100 funtów, 222 miliony euro, kuzyn Weaha i Gadocha – 10 transferowych historii

Neymar
Obserwuj nas w
PressFocus Na zdjęciu: Neymar

Koncepcja transferu piłkarskiego pojawiła się po raz pierwszy w Anglii po tym, jak w 1885 roku Związek Piłki Nożnej wprowadził przymus rejestracji zawodników. Przed tym wydarzeniami piłkarze mogli swobodnie zmieniać barwy, nawet na jeden mecz. Gdy Football Association uznała profesjonalizm, rozpoczęła kontrolę graczy poprzez zainicjowanie systemu ich rejestracji. Po 136 latach od tamtych wydarzeń świat futbolu widział już chyba wszystko. Rekordowe przeprowadzki, milionowe klauzule, przełomowe ruchy i kuriozalne zmiany klubowych barw – rynek transferowy ma za sobą wyjątkowo emocjonującą historię. Wszystko zaczęło się od kwoty, za którą dzisiaj nie kupimy nawet koszulki z nazwiskiem ulubionego piłkarza. Zapraszamy na wędrówkę po losach futbolowych przeprowadzek.

  • Początek rynku transferowego sięga XIX wieku – wszystko zaczęło się od “zaledwie” 100 funtów
  • W 1893 roku Willie Groves otworzył księgę pod tytułem “Rekordy transferowe” – na razie ostatnią stronę zapisał w niej Neymar
  • Przez blisko 150 lat świat futbolu doświadczył niemal wszystkiego – historie Groovesa, Bosmana, Webstera czy Gadochy to kamienie milowe funkcjonowania piłkarskich przeprowadzek
  • Nie brakowało różnego rodzaju osobliwych ruchów – tu warto wspomnieć postaci Bebe, Fauberta czy Dii

Rekord, który wynosił 100 funtów

Dzisiaj nikogo nie dziwią kwoty rzędu  kilkudziesięciu milionów funtów – kolejne zera dopisywane są bez chwili zastanowienia. W 2017 roku na szczycie rankingu najdroższych klubowych roszad zameldował się Neymar, który został sprowadzony do Paryża za niecałe 200 milionów £. By Brazylijczyk mógł tytułować się tym mianem, ponad 120 lat wcześniej należało przeprowadzić pierwszą, przełomową pod względem finansowym zmianę pracodawcy. Protoplastą rodu transferowych rekordzistów stał się Willie Groves, po którego w 1893 roku sięgnęła Aston Villa. Szkot za 100 funtów zamienił koszulkę West Bromwich Albion na trykot lokalnego rywala. Jeżeli weźmiemy pod uwagę aktualną wartość brytyjskiej waluty, dzisiaj The Lions musieliby wyłożyć się około 10 000 funtów.

Patrick William „Willie” Groves urodził się 20 sierpnia 1868 roku w Glasgow, natomiast piłkarską karierę rozpoczął w Edynburgu. W ojczyźnie reprezentował barwy Hibernian i Celticu, a w 1890 roku przeniósł się do WBA, z którym dwa lata później sięgnął po Puchar Anglii. W kolejnym sezonie grał już dla The Villans, jednak zanim ten transfer został oficjalnie uznany, Aston Villa musiała zmierzyć się z oskarżeniami o nielegalne przejęcie Groovesa i została zmuszona do zapłaty 50 £ kary. Pomimo kontrowersji związanych z tym ruchem, pobyt Szkota w Birmingham należy uznać za wyjątkowo udany, ponieważ w 1894 roku wychowanek Hibernian triumfował w ligowych rozgrywkach.

Bosman na prawnej łajbie

Sytuacja wydawała się pozornie prosta – Jean-Marc Bosman chciał zmienić klub po wygaśnięciu umowy wiążącej go z RFC Liège. Belg miał przenieść się do Francji i dołączyć do Dunkerque, jednak Les Maritimes odmówili zapłaty 500 000 funtów, których żądał pracodawca piłkarza. Bosman znalazł się w specyficznym stanie zawieszenia – a jego zarobki zostały obniżone o 75%, ponieważ nie grał. Po długiej batalii prawnej belgijski zawodnik wywalczył to, co w dzisiejszych czasach jest oczywiste – 15 grudnia 1995 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że gracze powinni mieć legalną swobodę przemieszczania się po wygaśnięciu kontraktu. Prawo Bosmana wywarło także wpływ na zdecydowane rozluźnienie regulacji dotyczących zatrudnienia zagranicznych piłkarzy.

Myślę, że zrobiłem coś bardzo dobrego. Dałem ludziom prawa. Teraz myślę, że może być nowe pokolenie graczy, którzy nie zdają sobie sprawy, jakie mają szczęście, że mogą opuścić klub i dołączyć do innego, nawet jeśli są piątym lub szóstym obcokrajowiec tam grający. Jestem dumny z orzeczenia, bo ludzie będą o tym mówić w nadchodzących latach, może nawet po moim wyjeździe za 20 czy 30 lat. Może pomyślą, że powinni mi przynajmniej podziękować, nic więcej.

Łebski Webster

Dzięki staraniom Jeana-Marca Bosmana 21 lat później Andrew Webster mógł napisać swój rozdział historii. Tłem dla sprawy szkockiego piłkarza także była chęć zmiany klubowych barw. Po przejęciu Heart of Midlothian FC przez Władimira Romanowa, rosyjskiego biznesmena litewskiego pochodzenia, szeregi Serc masowo zaczęli zasilać zawodnicy pochodzący z ojczyzny nowego właściciela, natomiast gracze, którzy już byli obecni w kadrze, niemal z miejsca tracili szansę na regularne występy. Wobec niekorzystnych perspektyw Andy Webster postanowił zmienić barwy, jednak Romanowowie nie zamierzali rozwiązać umowy z obrońcą. Piłkarz postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i w sierpniu 2006 roku wymówił obowiązujący jeszcze przez 12 miesięcy kontrakt, by jako wolny zawodnik dołączyć do Wigan Athletic.

Szkocki Związek Piłki Nożnej początkowo nie chciał wydać The Latics certyfikatu potwierdzającego pozyskanie Webstera, twierdząc, że ten jest związany z Hearts. Dopiero po rozmowach z departamentem prawnym FIFA, Fraser Wishart, stojący na czele Szkockiego Związku Piłkarzy Zawodowych, wyraził zgodę na przeprowadzkę defensora. Transfer został uznany za zgodny z prawem unijnym przez Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie 1 lutego 2008 roku. Jednocześnie Webster został zobowiązany do zwrotu wynagrodzenia, które klub z Edynburga miał mu wypłacić do końca umowy.

Granica została przekroczona

Wprawdzie to sprzedaż Garetha Bale’a była pierwszą transakcją, której wartość przekroczyła 100 milionów euro, jednak to przeprowadzka Cristiano Ronaldo pozwoliła przekroczyć dotychczas nieosiągalne granice. Portugalczyk po sześciu latach zamienił Manchester na stolicę Hiszpanii i w ekspresowym tempie udowodnił, że jest wart każdej kwoty. Poprzedni rekord dzierżył Kaka, który niecały tydzień wcześniej za 67 milionów € przeniósł się z San Siro na… Santiago Bernabeu.

O angaż wychowanka Sportingu Lizbona Królewscy zabiegali przez dwa lata. Najpierw to Ramon Calderon próbował przekonać włodarzy Czerwonych Diabłów do sprzedaży swojej gwiazdy, a później jego dzieło kontynuował Florentino Perez, który ostatecznie dopiął swego, wyłożył na stół 94 miliony euro i wcielił Ronaldo w szeregi Los Blancos. W lipcu 2009 roku Perez rozpoczął drugą w dziejach Realu erę Galacticos.

Podczas ostatniego sezonu CR7 na Old Trafford można było zauważyć, że reprezentant Portugalii wręcz domaga się nowych wyzwań. W koszulce United wygrał absolutnie wszystko. Sytość Ronaldo wykorzystał prezes Królewskich – United zgodzili się udzielić Realowi pozwolenia na rozmowę z piłkarzem, a decyzja ta została podjęta na prośbę piłkarza, który „ponownie wyraził chęć odejścia”. Przez dziewięć lat spędzonych w Madrycie Cristiano po raz kolejny zdobył każde możliwe trofeum i w lipcu 2019 roku odszedł do Juventusu.

222 miliony by wykupić samego siebie

Jak obejść Finansowe Fair Play? Przede wszystkim można zadbać o to, by dochody i wydatki były odpowiednio zrównoważone. Jednak co zrobić, gdy zamierzamy przeprowadzić transfer zawodnika, którego klauzula wykupu została ustalona na kwotę 222 milionów euro? Paris-Saint Germain zagięło parol na Neymara, więc musiało wypracować rozwiązanie, które zadowoli europejską federację. Prawnicy i księgowi Paryżan mieli za zadanie wspiąć się na wyżyny kreatywności – przepisy FFP pozwalają klubom na zanotowanie 30 mln euro straty w trzyletnim okresie, a budżet ekipy z Parku Książąt miał zostać obciążony nie tylko kwotą odstępnego, ale także sowitym kontraktem Brazylijczyka. Wpływów, pozwalających na zniwelowanie spodziewanego deficytu, nie przewidywano.

Chociaż zapewne nigdy nie poznamy wszystkich niuansów umowy, dobrze poinformowane źródła twierdziły, że to piłkarz zapłacił swojemu byłemu pracodawcy klauzulę. Katarczycy, którzy de facto władają PSG, popisali z Neymarem kontrakt, w którym zawodnik zobowiązywał się promować Mistrzostwa Świata 2022. Pensja, jaką otrzymał, pozwoliła mu wykupić samego siebie. Szybko okazało się, że zasady Financial Fair Play funkcjonują tylko na papierze, a UEFA na pewno nie zamierza stosować ich w przypadku kontrowersji związanych z ruchami tych największych.

Kim ty jesteś?

“Real Madryt chciał pozyskać Antonio Valencię, ale Wigan zażądało za niego 25 milionów funtów. Drugą opcją był Faubert. Rok wcześniej, gdy Juande Ramos prowadził Tottenham, Julien rozegrał z nimi dwa fantastyczne mecze jako piłkarz West Hamu. To był powód, dla którego dostał tę szansę – czasem zdarzają się cuda.” Yvan Le Mée nie mógł uwierzyć, że klient, którego reprezentował, miał trafić na Santiago Bernabeu. Do stolicy Hiszpanii francuski pomocnik przeniósł się na zasadzie półrocznego wypożyczenia. Do dzisiaj nikt nie wie, dlaczego wielki Real zwrócił uwagę na Juliena Fauberta, niewyróżniającego się i podatnego na kontuzje zawodnika Młotów.

O tym, jak absurdalny był to ruch, niech świadczy fakt, iż wychowanek AS Cannes zaliczył tylko dwa występy w barwach Królewskich. Zamiast do siatki trafiał na nagłówki gazet. Jednego dnia nie pojawił się na treningu, ponieważ wydawało mu się, że ma dzień wolny. Innym razem został oskarżony o zasypianie na ławce w rywalizacji przeciwko Villarreal – później przyznał, że zamknął oczy na ułamek sekundy, ponieważ był „znudzony”. Pobyt Fauberta w Madrycie najlepiej obrazuje zdjęcie z jego prezentacji. Mina Alfredo Di Stéfano wyraża więcej niż tysiąc słów.

Przebieraniec, nie piłkarz

W listopadzie 1996 roku Graeme Souness, trener Southampton, był przekonany, że właśnie pozyskał świetnego piłkarza. Opiekun Świętych rozmawiał ze zdobywcą Złotej Piłki, Georgiem Weahem, który polecił mu swojego kuzyna, Alego Dię, trzynastokrotnego reprezentanta Senegalu i byłego zawodnika PSG. I jak tu nie wierzyć tak znamienitej postaci? Rzekomy krewny późniejszego prezydenta Liberii pojawił się na The Dell i podpisał miesięczny kontrakt z ekipą rywalizującą w Premier League.

Gracz, który miał wzmocnić kadrę prowadzonej przez Sounessa drużyny, w nowych barwach zadebiutował w starciu z Leeds United. W 33. minucie Senegalczyk zmienił kontuzjowanego Matthew Le Tissiera i dokładnie w tym momencie czar prysł. Ali Dia nie wytrzymał na murawie do końca spotkania, gdyż w 85. minucie zastąpił go Ken Monkou. Napastnik biegał po boisku bez ładu i składu, a Le Tissier opisał występ swojego zmiennika jako „komiczny”. Święci rozwiązali umowę po zaledwie 14 dniach od momentu jej zawarcia. Dia nie był kuzynem Weaha, a z Sounessem rozmawiał jego kolega. Jedynym usprawiedliwieniem sztabu szkoleniowego Southampton była niemożliwość szybkiej i skutecznej weryfikacji życiorysu Dii, który w podobny sposób zwiódł działaczy wielu innych klubów.

Ferguson przyznał, że nigdy nie widział jego gry

Jako dziecko został porzucony przez rodziców i trafił pod opiekę babci, jednak od 12. roku życia mieszkał w schronisku dla bezdomnych. Mimo trudności, z jakimi musiał mierzyć się na początku życiowej drogi, zdołał wyrwać się z biedy i rozpoczął piłkarską karierę. Po sezonie gry dla drugoligowej Estreli da Amadora Bebé trafił do ekstraklasowej Vitorii Guimaraes, w barwach której strzelił pięć goli w sześciu meczach przedsezonowych dla Vitorii, czym wzbudził zainteresowanie europejskich gigantów. Zaledwie pięć tygodni po podpisaniu umowy z Vitorią zgłosił się po niego Manchester United – Czerwone Diabły wyłożyły dziewięć milionów euro za kartę 20-letniego Tiago Manuela Diasa Correi.

Za transfer ofensywnie usposobionego gracza odpowiadał Carlos Queiroz, asystent sir Alexa Fergusona. Szkot później przyznał, że przed transferem nigdy nie widział gry Bebe i zaufał rekomendacjom swojego współpracownika. To zapewne było jedynym z czynników, które nie pozwoliły byłemu młodzieżowemu reprezentantowi Portugalii na dobre zaistnieć na Old Trafford. W koszulce United rozegrał tylko siedem spotkań, a po czterech latach bez żalu oddano go do Benfiki. Chociaż od tamtych wydarzeń minęło już naprawdę sporo czasu, kibice Czerwonych Diabłów nadal zastanawiają się, co skłoniło ich klub do pozyskania niemal anonimowego piłkarza i to za tak wysoką kwotę. Bebe kosztował więcej niż sprowadzeni w tamtym okienku Chris Smalling i Jvier Hernandez.

Człowiek, który wydostał się zza żelaznej kurtyny

Wyjątek od ściśłej reguły. Tak należało okreslić jakikolwiek oficjalny transfer z ligi polskiej poza terytorium naszego kraju w czasach PRL-u. Ówczesne władze nie pozwalały na transgraniczne zmiany klubowych barw. Konktakty z Zachodem nie były mile widziane, a sprzedaż piłkarzy poza rodzime rozgrywki mogłaby zostać uznana za… handel ludźmi. Ci, którzy wyróżniali się na tyle, by wzbudzić zainteresowanie przedstawicieli zza polskiej granicy, nie mogli liczyć na przychylność partii. Jedyną szansą na grę w Bundeslidze była ucieczka z kraju, co groziło przymusową, roczną dyskwalifikacją przed debiutem w koszulce nowej drużyny. Po latach bezwzględnego zamknięcia nieco rozluźniono regulacje, a z kraju mogli wyjeżdżać zawodnicy, którzy ukończyli 30. rok życia, jednak i tak musieli czekać na decyzję góry.

Jednym z tych, którym udało się zdobyć zgodę władz, był Robert Gadocha. Świat zachwycił się nim już na Igrzyskach Olimpijskich w 1972 roku, na których Polacy sięgnęli po złoto. Jednak o transferze tuż po zakończeniu turnieju nie było mowy – piłkarz stołecznej Legii miał “tylko” 26 lat. Pozwolenie na przeprowadzkę udało się wywalczyć trzy lata później, a Gadocha przeniósł się od francuskiego Nantes. Kanarki wyłożyły 80 tysięcy dolarów za kartę brązowego medalisty MŚ74, co nawet jak na tamte czasy było kwotą zaskakująco niską.

Za darmo to uczciwa cena

Siedem lat występów, siedem tytułów Mistrza Niemiec, trofeum za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, tytuł Piłkarza Roku FIFA, 294 gole i 65 asyst – to skrócona prezentacja dorobku jednego z najlepszych graczy na świecie, który w 2014 roku został zaprezentowany jako zawodnik Bayernu Monachium. To, czego w barwach Bawarczyków dokonał Robert Lewandowski, jest właściwie nie do wycenienia. A nawet gdyby ktokolwiek pokusił się o finansową analizę wyczynów kapitana reprezentacji Polski, zapewne szybko doszedłby do wniosku, że wszelkie osiągnięcia byłego piłkarza Borussii Dortmund są warte każdej kwoty.

Wobec wpływu, jaki swoimi wynikami wywarł Lewandowski, aż trudno uwierzyć, że Die Roten pozyskali go za darmo. Giganci niemieckiej sceny piłkarskiej zaproponowali rodowitemu warszawiakowi podpisanie umowy po wygaśnięciu kontraktu wiążącego go z BVB. Siedem lat temu Bayern sfinalizował prawdopodobnie najlepszy wolny transfer w historii futbolu.

Komentarze