Setki milionów króla strzelców nie dają. Chelsea symbolem marnotrawstwa pieniędzy

Christian Pulisic i Hakim Ziyech
Pressfocus Na zdjęciu: Christian Pulisic i Hakim Ziyech

Chelsea tego lata pozbyła się Romelu Lukaku i Timo Wernera, czym przyznała się do transferowych porażek. Tych na Stamford Bridge tylko wśród ofensywnych piłkarzy jest znacznie więcej. To linia ataku jest bowiem piętą achillesową londyńskiego klubu, marzącego o posiadaniu króla strzelców Premier League. Chelsea prawdopodobnie nie będzie go miała także w sezonie 2022/2023, niemniej widać, że londyńczycy z nowym właścicielem wychodzą na prostą.

  • Kupowanie ofensywnego piłkarza za ogromne pieniądze jest już niemal tradycją w Chelsea
  • Londyńczycy na rynku transferowym mylili się jednak wielokrotnie, czego przykładem jest ich obecna kadra
  • Nadzieją na lepsze jutro w Chelsea jest jej nowy właściciel Todd Boehly, który próbuje tego lata przebudować ofensywę w drużynie Thomasa Tuchela

Chelsea ma za kim tęsknić

Chelsea ma ambicję posiadania napastnika, który co sezon zdobywałby dla niej kilkadziesiąt bramek. Na Stamford Bridge grali czołowi snajperzy na świecie, ale większość z nich nie potrafiła zaspokoić oczekiwań właściciela i przeważnie stosunkowo szybko żegnała się z klubem. Nie inaczej jest tego lata, ponieważ Londyn opuścili Romelu Lukaku i Timo Werner, od których oczekiwano, że przynajmniej powalczą o koronę króla strzelców w angielskiej elicie. Rzeczywistość okazała się dla nich brutalna, ale czy mogło być inaczej?

Premier League powstała już 30 lat temu. Na przestrzeni trzech dekad tych rozgrywek, Chelsea mistrzostwo Anglii wygrała pięciokrotnie. Cztery razy miała zaś w swoich szeregach króla strzelców. Wyczynu tego dokonało trzech zawodników. Pierwszym w kampanii 2000/2001 był Holender Jimmy Floyd Hasselbaink (23 trafienia). Sześć sezonów później koronę zgarnął Didier Drogba (20 goli). Kampania 2008/2009 należała zaś do Nicolasa Anelki (19 zdobytych bramek). Wyczyn Francuza w kolejnym sezonie wyraźnie, bo aż o dziesięć goli, pobił Didier Drogba (29 trafień). Gdy Iworyjczyk był królem strzelców, Chelsea sięgała po mistrzostwo Anglii, więc nie dziwi fakt, że piłkarz ten jest jedną z legend The Blues. Ponadto Drogba to ostatni król strzelców Premier League w Chelsea.

Ofensywa do wymiany

Kibice takiego klubu jak Chelsea, mają prawo oczekiwać od swojej ulubionej drużyny, że ta co sezon dołoży chociaż jedno trofeum do gabloty. Pragnieniem fanów oprócz wygranych pucharów są także gole, które chcieliby oglądać jak najczęściej. Z tym The Blues mieli wyraźny problem od sezonu 2017/2018 do kampanii 2020/2021, gdy ani razu w Premier League nie przekroczyli bariery 70 zdobytych bramek. Co zaskakujące, impas ten nastąpił po mistrzowskim sezonie 2016/2017 (85 goli).

Londyńczycy w minionej kampanii Premier League uzbierali 76 trafień, co było trzecim wynikiem w lidze. Lepszym dorobkiem bramowym mógł się pochwalić tylko Manchester City (99 goli) i Liverpool (94 trafienia). Chelsea chciałaby walczyć o mistrzostwo Anglii, ale scenariusz ten jest mało realny, ponieważ The Blues mają wyraźnie gorszą ofensywę od Manchesteru City i Liverpoolu, a przecież wydali na nią fortunę.

Jeszcze w czerwcu w kadrze Chelsea na sezon 2022/2023 znajdowali się piłkarze, których kupno kosztowało The Blues aż 412 milionów euro (dane za portalem Transfermarkt). Byli to: Romelu Lukaku, Timo Werner, Kai Havertz, Christian Pulisic, Hakim Ziyech, Kennedy, a także Michy Batshuayi. W przypadku żadnego z nich nie można napisać, że okazał się w pełni udanym zakupem, a klub w razie możliwości cofnięcia czasu, dokonałby transakcji ponownie.

Przebudowa już trwa

Nowy właściciel Chelsea Todd Boehly ma świadomość, że ofensywa w drużynie Thomasa Tuchela wymaga przebudowy. Podjęto już decyzję o wypożyczeniu Lukaku oraz sprzedaży Wernera. Belg kosztował londyńczyków łącznie 128 milionów euro (Chelsea kupiła go dwa razy), ale 29-latek nie spełnił oczekiwań, chociaż w minionym sezonie był najlepszym strzelcem drużyny Thomasa Tuchela (15 trafień, na których zakończył na razie swoją przygodę w Londynie).

Lukaku to spektakularna transferowa pomyłka. Za taką uznano także Wernera, który doczekał się dedykowanych jemu filmików. Nie przedstawiały one jednak wybitnych trafień Niemca, a jego niemieszczące się w głowie zmarnowane sytuacje, których napastnik ten miał ogrom. Wyśmiewany przez fanów Werner był jednak najlepszym strzelcem The Blues w sezonie 2021/2022 (wspólnie z Tammy’m Abrahamem), co tylko obrazuje niemoc strzelecką londyńczyków. Wówczas Niemiec zapisał na swoim koncie 12 trafień. W barwach Chelsea rozegrał łącznie 89 meczów, w których strzelił 23 gole i zaliczył 21 asyst. Werner nie poprawi swojego dorobku bramkowego, ponieważ został sprzedany do Lipska za 20 milionów euro. Wcześniej niemiecki klub oddał 26-latka za 53 miliony euro.

Z siedmiu zawodników kupionych przez Chelsea za 412 milionów euro, w kadrze zostało jeszcze pięciu. Oni także nie mają się czym pochwalić. Londyńczycy wydali na Christiana Pulisicia 64 miliony euro, a ten nie potrafi przebić się nawet na dłuższy okres do podstawowego składu. 116 meczów i 25 zdobytych bramek plus 19 asyst to statystyki niewarte tych pieniędzy. Mniej kosztował 29-letni aktualnie Hakim Ziyech (40 milionów euro). Marokańczyk przez dwa lata wystąpił w koszulce Chelsea 83-krotnie. Strzelił 14 goli oraz zaliczył 10 asyst. Takie liczby byłyby świetne, ale podczas jednej, a nie dwóch kampanii. Nie dziwi zatem, że The Blues są gotowi wysłuchać ofert za piłkarza. Na jego odejściu odzyskaliby zapewne tylko niewielką część wydanych pieniędzy.

39 milionów euro musiała zaś wydać Chelsea, aby sześć lat temu dołączył do niej Michy Batshuayi. Belg od tego czasu był już na wypożyczeniu w czterech klubach, co tylko świadczy o tym, że na Stamford Bridge nie był on przydatny, chociaż gdy dostawał szansę, nieraz potrafił ją wykorzystać. Batshuayi spędził na murawie około trzy i pół tysiąca minut mniej od Wernera, a strzelił dwa gole więcej (Belg ma 25 bramek i 6 asyst). Niejako zapomniany, ale wciąż obecny w klubie jest Kennedy. Brazylijczyka do Londynu kupiono w 2013 roku za osiem milionów euro. Od tego momentu mający jeszcze rok kontraktu 26-latek, zwiedził pięć klubów. Dla The Blues zagrał 30 razy (trzy trafienia i cztery ostatnie podania).

Został jeszcze Kai Havertz, czyli niemiecki diament. Jego pozyskania oznaczało dla Chelsea wydatek rzędu 80 milionów euro. Niektórzy mogą stwierdzić, że 23-latek spłacił się już w pierwszym sezonie podczas finału Ligi Mistrzów, gdy swoim trafieniem zapewnił The Blues wygraną. Havertz wyraźnie częściej zawodzi jednak kibiców, niż zachwyca. Mógłby on też poprawić swoje statystyki. Niemiec zbliża się do stu spotkań w koszulce Chelsea (93), a na swoim koncie ma 23 bramki i 14 asyst.

Nowy właściciel daje nadzieję na lepsze jutro

Thomas Tuchel potrzebuje w ofensywie piłkarza, który nie tylko kreowałby sytuacje strzeleckie, ale również zdobywał bramki. Wręcz idealny dla Chelsea wydaje się zatem jej dotychczas jedyny transfer do linii ataku, czyli Raheem Sterling. Sprowadzenie 27-latka wydaje się być majstersztykiem, ponieważ na Stamford Bridge trafił reprezentant Anglii, który jest czołowym zawodnikiem w Europie na swojej pozycji. Ponadto londyńczycy osłabili Manchester City, a na konto mistrza Anglii przelali nieco ponad 56 milionów euro. Czy to dużo? Sterling strzelił w zespole Pepa Guardioli 131 goli. To o trzy więcej, niż razem wzięci: Lukaku, Werner, Havertz, Pulisic, Ziyech, Kennedy, a także Batshuayi. Ponadto nowy nabytek The Blues zaliczył w Manchesterze City o 17 asyst więcej, niż wymieniona siódemka, a kosztował siedem razy mniej.

Nowy właściciel Chelsea Todd Boehly, dopiero uczy się piłkarskiego życia. Stąd też nie wykorzystał bądź przespał kilka transferowych okazji. Ponadto jego przejęcie klubu nie trwało krótko i na zakup niektórych zawodników było już za późno. Właściciel londyńczyków kupując między innymi Sterlinga dał sygnał, ze w Chelsea idzie nowe, być może lepsze jutro. Z przenosinami na Stamford Bridge łączeniu są Wilfried Zaha i Pierre-Emerick Aubameyang. Obaj poradzili sobie w Premier League, a koszt ich transferu nie byłby zbyt duży. Dzięki pozyskaniu Iworyjczyka lub (i) Gabończyka, z Chelsea mogliby pożegnać się piłkarze, których przerosła gra w koszulce The Blues.

Czytaj także: Kto mistrzem? Dla kogo TOP4? Bix Six według kibiców

Komentarze