Kane kontynuuje pościg. Lewandowski musi oglądać się za siebie
Bayern Monachium, chociaż nie bez problemów, to pokonał Eintracht Frankfurt w 23. kolejce Bundesligi. Bawarczycy prowadzili już 3:0, ale w końcowej fazie spotkania rywale wrócili do gry i zdobyli dwie bramki. Mimo tego nie stać ich było nawet na remis – Harry Kane i Aleksandar Pavlović zapewnili Die Roten ważne zwycięstwo.
W 16. minucie do siatki trafił Niemiec, a w 20. i 68. minucie uczynił to reprezentant Anglii. W ten sposób Kane powiększył swój ligowy dorobek do aż 28 goli. 32-latek prowadzi z ogromną przewagą nad Luisem Diazem, który do tej pory zgromadził 13 trafień. Walka o koronę króla strzelców już została rozstrzygnięta, natomiast rywalizacja o pobicie historycznego rekordu nadal trwa.
Robert Lewandowski w sezonie 2020/2021 zdobył aż 41 bramek w Bundeslidze. Obecnie Kane traci do niego tylko 13 trafień. Do końca rozgrywek drużynę Vincenta Kompany’ego czeka jeszcze 11 meczów. To oznacza, że jeżeli w każdym z nich Anglik zdoła wpisać się na listę strzelców przynajmniej raz, to i tak nie przegoni polskiego snajpera. Czy obecnie największa gwiazda Bayernu jest w stanie pobić wyczyn byłego napastnika ekipy z Monachium?








