Konstelacja spadających gwiazd. Nie tak miał wyglądać raj w Paryżu

Lionel Messi
PressFocus Na zdjęciu: Lionel Messi

Lionel Messi, Neymar, Kylian Mbappe – najlepsze ofensywne trio świata, atak marzeń, wielka trójca i wiele innych określeń dotyczące tych wspaniałych piłkarzy pojawiło się po transferze tego pierwszego do Paris Saint-Germain. To oni, wraz z kilkoma innymi mocnymi nazwiskami za plecami, mieli grać futbol nie z tej ziemi, nieosiągalny dla większości. Rzeczywistość wygląda nieco inaczej. 

  • PSG przegrało z Manchesterem City 1:2 i zajmie drugie miejsce w grupie A Ligi Mistrzów
  • Paryżanie nie będą rozstawieni i w losowaniu ⅛ finału mogą trafić na Liverpool FC, Chelsea czy Bayern Monachium
  • Lionel Messi, Sergio Ramos i Gianluigi Donnarumma nie spełniają, jak dotąd, pokładanych w nich nadziei

Nie tego oczekiwał Messi

Do Paryża w ostatnim oknie transferowym sprowadzono nie tylko Messiego. Zadbano o to, aby środek pola wzmocnić Georginio Wijnaldumem, obronę zabezpieczyć Sergio Ramosem, a w bramce miał stanąć Gianluigi Donnarumma. Te transfery wyglądały na papierze jak szykowanie się do ostatecznego, najmocniejszego ataku na Ligę Mistrzów. Do tego dyrygentem tej wspaniałej orkiestry został kilka miesięcy wcześniej Mauricio Pochettino. Okazuje się jednak, że ta często nie trafia w nuty, bo każdy chce grać po swojemu, chce być najlepiej słyszalny i mieć najwięcej solówek.

Posługując się dalej nomenklaturą muzyczną, Sergio Ramos przyjechał z popsutą gitarą i nie mógł koncertować, koledzy z Ameryki Południowej chowają pałeczki od perkusji przed Donnarummą i dają je Keylorowi Navasowi, a przed innymi zamykają drzwi na koncert, dając pograć tylko w remizach, kiedy sami nie mogą, lub nie mają czasu. 

W środę wieczorem PSG wystąpiło w największym spektaklu tej nocy, miało zacnego rywala po drugiej stronie, którego zresztą pokonało niedawno przed własną publicznością. Manchester City w obu spotkaniach wyglądał jednak lepiej. Prowadził grę, tworzył sytuacje, chciał piłki i częściej ją posiadał. Brakowało wykończenia. Nie tylko w pierwszym spotkaniu. W środę także przy stanie 0:0 zmarnował kilka okazji. Dopiero po trafieniu Kyliana Mbappe nastąpiła pobudka i wyczekiwana reakcja. Pep Guardiola wkurzał się często na swoich zawodników. Wiedział, że może wygrać ten mecz, że rywal nie buduje ataków pozycyjnych, tylko czai się na kontrę i szybkość Mbappe. Guardiola lubi posiadać, dominować, wygrywać. Dwa pierwsze punkty spełniał w obu meczach z paryżanami, trzeci był zagrożony. Gole Raheema Sterlinga i Gabriela Jesusa pomogły. 

Śmiejemy się w Polsce ze znanej taktyki “laga na Robercika”. Paryżanie w meczach z przeciwnikami o mocniejszej drugiej linii grają podobnie, lagują na Kyliana. Może robią to lepiej, po ziemi, ale sporo akcji jest prowadzonych w stylu: długie podanie, rajd Mbappe zakończony strzałem lub próbą odnalezienia Messiego czy Neymara. Manchester City w obu meczach z wicemistrzem Francji atakował pozycyjnie, grał wysokim pressingiem, ograniczał pomocników rywala, a na Etihad Stadium kompletnie ich wyłączył. Jedynym aktywnym piłkarzem gości próbował być Ander Herrera. Taktyka, w której Neymar musi zasuwać przed własnym polem karnym, na dłuższą metę byłaby dla Brazylijczyka męcząca i frustrująca. To wynika jednak z tego, że linia pomocy paryżan daleka jest od ideału, więc i on musiał się poświęcać, tracąc atuty w ofensywie. Bezradny był także Lionel Messi. Nie potrafił się rozpędzić i był odcięty od podań w okolicy pola karnego przeciwnika. Taka gra nie jest dla niego, a co za tym idzie, statystyki ma także mizerne. Nie tego oczekiwał on, nie tego oczekiwali kibice PSG. 

Manchester City odkrył słabości PSG, ale wcześniej potrafili to zrobić inni grupowi rywale w Lidze Mistrzów: RB Lipsk i Club Brugge. Sam Mauricio Pochettino mówił po meczu, że zajęcie drugiego miejsca w grupie nie wynika z dwumeczu z Manchesterem City, a z remisów z pozostałymi rywalami. – Celem było wywalczenie awansu, a potem zajęcie pierwszego miejsca. Pokonaliśmy Manchester City na Parc de Pricnes, ale przegraliśmy tutaj. Różnicę robią remisy z Brugge i RB Lipsk, dlatego zajmujemy drugie miejsce, a nie z powodu dwóch spotkań, które rozegraliśmy z Man City. Jesteśmy rozczarowani, ale musimy patrzeć do przodu – powiedział Argentyńczyk.

Co dalej z Mauricio Pochettino?

Temat przyszłości trenera PSG także jest gorący. Ole Gunnar Solskjaer został zwolniony i Manchester United szuka nowego menedżera. Jako głównego kandydata wskazuje się Pochettino. Oczywiście na konferencji prasowej przed środowym spotkaniem nie mogło zabraknąć pytań o tę kwestię. Pochettino zbywał temat, tłumacząc, że nie skupia się w tej chwili na przyszłości i nie chce o niej rozmawiać. 

Moi piłkarze znają sytuację, wiedzą, jak funkcjonuje ta branża, że czasem pojawiają się tego typu spekulacje. Nic więcej nie mogę powiedzieć na ten temat – tłumaczył trener francuskiego zespołu. 

Ostatnie doniesienia mówią o tym, że Pochettino mógłby objąć Manchester United, a w jego miejsce do PSG trafiłby Zinedine Zidane. Francuza także przymierzano do klubu z Old Trafford, ale nie chciał tej posady. Wiadomo, że MU nie będzie czekał do końca sezonu z ogłoszeniem swojej decyzji, a tę powinniśmy poznać wkrótce. Michael Carrick jest tymczasowym menedżerem i raczej nie zagrzeje długo miejsca na ławce trenerskiej Czerwonych Diabłów, bo to byłoby powtórzenie wariantu z Solskjaerem, którego kibice i działacze mieli w ostatnim czasie dość. 

Pochettino wydaje się odpowiednim człowiekiem do pełnienia tej funkcji. Według brytyjskich mediów w Paryżu nie czuje się komfortowo i chciałby wrócić do Premier League. A Manchester United gwarantuje nieco większe możliwości niż Tottenham Hotspur, z którym dotarł do finału Ligi Mistrzów. 

Komentarze