Legia opóźnia powrót snajpera. Zdrowie najważniejsze
Legia Warszawa w zasadzie od początku sezonu ma problem ze znalezieniem skutecznego snajpera. Zawodzi sprowadzony za trzy miliony euro Mileta Rajović, który marnuje zdecydowaną większość dogodnych sytuacji. Ostatnio przełamał się Antonio Colak, ale na dłuższą metę też nie jest odpowiednim rozwiązaniem. Niedawno Legia zakontraktowała Rafała Adamskiego, który znakomicie radził sobie na zapleczu Ekstraklasy – to kolejna opcja, aby wzmocnić ofensywę Legii. Drużyna ponadto czeka na powrót Jeana-Pierre’a Nsame, który przed kontuzją był numerem jeden w ataku.
Nsame na starcie kampanii prezentował się bardzo solidnie, ale w sierpniu doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry do końca rundy jesiennej. Napastnik zakończył już rehabilitację i wznowił treningi z zespołem, lecz mimo tego na boisku jeszcze się nie pojawił. Sztab szkoleniowy w tej sytuacji dmucha na zimne – nie chce, aby przyspieszony powrót do gry zakończył się kolejnym problemem zdrowotnym.
Kibice muszą uzbroić się w cierpliwość. Tomasz Włodarczyk w programie na kanale „Meczyki” ujawnił, że Nsame nabawił się drobnego urazu, który da się szybko wyleczyć. To natomiast znak, że należy spowolnić proces jego powrotu, tak aby nie narażać zawodnika na kolejną długą przerwę od gry.
Docelowo Nsame będzie wiosną walczył o miejsce w składzie. Fani Legii wierzą, że okaże się kluczową postacią w walce o utrzymanie w Ekstraklasie.








