Polska bez mundialu po dramacie ze Szwecją
Piotr Zieliński zanotował asystę przy trafieniu Nicoli Zalewskiego w przegranym spotkaniu Polski ze Szwecją (2:3), które przesądziło o awansie rywali na mistrzostwa świata 2026. Choć Biało-Czerwoni pokazali się z dobrej strony, ostatecznie to Skandynawowie cieszyli się z biletu na mundial, a Polakom pozostał jedynie ogromny niedosyt.
Oczekiwania przed tym starciem były ogromne. Reprezentacja Polski liczyła na kolejny występ na największej piłkarskiej scenie, jednak tym razem marzenia muszą zostać odłożone. Porażka oznacza, że kadra nie pojedzie na tegoroczny mundial, co dla wielu zawodników jest bolesnym ciosem.
Po końcowym gwizdku emocji nie krył Zieliński. – Jest nam przykro, że ten mecz tak się potoczył, bo uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Ale to Szwedzi mieli więcej szczęścia i awansowali na ten mundial, na który tak bardzo to my chcieliśmy pojechać – przyznał 31-letni pomocnik w „TVP Sport”.
Po meczu w polskiej szatni panowała przygnębiająca atmosfera. – Trener w kilku słowach podsumował to, co za nami. Był dumny z tego, co zaprezentowaliśmy. Tyle. Piłka bywa przewrotna, nie chciała wpaść do bramki, a gospodarzom sprzyjało wszystko. Na koniec przyszedł prezes Cezary Kulesza i potwierdził, że Jan Urban zostaje. Każdego z nas na pewno ucieszyła ta informacja, ale zrozumiałe, że wielkiej euforii nie było, bo każdy miał w głowie to, że przegraliśmy bardzo ważny mecz – dodał.
– Zabrakło mądrości i wyrachowania. Trzeba było wyluzować, spojrzeć na zegar i zwolnić. Dla nas też jest to trudne. Przyzwyczailiśmy się, że jeździmy na wielkie imprezy. Każdy chciał jechać na mundial i w nim zagrać, bo to fantastyczna sprawa i spełnienie marzeń – podsumował.








