Tottenham zmienił bramkarza w 17. minucie. Tudor wyjaśnił, dlaczego tak się stało

Tottenham przegrał z Atletico Madryt (2:5). Igor Tudor w 17. minucie meczu postanowił zmienić bramkarza. Antonim Kinksy w kwadrans wpuścił trzy gole, popełniając koszmarne błędy.

Igor Tudor
Obserwuj nas w
PA Images / Alamy Na zdjęciu: Igor Tudor

Kinsky zaliczył koszmarny wieczór! Tottenham stoi za nim murem

Takiego początku spotkania w Madrycie nie spodziewał się nikt. Była 15. minuta, a Atletico prowadziło z Tottenhamem już (3:0). Igor Tudor, czyli szkoleniowiec gości od razu zareagował, zmieniając bramkarza. Antonin Kinsky po fatalnych błędach opuścił boisko w 17. minucie. Zamiast udać się na ławkę rezerwowych, zszedł prosto do szatni. Kamery wyłapały, jak ruszyli za nim koledzy z zespołu, aby go pocieszyć.

O tym, dlaczego Kinksy, a nie Vicario rozpoczął mecz w pierwszym składzie oraz o powodach zmiany bramkarza, mówił Igor Tudor na konferencji prasowej. Przyznał, że przed spotkaniem postawienie na Czecha wydawało się dobrą decyzją. Po tym, co się stało, musiał go zmienić, aby mu pomóc. Zaznacza jednak, że nie obwinia go o porażkę, a cała drużyna wspiera go w tym trudnym momencie.

To, co się wydarzyło, zdarza się bardzo rzadko. Trenuję od 15 lat i nigdy czegoś takiego nie zrobiłem. Trzeba było chronić zawodnika i chronić drużynę. Niesamowita sytuacja, nie ma czego komentować – mówił Igor Tudor, cytowany przez The Guardian.

Przed meczem była to właściwa decyzja, żeby postawić na niego, biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej jesteśmy. Tony jest bardzo dobrym bramkarzem. Dla mnie to była słuszna decyzja. Oczywiście po fakcie łatwo powiedzieć, że nie była właściwa. Wyjaśniłem to też Tony’emu w rozmowie po meczu: to dobry facet i dobry bramkarz – przekonywał trener Tottenhamu.

Niestety takie błędy wydarzyły się właśnie w tak dużym meczu. Było mu z tego powodu przykro. Drużyna jest z nim, ja również. Rozmawiałem z nim, rozumie, dlaczego został zmieniony. Jak już mówiłem, to bardzo dobry bramkarz. Jesteśmy z nim, trzymamy się razem. To nigdy nie jest kwestia jednego zawodnika. Tak się po prostu stało – dodał Tudor.

POLECAMY TAKŻE