Fiorentina – AC Milan: szalony mecz we Florencji, siedem goli i emocje do samego końca

Dusan Vlahovic
Pressfocus Na zdjęciu: Dusan Vlahovic

Na sobotę zaplanowano trzy pojedynki 13. kolejki Serie A. Ostatnim z nich był mecz Fiorentiny z Milanem. Pierwsza połowa ułożyła się po myśli Violi. Po przerwie spotkanie zrobiło się bardziej wyrównane, ale dwa trafienia Ibrahimovicia nie wystarczyły na wywalczenie punktów. Tym razem zwycięstwo padło łupem gospodarzy 4:3 (2:0).

Kapitalny mecz od pierwszych minut

Od początku rywalizacji obie drużyny prezentowały podobny styl. Mecz był wyrównany, ale nic nie wskazywało na to, żeby Fiorentina pierwsza objęła prowadzenie.

Wynik otworzył już po kwadransie Duncan, który wykorzystał kardynalny błąd golkipera Milanu i wbił piłkę do siatki z bliskiej odległości. Od tej pory Rossoneri ruszyli do odrabiania strat. Podopieczni Stefano Pioliego próbowali szybko odpowiedzieć na boiskowe wydarzenia, ale jak na złość futbolówka nie mogła znaleźć drogi do bramki.

Niespodziewanie kilka chwil przed końcem pierwszej połowy Riccardo Saponara podwyższył prowadzenie gospodarzy. Błyskawiczny kontratak zaskoczył defensywę gości i do przerwy Milan przegrywał już dwiema bramkami.

Nudy nie było

Zaraz po przerwie Rossoneri ruszyli do ataku. Milan w pewnym momencie nawet przejął kontrolę w spotkaniu, ale to Dusan Vlahovic po godzinie gry w sytuacji sam na sam z bramkarzem uderzył nie do obrony pod samą poprzeczkę.

Odpowiedź przeciwnika była błyskawiczna. Zlatan Ibrahimovic wziął odpowiedzialność na własne barki i po kilkudziesięciu sekundach skierował futbolówkę w kierunku prawego słupka. Natomiast w 67. minucie “Ibra” zdobył gola kontaktowego, dzięki przytomnej postawie w polu karnym przy centrze Theo Hernandeza.

Kiedy wydawało się, że Milan doskoczy do Fiorentiny i wywalczy remis, Dusan Vlahovic zabił marzenia mediolańczyków. Napastnik, o którego biją się już giganci europejskiej piłki na skraju pola karego oddał atomowy strzał w kierunku lewego słupka.

Co ciekawe, na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego, Lorenzo Venuti przy próbie wybicia futbolówki wpakował piłkę do własnej bramki, jednak było już za późno, żeby Milan wywalczył w tym widowisku chociaż punkt.

Komentarze