalają drużynie regularnie zdobywać punkty
- Obrońca śląskiej ekipy opowiedział również o imponującej passie na Nowej Bukowej i zmianach w swojej roli na boisku. Wyjaśnił, jak wygląda przygotowanie do meczów oraz dlaczego rywale zwracają uwagę na jego grę przy stałych fragmentach
- W wywiadzie nie zabrakło także wątku Adriana Błąda. Klemenz odniósł się do jego przyszłości i możliwości związanych z pracą trenerską, a także opowiedział o osobach, które mają wpływ na funkcjonowanie drużyny i jej rozwój
Lukas Klemenz szczerze o GieKSie Katowice
Lukas Klemenz podkreśla, że passa meczów bez porażki na stadionie im. Jana Furtoka nie jest dziełem przypadku, a zespół konsekwentnie pracuje nad kolejnymi elementami swojej gry. W rozmowie z Goal.pl przeanalizował bramki zdobyte przez GieKSę Katowice w starciu z Wieczystą Kraków, pochwalił Bartosza Nowaka i Ilię Szkurina oraz wyjaśnił, jak zmieniły się zadania defensywne po przesunięciu go na środek obrony. Piłkarz wskazał też, że myśli o kursie trenerskim i uważnie przygląda się pracy sztabu szkoleniowego.
Łukasz Pawlik (Goal.pl): Na początek gratuluję wygranej. Z perspektywy drugiej połowy było to zasłużone zwycięstwo, ale początek spotkania nie wyglądał tak, jakby GKS miał pełną kontrolę. Miałem wrażenie, że oddaliście inicjatywę Wieczystej.
Lukas Klemenz (GieKSa Katowice): – Dziękuję za gratulacje. Szczerze mówiąc, z mojej perspektywy, z boiska, wydawało mi się, że końcówka pierwszej połowy, od 30-35. minuty, była trochę nerwowa pod naszą bramką. Była groźna sytuacja rywali, później strzał w boczną siatkę i okazja Jose Antonio De La Rosy. Poza tym nie pamiętam wielu sytuacji przeciwników. W drugą połowę weszliśmy i przez pierwsze 15-18 minut było ciężko. Wieczysta mocno napierała, zdobyła bramkę i ogólnie muszę przyznać, że ten gol wisiał w powietrzu. Rywale byli bardzo intensywni, konkretni z piłką i mają dużo jakości. Są też mocni fizycznie w pojedynkach powietrznych. Wieczysta naprawdę wysoko zawiesiła poprzeczkę. Nie było łatwo.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Czy pozwolenie przeciwnikom na dłuższe utrzymywanie się przy piłce było elementem Waszego planu? GKS chciał grać bardziej konkretnie, czy po prostu tak ułożyło się spotkanie?
Na każdą fazę gry mamy swój plan. To, że Wieczysta miała więcej piłki, nie oznacza, że decydowała o przebiegu spotkania. Myślę, że mieliśmy ten mecz pod kontrolą, poza sytuacjami, które wymieniłem. W pierwszej połowie była jedna naprawdę klarowna okazja rywali i może jeszcze zamieszanie pod naszą bramką po rzucie rożnym. Poza tym w środkowej strefie było dużo walki i pojedynków fizycznych.
GKS nie tylko wygrywa, ale coraz częściej potrafi zachwycić sposobem konstruowania akcji. Pierwsza bramka była tego przykładem, a trafienie Bartosza Nowaka stanowiło kolejny poziom. Chcecie w ten sposób dodatkowo zaskakiwać przeciwników?
Jeżeli chodzi o pierwszą bramkę, to z tego, co pamiętam, mieliśmy świetny odbiór i podanie do przodu. Później było zagranie diagonalne i poszukiwanie Bartka Nowaka. Bartkowi nie ma już co specjalnie schlebiać, bo w Polsce powiedziano o nim chyba wystarczająco dużo. Selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban też na pewno słyszy wszystkie pochwały na jego temat. To było świetne, precyzyjne wykończenie. Z kolei przy drugiej bramce również mieliśmy składną akcję i świetne zagrania. Ilia znowu powalczył. Super, że Borja Galan się podłączył, bo wcześniej był na swojej połowie. Zagrał do Ilii, a później do Bartka Nowaka, który zaliczył kolejną asystę. Borja Galan po raz trzeci wszedł z ławki i znów miał udział przy bramce. To pokazuje siłę naszej drużyny i zawodników rezerwowych.
Kapitalna passa Katowiczan
To już 17. mecz bez porażki na Nowej Bukowej. Jak do tego bilansu podchodzicie?
Mam nadzieję, że nasza passa będzie trwała jak najdłużej. Nie wiem, czy należy patrzeć na to w ten sposób, że gramy z drużynami z dolnej części tabeli, a GKS jest wyżej. Czasami teoretycznie słabsze zespoły bywają trudniejszymi rywalami niż takie drużyny jak Legia Warszawa czy Lech Poznań. Na pewno nie można lekceważyć żadnego przeciwnika. Każdy, kto przyjeżdża na nasz stadion, chce wygrać. Z tygodnia na tydzień nasza passa rośnie i jesteśmy tego świadomi, ale chcemy ją utrzymać jak najdłużej. Kibice nam pomagają. Czujemy ich wsparcie, a dzięki niemu możemy również tworzyć takie piękne akcje.
Nie można też pominąć Ilii Szkurina, który ostatnio się odblokował i pokazuje swoje najlepsze oblicze. W szatni widzicie, że jest bardziej otwarty niż w momencie, gdy przychodził do klubu?
Każdy potrzebuje czasu. Sztab i cały zespół pomagają nam się zgrywać. Myślę, że to rzeczywiście najlepszy okres Ilii. On sam to czuje, my również. Bardzo go wspieramy. Widać różnicę także na treningach. Kiedy przychodził, potrzebował czasu, żeby wkomponować się w zespół i przyzwyczaić do tego, czego wymaga trener Rafał Górak. To napastnik, który jest bardzo pracowity. Nie tylko w defensywie, ale też w utrzymywaniu piłki po pojedynkach fizycznych i dawaniu obrońcom chwili wytchnienia. Teraz Ilia jest w świetnej formie. Wspieramy go i liczymy na to, że utrzyma tę dyspozycję.
Trzy tygodnie przerwy pomogły Wam przygotować się do dalszej części sezonu? To był czas na naładowanie akumulatorów?
Przed nami dużo grania. Trener Górak dał nam pięć dni wolnego. Myślę, że to był dobry moment na mentalny reset. Po meczach pucharowych i ogólnie od startu sezonu mieliśmy sporo grania, podróży i pobytów w hotelach. Podróże są męczące, a obciążenie psychiczne i intensywność rozgrywek również są duże. Ten odpoczynek nam się przydał. Wróciliśmy z nowymi siłami.
Obrońca odsłonił nieco kulis pracy w GieKSie
Rywalom coraz trudniej Was zaskoczyć, ale czy Wy również odczuwacie, że przeciwnicy lepiej przygotowują się do waszych stałych fragmentów gry?
Ja to odczuwam. Zawsze jest przy mnie jeden zawodnik, a drugi mnie asekuruje. Wcześniej na pewno tak nie było. Myślę, że po zdobyciu pięciu czy sześciu bramek coś zaczęło się zmieniać. Rywale już się na mnie nastawiają. Rozmawiałem też z trenerem o moim występie z Rakowem Częstochowa. Mówił, że przeciwnicy wiedzą, czego się spodziewać i czekają w polu karnym, żeby mnie zablokować. Jest trudniej, ale myślę, że bramki przyjdą. Na razie cieszę się z tego, że wygrywamy i że chłopaki z przodu dają radę. Muszę dalej dokładać swoją cegiełkę do gry zespołu.
Wcześniej Arkadiusz Jędrych grał na środku obrony, a Pan występował z boku. Duża jest różnica w zadaniach, odkąd przeszedł Pan na środek defensywy?
Na pewno jest inaczej, bo teraz muszę zostawać z napastnikiem jako ostatni stoper. Wcześniej byłem bardziej z przodu, żeby zamykać akcje lub zabezpieczać atak. Teraz to zupełnie nowa rola. Wciąż się jej uczę. To chyba mój szósty czy siódmy mecz, licząc sparingi i spotkania pucharowe. Cieszę się jednak, bo ta zmiana na pewno rozwinie mnie jako zawodnika.
Klemenz zmienił pozycję i nie narzeka
Nie miał Pan wątpliwości związanych ze zmianą pozycji? To jednak spora różnica.
Jest duża różnica. Muszę na przykład asekurować kolegów w różnych sektorach i odpowiednio ustawiać się względem bramki. Tych zadań jest sporo, ale tak jak powiedziałem, uczę się. Dostaję indywidualne analizy, dużo z nich czerpię i rozmawiam zarówno z trenerem Dawidem Szwargą, jak i z analitykiem Markiem Stepnowskim. Jest tego dużo, ale trzeba się rozwijać.
Co jest największą siłą obecnego GieKSy Katowice?
- Zgranie i automatyzmy
- Jakość w ofensywie
- Świetna atmosfera w drużynie
- Przygotowanie taktyczne
0 Votes
Czy podczas ostatnich trzech tygodni pracowaliście nad nowymi rozwiązaniami, które mają zaskoczyć przeciwników w dalszej części sezonu?
Poprawiamy grę i staramy się być bardziej agresywni w bocznych sektorach boiska. Nadal są jednak mankamenty, nad którymi musimy pracować. Trener Dawid regularnie wysyła nam materiały analityczne. Myślę, że z meczu na mecz tych błędów jest coraz mniej, ale wciąż się zdarzają. Trener jest bardzo szczegółowy w analizach. To nas rozwija i na pewno nam pomoże.
Rozwijacie się również pod kątem przyszłej pracy trenerskiej?
Oczywiście. Uczymy się też nowego słownictwa, co jest bardzo ważne. Być może każdy z nas będzie w przyszłości robił kursy trenerskie, więc będzie wiedział, z czym to się wiąże. Rozwijamy się pod każdym kątem.
Wymowne słowa o koledze z drużyny
Słyszałem, że Adrian Błąd ma plany, żeby zostać trenerem. Czy już pomaga sztabowi szkoleniowemu i dzieli się swoimi spostrzeżeniami?
Myślę, że Adi ma dużo planów na siebie. Nie chcę ich zdradzać, bo nie mówi mi o nich wprost, ale widzę, że ma predyspozycje, żeby zostać dobrym trenerem. Ma fajne podejście i luz. Przedstawia bardzo dużo spostrzeżeń, bo gra w tym modelu od kilku sezonów i zna go na pamięć. Wie, co i kiedy mamy robić. To dla nas bardzo ważne i pomocne. Dobrze, że jest nadal aktywnym piłkarzem, bo ma odpowiednie wyczucie. Widzę też, że się uczy, często rozmawia z trenerami, zarówno z Dawidem Szwargą, jak i Rafałem Górakiem i czerpie od nich jak najwięcej. Myślę, że w przyszłości może być z niego bardzo dobry trener.
Po trudnym okresie Adrian znów może cieszyć się grą. Pana zdaniem odzyskał dawną energię?
Na pewno odżył. My również bardzo się z tego cieszymy, bo to trudny moment, kiedy spotykają człowieka takie sytuacje poza sportem. Jeśli dodatkowo nie możesz realizować się na boisku, mimo że masz swoje plany i cele, to jest to trudne. Adi kocha ten klub, kocha tu być i kocha to miasto. Dałby się za ten klub pokroić. My również bardzo go wspieramy, podobnie jak sztab i cały zespół. Chcemy, żeby wrócił do swojej dyspozycji i jeszcze pomógł nam na wiosnę.
Czy praca z materiałami analitycznymi i obserwowanie sztabu sprawiły, że Pan też zaczął myśleć o karierze trenerskiej?
Szczerze mówiąc, rozmawiam o tym z Alanem Czerwińskim, który jest już pod koniec kursu trenerskiego. Chciałbym pójść w tym kierunku. Być może w marcu, kiedy rozpocznie się kolejna edycja kursu, zapiszę się. Muszę jeszcze zobaczyć, jak będzie to wyglądało czasowo, ale taki plan istnieje.









