Zbigniew Boniek: aplikację Rosji wyrzuciliśmy do kosza. Raziło mnie, że wpłynęła

Zbigniew Boniek
PressFocus Na zdjęciu: Zbigniew Boniek

– Na dziś wiadomo, że w Lidze Narodów Rosja nie wystartuje, podobnie jak kluby z tego kraju w europejskich pucharach w sezonie 2022/23. A poza tym sytuacja jest patowa, bo trwa wojna. Dopóki się nie skończy, nie ma sensu myśleć, co dalej. Ja jestem pewien, że póki Rosja prowadzi na Ukrainie swój najazd, zawieszenie jej reprezentacji i klubów będzie przedłużane – mówi w rozmowie z Goal.pl Zbigniew Boniek, wiceprezydent UEFA.

  • Z byłym prezesem PZPN porozmawialiśmy o aktualnym statusie zawieszenia w UEFA rosyjskiej federacji piłkarskiej
  • Okazuje się, że Rosja nie próbuje lobbować w kwestii przywrócenia jej zespołów do rozgrywek
  • Bońka spytaliśmy także o to, czy nie raziło go, że na niedawnym kongresie UEFA swoje miejsce miał przedstawiciel Rosji

Co dalej z Rosją?

Czy w UEFA dyskutuje się w ogóle o Rosji? Snuje jakieś scenariusze, co dalej z tą federacją?

Na dziś tematu w ogóle nie ma, bo po trzech czy czterech dniach od momentu, gdy Rosjanie w barbarzyński sposób zaatakowali Ukrainę, UEFA zawiesiła wszystkie tamtejsze drużyny we wszystkich rozgrywkach, a do tego przeniosła finał Ligi Mistrzów z Sankt Petersburga do Paryża. Temat został zatem załatwiony w ciągu kilku chwil. Dłużej trwała rezygnacja z kontraktu z Gazpromem, bo w grę musieli wejść prawnicy. Kontrakt był duży, opiewający na kilkadziesiąt milionów euro, i nie można było tego zrobić na zasadzie “dobra, rozwiązujemy”, tylko trzeba było znaleźć jakieś podłoże, które spowodowałoby, że w jakichkolwiek sporach sądowych UEFA nie będzie musiała płacić odszkodowań.

Prawnicy Gazpromu wysyłają do UEFA jakieś pozwy po zerwaniu kontraktu?

Nic mi o tym nie wiadomo, ale proszę zwrócić uwagę, że federacja rosyjska próbowała bronić się w CAS-ie i każda z tych prób kończyła się niepowodzeniem.

A ze strony Rosji w kierunku UEFA jest jakiś lobbing pracujący nad przywróceniem ich klubów?

Zero. Oni doskonale wiedzą, że nic by to nie dało. Stanowisko UEFA było jasne i przejrzyste, a sankcje – wbrew temu, co populistycznie się mówi – błyskawicznie wprowadzone. Wojna wybuchła w czwartek, a już w poniedziałek każda rosyjska drużyna i reprezentacja była wykluczona z rozgrywek. Dyskusji w UEFA nie było niemal w ogóle, każdy wiedział, że trzeba tak zrobić, natomiast potrzebowaliśmy tych kilku dni na obudowanie tej sprawy prawnie.  

Miesiąc temu Rosyjski Związek Piłkarski (RFU) zapowiadał złożenie pozwu do CAS i domaganie się jakichś wielkich kwot od UEFA i FIFA za wykluczenia ich drużyn.

Ale chyba tego wciąż nie zrobił, bo taka informacja do mnie nie dotarła. Można pewne rzeczy mówić i deklarować, ale później trzeba mieć argumenty, by walczyć prawnie.

UEFA wymienia poglądy w sprawie Rosji z innymi konfederacjami? Bo mówi się o tym, że Rosja chciałaby zagrać na Copa America albo przyłączyć się do AFC.

Nie mamy potrzeby się tym zajmować. Federacja Rosyjska na dziś jest zawieszonym członkiem UEFA i nie podejmuje działań w kierunku wystąpienia z europejskiej unii. I podkreślę raz jeszcze – w UEFA nie ma miejsca na żaden dialog ze związkiem piłkarskim kraju, który tak bestialsko napadł na inny. Natomiast jeśli chodzi o inne federacje, nie sądzę, że powinno nas to jakoś interesować. To nie nasza kwestia.

Rozmawialiśmy niedługo po wybuchu wojny i mówił pan, że to nie będzie tak, że ona się skończy, a następnego dnia rosyjskie kluby i reprezentacja zostaną przywrócone. Jest jakiś plan, ile miałby potrwać taki okres przejściowy?

Nie ma konkretnego planu. Na dziś wiadomo, że w Lidze Narodów Rosja nie wystartuje, podobnie jak kluby z tego kraju w europejskich pucharach w sezonie 2022/23. A poza tym sytuacja jest patowa, bo trwa wojna. Dopóki się nie skończy, nie ma sensu myśleć, co dalej. Ja jestem pewien, że póki Rosja prowadzi na Ukrainie swój najazd, zawieszenie jej reprezentacji i klubów będzie przedłużane. Gdy wojna się skończy, miejmy nadzieję, że jak najszybciej, pewnie usiądziemy i zastanowimy się, jak miałby wyglądać proces przywrócenia rosyjskiej piłki do Europy. Dziś jest na aucie, więc nie ma o czym rozmawiać.

Podczas kongresu w Wiedniu Alexander Ceferin powiedział takie słowa: Mam nadzieję, że pokój nastąpi szybko i wspólnie spotkamy się z naszymi ukraińskimi i rosyjskimi braćmi i siostrami. To sugeruje, że po – daj Boże – zawarciu pokoju, Rosja jednak szybko wróci do gry.

Myślę, że źle pan interpretuje te słowa. Ja interpretowałbym je tak, że po zawarciu pokoju dopiero rozpocznie się dyskusja. Poza tym musimy zdać sobie sprawę, że nie wszyscy Rosjanie popierają tę wojnę. Nawoływanie do niszczenia wszystkiego, co rosyjskie, to populizm. Inteligencja i rozum mówią, że im wcześniej wdroży się normalne procedury, wszystkim będzie się żyło bezpieczniej. Póki co nie ma żadnej chęci przywracania Rosji. Wręcz przeciwnie. Rosja jest traktowana w UEFA jako kraj, który bestialsko napadł na Ukrainę.

Jak w UEFA zareagowano na aplikację złożoną przez Rosjan ws. organizacji Euro 2028 lub 2032?

Każdy ma prawo złożyć taką aplikację, natomiast po tym, jak złożyła ją Rosja, nie została przez nas przyjęta. Wyrzuciliśmy ją do kosza. Rosja nie może uczestniczyć w przetargu na organizację żadnych imprez.

Pana znajomi z Rosji nie próbują pana przekonać, by choć trochę ponegocjować?

Nie, to tak nie działa. Przecież to by było naiwne, gdyby ktoś miał liczyć, że po telefonie “Zibi, pomóż”, ja zacznę robić coś w kierunku łagodzenia kar. Jestem pierwszym, który nalegał na jak najszybsze i jak najbardziej ostre sankcje. Inna sprawa, że 80-90 proc. moich znajomych z Rosji, boi się określić, czy popierają wojnę czy nie. Natomiast żadnych nacisków z ich strony nie otrzymuję. Poza tym sam czuję, jako mężczyzna, ojciec, dziadek, że to, co się dzieje, to barbarzyństwo. Jeśli chodzi o w tej sytuacji o wsparcie dla rosyjskich sportowców, to ze mną takiej sprawy nigdy nikt nie załatwił i nigdy nie załatwi.  

W Wiedniu podczas kongresu połączono się live z Andrijem Pawełką, czyli prezesem ukraińskiej federacji. Nadawał prosto ze zniszczonego stadionu w Czernichowie. Jak na to zareagowała delegacja rosyjska, która była tam obecna?

Był tylko jeden przedstawiciel federacji rosyjskiej. Znam go dość dobrze i jestem przekonany, że jest absolutnie przeciwko wojnie. Był gdzieś schowany. Natomiast faktycznie Pawełko wystąpił ze zrujnowanego stadionu, co dodało pewnego napięcia. Jesteśmy z nim w stałym kontakcie i wiemy, że dla Ukrainy to gigantyczny problem. Tamtejsza reprezentacja ma grać w eliminacjach mistrzostw świata, a wielu zawodników dziś nigdzie nie gra. Dopóki Rosja będzie atakowała niezależną Ukrainę, trudno będzie rozwiązać ten problem.

Obecność rosyjskiego delegata nie obudziła w UEFA niesmaku?

Może i tak, ale niesmak nie oznacza, że trzeba kogoś wyprosić. Mnie bardziej raziło to, że wystąpili o organizację mistrzostw Europy. Że byli niezadowoleni i mówili: dlaczego nas się dyskwalifikuje? Choć z drugiej strony to postępowanie, które broni ich przed ich reżimem. Brak reakcji byłby postrzegany jak zgoda na sankcje.

Komentarze