SerieALL #33. Z Cristiano Ronaldo od lat nie było tak źle

Cristiano Ronaldo
Cristiano Ronaldo PressFocus

Trzy mecze Cristiano Ronaldo bez ligowego gola to nie jest seria, która mogłaby przejść bez echa, ale dla Juventusu jest coś znacznie gorszego – największy gwiazdor gra, jakby mu się nie chciało, sprawia wrażenie wiecznie niezadowolonego, niedawno po meczu miał cisnąć o ziemię koszulką. Te dwie ostatnie rzeczy można wytłumaczyć podrażnioną ambicją, ale trudno pod tę teorię podciągnąć pierwszą. To każe zadać pytanie – czy Cristiano Ronaldo się jeszcze chce grać dla Juve?

Zapraszamy na nasz cykl w Goal.pl i na SerieA.pl. Po każdej kolejce włoskiej ligi podsumujemy dla Was wszystkie najważniejsze wydarzenia z minionego weekendu. Żadnych opisów meczów, bo one już były. Luźne uwagi i pomeczowe boki.

Nie mamy pojęcia, który mecz Cristiano Ronaldo uznałby za najsłabszy w swojej karierze, ale jeśli kiedyś wyzna, że nigdy nie grał gorzej niż w niedzielę na Artemio Franchi, uwierzymy. To był występ, za który niemieckie gazety przyznałyby szóstkę w swojej odwróconej skali i po którym “La Gazzetta dello Sport” uznała Portugalczyka za “peggiore” – najgorszego piłkarza na boisku. Nie oddał ani jednego celnego strzału, nie wykreował żadnej sytuacji, za to jedną doskonałą sam zaprzepaścił. Wyciąganie wniosków, że słaba gra Juventusu we Florencji to przede wszystkim wina Ronaldo, jest zdecydowanie przesadzone, bo długimi fragmentami fatalnie wyglądał cały środek pomocy (choć Rodrigo Bentancur po przerwie prezentował się świetnie), ale najlepszy strzelec Serie A nie zrobił nic pozytywnego, by przełamać impas. Jeśli dodamy, że Paulo Dybala wyglądał na ciało obce w zespole, nie może dziwić, że pierwsza połowa była prawdziwą katastrofą.

Z Ronaldo jest ten problem, że od czasu przegranego dwumeczu z Porto – za wyjątkiem spotkania z Cagliari rozegranego bezpośrednio po europejskiej klęsce – jego forma stacza się po równi pochyłej. W siedmiu meczach Serie A strzelił zaledwie dwa gole, a równie długą przerwę od ostatniego trafienia poprzednio zaliczył… na początku 2019 roku. Kolejny raz wraca temat, co z przyszłością Ronaldo, znów czytamy, że Juventus nie jest klubem, który może zapokoić ambicje piłkarza tej klasy, jednak chyba pierwszy raz media donoszą, że wątpliwości są obustronne. Paolo Bargiggia z włoskiej stacji Mediaset twierdzi, że John Elkann, dyrektor firmy EXOR, będącej właścicielem większości udziałów w klubie, a jednocześnie kuzyn prezesa Juventusu, Andrei Agnellego, nalega na sprzedaż Portugalczyka. Po odpadnięciu mistrzów Włoch z Ligi Mistrzów, w klubie zaczęto kwestionować potrzebę obecności Ronaldo w zespole. Sprzedaż byłaby jednak bardzo trudna, bo tylko szaleniec mógłby w obecnych czasach zaoferować 36-letniemu zawodnikowi kontrakt na poziomie 30 mln euro netto. Wątpliwe, że Ronaldo chciałby odejść za mniej, skoro taka kwota wpływa na jego konto w Turynie.

Pierwszy raz tak mocno podzieleni – wystarczy przejrzeć kibicowskie fora – są też fani Juventusu, którzy zauważają, że Andrea Pirlo niezależnie od gry Ronaldo zawsze daje mu pełne 90 minut. Ostatni raz zmienił Portugalczyka w grudniowym meczu z Parmą. – Zastąpienie Ronaldo nie jest łatwe, ale moim zdaniem może to być dobry pomysł, również w jego interesie, aby mógł lepiej sobie radzić, mając 36 lat i tyle gier – mówi Nicola Amoruso cytowany przez “LGdS”. – Oczywiście ktoś taki jak on może zdecydować o wyniku jednym strzałem, nawet jeśli przez 90 minut nie robi nic pozytywnego. Ale na miejscu Pirlo pomyślałbym, że i dla niego lepiej od czasu do czasu go zmienić przed końcem. W niektórych meczach widziałem Ronaldo, który był jakby trochę smutny. Konieczne jest zrozumienie przyczyny, które do tego doprowadziły. Nawet dla takiego mistrza bodźce są fundamentalne, więc trzeba się zastanowić, czy nadal ma ochotę i zamiar być bohaterem tego Juventusu, który przechodzi przez moment wielkich trudności.

Angelo di Livio: – Grać powinien ten, kto jest najbardziej zmotywowany. Czwarte miejsce jest zbyt ważne dla klubu. Ronaldo w ostatnich meczach popełnia wiele prostych błędów. Mam wrażenie, jakby był trochę zdezorientowany. Moim zdaniem dobrze by było, gdyby od czasu do czasu zaczynał z ławki, może znalazłby tę determinację, której ostatnio brakowało? Wielu mistrzów poszło na ławkę rezerwowych, a później czerpali z tego korzyści.

Ronaldo i Juventus jadą na jednym wózku. Jeśli ten pierwszy nie odszuka w sobie dodatkowych źródeł motywacji, przez najbliższy rok będziemy obserwować, czym są męczarnie w związku. Ta historia człowieka bijącego klubowe rekordy i będącego zapewne niedługo pierwszym od lat królem strzelców w barwach Juventusu, zasługuje na nieco inne zakończenie.

Całość tekstu na SerieA.pl

Komentarze