Przełamanie Southampton, wielki comeback Wilków! Grali Polacy

Ruben Neves
PressFocus Na zdjęciu: Ruben Neves

Trzy popołudniowe spotkania Premier League zapewniły mnóstwo emocji. W “polskim meczu” Southampton pokonał skromnie Leeds, notując pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Brighton z Moderem w składzie nie zdołało przypieczętować przewagi i bezbramkowo zremisowało z Norwich, a Wolverhampton zdołał nadrobić dwubramkową stratę i wygrać mecz z Aston Villą po trafieniu w samej końcówce.

Brighton nie wykorzystało swoich szans, bez bramek w Norwich

Brighton, w którego składzie spotkanie rozpoczął Jakub Moder, od początku starało się zdominować rywali z Norwich. Mewy były konkretniejsze i stwarzały sobie więcej okazji, ale nie przekładało się to na gole. W najlepszej sytuacji Leonardo Trossard trafił w poprzeczkę po tym, jak tor lotu piłki zmienił Tim Krul. Dobre zawody rozegrał reprezentant Polski, który coraz regularniej pojawia się w wyjściowym składzie desygnowanym przez Grahama Pottera.

Przełamanie Świętych, cały mecz Bednarka, Klich zmieniony w końcówce

Pojedynek pomiędzy Southampton a Leeds miał dla Polaków wyjątkowe znaczenie. Po jednej stronie spotkanie rozpoczął bowiem Jan Bednarek, a po drugiej Mateusz Klich. Ostatecznie, po zaciętym pojedynku, to środkowy obrońca może być bardziej zadowolony z przebiegu meczu. Szkoleniowiec Świętych przed meczem mówił, jak trudno jest skontrować przeciwko zespołowi Marcelo Bielsy, ale to właśnie kontratak przyniósł jedyną bramkę. Moussa Djenepo wyprowadził piłkę z własnej połowy i podał ją do Nathana Redmonda. Anglik wpadł w pole karne i wystawił futbolówkę, jak na złotej tacy, Armando Broji. Albańczyk z łatwością strzelił debiutancką bramkę w Premier League. Jan Bednarek grał twardo, a na kwadrans przed końcem obejrzał żółtą kartkę. Mniej więcej wtedy boisko po stronie Pawi opuścił Mateusz Klich.

Tym samym z meczu drużyn, które początek sezonu mogą uznać za rozczarowujący, górą wyszli Święci. Dla podopiecznych trenera Hassenhuettla było to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie Premier League.

Fenomenalna pogoń i piorunująca końcówka w wykonaniu Wolverhampton

W pierwszej połowie pojedynku Aston Villi z Wolverhampton nie padły gole, ale po zmianie stron drużyny odpłaciły za tę nieskuteczność z nawiązką. W 68. minucie gospodarze prowadzili już 2:0 po trafieniach Danny’ego Ingsa oraz Johna McGinna i pewnie zmierzali po komplet punktów. Regularna gra na czas została jednak tego dnia skarcona. Na dziesięć minut przed końcem nadzieję Wolverhampton dał Romain Saiss, a kibice gości oszaleli, gdy chwilę później do remisu doprowadził Conor Coady.

Wilki ewidentnie zyskały wiatru w żagle, a w doliczonym czasie gry arbiter podyktował dla nich rzut wolny. Ze sporego dystansu huknął Ruben Neves, piłka odbiła się od muru i wpadła do bramki zdezorientowanego Emiliano Martineza.

Goście pokazali wielką wolę walki i wywieźli komplet punktów w, wydawałoby się, przegranym już meczu. Tym samym ich seria zwycięstw jest kontynuowana i obecnie trwa od trzech ligowych spotkań.

Komentarze