Vuković wprost po kontrowersji w meczu Raków – Widzew. „Absurdalna sytuacja”

Widzew Łódź był o krok od zwycięstwa, ale finalnie musi zadowolić się jednym punktem w meczu z Rakowem Częstochowa (1:1). Aleksandar Vuković nie gryzł się w język w sprawie kontrowersji z VAR-em.

Aleksandar Vuković
Obserwuj nas w
Konrad Swierad / Alamy Na zdjęciu: Aleksandar Vuković

Kontrowersje z VAR-em w Ekstraklasie. Vuković mówi prosto z mostu

Widzew Łódź przez większą część spotkania z Rakowem Częstochowa grał w przewadze jednego zawodnika. W 36. minucie czerwoną kartkę dostał Zoran Arsenić. Mimo to podopieczni Aleksandara Vukovicia mieli duże problemy, żeby rozmontować obronę gospodarzy. Udało im się to dopiero w doliczonym czasie gry. Bramka, jaką zdobył Fran Alvarez, wydawała się decydująca, ale rywale odpowiedzieli.

Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, z czego nie do końca może być zadowolony Widzew. Na dodatek nie obyło się bez kontrowersji. W centrum uwagi ponownie znalazł się VAR. Łodzianie domagali się rzutu karnego po faulu na Baenie. W zamian odgwizdana została ręka Bergiera, który zapoczątkował akcję prowadzącą do faulu w polu karnym. Całą sytuację skomentował Aleksandar Vuković.

Nie będę tego komentował. Każdy ma swój punkt widzenia. Dla mnie sytuacja z VAR-em przy faulu na Baenie jest absurdalna. Wracanie do czegoś, czego z całym szacunkiem nawet dyrektor Cygan by nie zauważył. To są rzeczy niepojęte – mówił Aleksandar Vuković.

Vuković podsumował również pokrótce straconą szansę na zwycięstwo. Przyznał, że wydawało mu się, że zmierzają po komplet punktów, ale złe zarządzanie końcówką spotkania i gol na tzw. aferę popsuł cały wysiłek, jaki włożyli w starcie z Rakowem.

Na pewno z naszej strony jest duży niedosyt. Myślę, że od samego początku może poza pierwszymi minutami byliśmy zespołem, który realizował swój plan. Do tego doszła czerwona kartka, która zmieniła mecz, trzeba było dostosować się do gry w ataku pozycyjnym. Po tym, jak wykreowaliśmy dwie bardzo dobre sytuacje, wydawało mi się, że jesteśmy na drodze, żeby zdobyć więcej niż jeden punkt. Niestety nie zarządziliśmy idealnie końcówką. Daliśmy wbić sobie bramkę na tzw. aferę – mówił po meczu Aleksandar Vuković.

POLECAMY TAKŻE