Liverpool odrobił straty z nawiązką. Galatasaray bez szans
Liverpool przed tygodniem przegrał w Stambule 0-1, lecz mimo tego był faworytem do wygrania dwumeczu. Wsparcie kibiców na Anfield niosło piłkarzy angielskiego giganta od samego początku. Galatasaray było ewidentnie nastawiony na obronę korzystnego wyniku, co dobrze wychodziło do 25. minuty. Wówczas The Reds znakomicie rozegrali rzut rożny, a niepilnowany Dominik Szoboszlai uderzył bez przyjęcia, pokonując bramkarza tureckiego zespołu.
Jeszcze przed przerwą Liverpool mógł podwyższyć prowadzenie, ale Mohamed Salah przegrał rywalizację Ugurcanem Cakirem, marnując rzut karny. Turecki golkiper był tego dnia kapitalnie dysponowany i w pojedynkę utrzymywał swoją drużynę w grze. Po zmianie stron Liverpool wskoczył natomiast na jeszcze wyższy poziom, więc nawet Cakir okazał się bezradny.
Między 52 a 62 minutą padły trzy gole dla gospodarzy. Do siatki trafiali Hugo Ekitike, Ryan Gravenberch oraz właśnie Salah. Egipcjanin skutecznie się zrehabilitował, dokręcając piłkę blisko dalszego słupka.
Wynik 4-0 dla gospodarzy utrzymał się do ostatniego gwizdka. Liverpool skutecznie odrobił straty i nie dał złudzeń swoim rywalom. W ćwierćfinale Ligi Mistrzów zmierzy się natomiast z Paris Saint-Germain.








