Czy to jest ten sezon? PSG pręży muskuły

Neymar i Mauricio Pochettino
Neymar i Mauricio Pochettino PressFocus

Choćby Paris Saint-Germain taśmowo zdobywało mistrzostwo Francji – co zresztą w ubiegłym sezonie się nie powiodło – właściciele klubu nie będą w pełni ukontentowani. Od momentu ich przybycia do stolicy Francji postawili jasny cel: triumf w Europie. Od tamtej pory gablota z międzynarodowymi trofeami nie uległa powiększeniu nawet o milimetr, ale w obecnym oknie transferowym giganci Ligue 1 kompletują zespół, który wyrasta na jednego z faworytów do triumfu w elitarnych rozgrywkach.

  • W ciągu ostatnich lat ruchy transferowe PSG wydawały się kiepsko zbilansowane: gwiazdy w ataku nie przykrywały problemów w pozostałych formacjach
  • Pozycja trenera w zespole również była kwestionowana po kilku wpadkach
  • Teraz wydaje się, że paryżanie postawili na projekt: zaufali Mauricio Pochettino i dali mu zawodników, którzy – przynajmniej na papierze – są zdolni do triumfu w Lidze Mistrzów

Dekada wypełniona nauką sztuki futbolowej

Gdy w 2011 roku fundusz Qatar Sports Investments przejął Paris Saint-Germain, chciał szybko zaznaczyć swoją pozycję na rynku. Za 42 miliony sprowadzono gwiazdę Serie A, Javiera Pastore, a także uznanych graczy, takich jak Blaise Matuidi, Maxwell czy Thiago Motta. Jednakże dopiero kolejny rok pokazał, jak wysoko mierzyć chcą nowobogaccy Ligue 1. Zatrudnienie Carlo Ancelottiego samo w sobie było wielkim wydarzeniem. Dodajmy do tego transfery Ezequiela Lavezziego, Zlatana Ibrahimovicia, młodego Marco Verrattiego czy najbardziej rozchwytywanego wówczas stopera Europy: Thiago Silvy. Wniosek nasuwał się jeden: Nasser Al-Khelaifi chce sukcesu natychmiast.

I owe sukcesy się pojawiły; w dodatku szybko i w hurtowej ilości. Od 2013 roku Paris Saint-Germain sięgnęło po siedem mistrzostw Francji, a dwukrotnie zajęło drugie miejsce. W sezonie 2014/2015 doszło zaś do sytuacji bezprecedensowej; paryżanie wygrali wszystkie możliwe trofea na krajowym podwórku. Przez klub przewijały się kolejne gwiazdy – zarówno na ławce trenerskiej, jak i w szatni. Zlatan Ibrahimović bił rekord za rekordem, a Szweda przeganiał Edinson Cavani. Wciąż jednak brakowało czegoś, by awansować choćby do półfinału Ligi Mistrzów.

Bolesne lekcje gry w Europie

Paryżanie od 2012 roku bez przerwy występują w Lidze Mistrzów. Pierwsze lata w ich wykonaniu były jednak, delikatnie mówiąc, nieudane. Czterokrotne odbicie się od ćwierćfinału poprzedziło dwumecz, o którym pamięta cała Europa. W kampanii 2016/2017 PSG wygrało pierwszy mecz w rundzie 1/8 finału aż 4:0. Rywalem była Barcelona, ale nie ta wielka, która dwa lata wcześniej przerażała Europę. Wydawało się, że rewanż jest formalnością. Jak się zakończył, wszyscy pamiętamy. Blaugrana wygrała 6:1, upokarzając prowadzonych przez Unaia Emery’ego Francuzów. Dziś możemy spekulować, czy powinien zostać podyktowany rzut karny po faulu Luisa Suareza, ale fakty pozostają takie, że swoim poziomem gry, bojaźliwością i nieopierzeniem paryżanie nie zasłużyli na awans do kolejnej rundy.

To tamten moment był dla Al-Khelaifiego momentem zapalnym. W kolejnym oknie transferowym paryżanie sprowadzili Neymara oraz Kyliana Mbappe, chcąc odwzorować – a nawet ulepszyć – fantastyczny tercet ich pogromców z Katalonii, w którego skład oprócz błyskotliwego Brazylijczyka wchodzili Luis Suarez oraz Lionel Messi.

Jeszcze więcej gwiazd i jeszcze boleśniejsze porażki

Poziom gry paryżan podnosił się, co dziwić nie może, skoro w ataku występowały dwie czołowe gwiazdy światowego futbolu. Kolejni wielcy trenerzy nie dawali sobie jednak rady zapanować nad ego szatni. Ubiegły sezon zweryfikował Thomasa Tuchela, którego bez żalu pozbył się pan Al-Khelaifi. To dobitnie pokazało, że to nie postać szkoleniowca była problemem w PSG. Mimo tego trudno odmówić drużynie progresu; pozbyła się ona wreszcie “demonów ćwierćfinału”, awansując do finału, a w kolejnym roku do półfinału Ligi Mistrzów.

W połowie ubiegłej kampanii po zwolnieniu – jak się okazało, triumfatora Ligi Mistrzów – postawiono na Mauricio Pochettino. Argentyńczyk znany jest z chęci posiadania projektu, nad którym może pracować. Dokończony przez niego sezon trudno uznać za udany, mimo że PSG sięgnęło po dwa krajowe puchary. Jeszcze kilka lat wcześniej można by w ciemno zakładać, że szejkowie nie zniosą policzka. A takim bez wątpienia była utrata piastowanego przez trzy lata tytułu mistrza Francji. Wygląda jednak na to, że wizja klubu z Parku Książąt się zmieniła.

Budowanie potęgi na fundamencie ciągłości

Kilka tygodni temu Paris Saint-Germain poinformowało o przedłużeniu kontraktu z Pochettino i jego sztabem. To każe wierzyć, że w stolicy Francji uwierzono w siłę projektu, zwłaszcza, że Argentyńczyk to nie tylko świetny szkoleniowiec, ale i legenda klubu jako zawodnik. Były trener Tottenhamu dostał nie tylko zaufanie, ale i plejadę gwiazd wzmacniające pozycje nie będące dotychczas najsilniejszą stroną PSG.

O ile trwające okienko transferowe jest – póki co – dość spokojne, o tyle paryżanie pokazali w nim pełnię swojego potencjału. A także zdolności, eufemistycznie rzecz ujmując, kreatywnego księgowania, w czym bez wątpienia nie przeszkadza powiązanie PSG z organizatorem nadchodzących mistrzostw świata – Katarem.

Finansowy kryzys w czasach pandemii? Nie w Paryżu

Giganci Ligue 1 sprzątnęli rywalom sprzed nosa wszystkie najgorętsze nazwiska. Sprowadzili za darmo najbardziej charyzmatycznego kapitana naszych czasów, Sergio Ramosa, dając mu to, czego nie chciał dać Florentino Perez – dwuletni kontrakt. Mimo solidnej obsady bramki wykorzystali też okazję i podpisali umowę z bohaterem Euro 2020, Gianluigim Donnarummą, zapewniając sobie spokój między słupkami na kolejne dwie dekady. Do tego nie mogli oprzeć się pokusie wbicia kolejnej szpileczki Barcelonie i zakontraktowali Georginio Wijnalduma, który był już o krok od Camp Nou.

A to wszystko były tylko transfery wolnych zawodników. Do tego paryżanie wydali 60 milionów euro na jednego z najciekawszych prawych wahadłowych na rynku, 22-letniego Achrafa Hakimiego. Marokańczyk wciąż ma rezerwy w grze defensywnej, ale praca pod okiem Antonio Conte i tak dała już swoje rezultaty, a trzeba przyznać, że paryżanom brakowało dryblingu i szybkości na boku obrony. Ponadto wykupiono z Porto Danilo Pereirę, by ten zabezpieczał środek pola.

Zakładając, że Kylian Mbappe pozostanie w tym roku w Ligue 1, na co wiele wskazuje, w PSG kreuje się powoli drużyna marzeń. Doświadczenie miesza się w niej z młodością w najlepszym wydaniu. A nie jest wcale powiedziane, że to koniec szaleństw szejków na rynku transferowym. PSG ma zamiar sprowadzić jeszcze jednego topowego pomocnika, a ich celem numer jeden jest Paul Pogba.

Ostatnia dekada pokazała, że same pieniądze nie zapewniają triumfu na poziomie europejskim. Tyle, ze ta dekada służyła Al-Khelaifiemu i całemu funduszowi niejako jako poligon doświadczalny. Obecnie na horyzoncie Paryża pojawia się kompletny zespół prowadzony przez czołowego szkoleniowca, potrafiącego zapanować nad buchającym ego zawodników pokroju Mbappe czy Neymara. Kadrowo, zaś, trudno znaleźć zespół z podobnym potencjałem. Pomijając zawirowania wokół ewentualnego odejścia wspomnianego Mbappe – który zapowiedział, że nie pozostanie w ojczyźnie dłużej niż przez kolejny rok – próżno zaś szukać zgrzytów, tak obecnych w PSG w ostatnich latach. Ostatecznie, choć Keylor Navas to bramkarz zasłużony, sprowadzenie najbardziej obiecującego bramkarza młodego pokolenia za darmo jest ruchem ze wszech miar zrozumiałym. Wszystkie elementy puzzli składają się w całość, a na usta ciśnie się pytanie: jak nie teraz, to kiedy?

Przeczytaj również: Kwas w PSG. Navas nie zasłużył na takie traktowanie.

Komentarze