Kanonierzy nie dali szans outsiderowi. Ładne gole na Bramall Lane

Gabriel Martinelli
Gabriel Martinelli PressFocus

Arsenal pokonał Sheffield United (3:0) w 31. kolejce Premier League. Szable są coraz bliżej oficjalnego spadku z angielskiej ekstraklasy.

Arsenal nie pozostawił złudzeń niżej notowanemu rywalowi

Od samego początku spotkania Arsenal zdominował swoich rywali. W drugiej minucie Bukayo Saka z łatwością urwał się przeciwnikom, ale jego strzał trafił jedynie w zewnętrzną część bocznej siatki. Szable niemal nie uczestniczyły w grze na połowie Kanonierów. Ich jedyną okazją w pierwszej połowie był strzał Davida McGoldricka zza pola karnego, które w dość sporej odległości minęło słupek bramki Bernda Leno. Arsenal swoją dominację udokumentował dopiero po upływie pół godziny. Wówczas londyńczycy popisali się koronkową akcją godną najlepszych lat zespołu z czasów Arsene’a Wengera. Alexandre Lacazette sklepał z Saką, a ten odegrał do Daniego Ceballosa. Hiszpan piętą otworzył francuskiemu napastnikowi drogę do bramki, a ten pewnym strzałem otworzył wynik.

Na kolejne gole musieliśmy czekać do drugiej połowy, ale nawet przy stanie 1:0 Sheffield United nie wyglądało na zespół zdolny do odrobienia strat. Co więcej, sami utrudniali sobie życie. John Lundstram fatalnie stracił piłkę przed własnym polem karnym. Do piłki dopadł Nicolas Pepe. Iworyjczyk wpadł w szesnastkę i uderzył. Jego strzał obronił jeszcze Aaron Ramsdale, ale do futbolówki dopadł, najaktywniejszy po stronie Kanonierów, Gabriel Martinelli. Brazylijczyk, niekryty, z łatwością zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie Premier League. W samej końcówce goście przypieczętowali jeszcze, naprawdę dobre w ich wykonaniu, spotkanie. Thomas Partey z maestrią odwrócił się, gubiąc Bena Osborna, i bez zastanowienia zagrał prostopadle do Lacazette’a. Francuz urwał się obrońcom i bez problemów podwoił swój dorobek.

Ten wynik nie ma znaczenia dla Arsenalu, który nie ma większych szans na awans do europejskich pucharów. Dla Kanonierów z pewnością ważne jest jednak zachowanie czystego konta, zwłaszcza mając w perspektywie skomplikowane starcie ze Slavią Praga już w czwartek.

Komentarze