“14 klubów chce takiego marazmu, w jaki rzekomo wpadliśmy”

Dariusz Adamczuk
PressFocus Na zdjęciu: Dariusz Adamczuk

– Tak, mierzyłem za wysoko, ale chciałem wzmocnić drużynę, a nie brać zawodników do rotacji. To było bardzo trudne okienko, jedno z najtrudniejszych. Przybyło mi siwych włosów – mówi w rozmowie z Goal.pl Dariusz Adamczuk, dyrektor Pogoni Szczecin.

  • Z Dariuszem Adamczukiem spotkaliśmy się, by porozmawiać o kwestiach, które dręczą kibiców Pogoni – poprzednim okienku transferowym, po którym pojawiła się fala krytyki, i obecnym
  • Ruszyliśmy także kwestię pozostania w klubie Pontusa Almqvista, który trafił do Szczecina na roczne wypożyczenie z Rosji
  • – Będziemy analizować, gdzie popełniliśmy błąd – tak z kolei dyrektor Pogoni odnosi się do niskiej sprzedaży karnetów na rundę wiosenną
Studio Belek

Chłodna głowa

Trzy sparingi w Turcji, z czego dwa z mocnymi rywalami, i trzy wygrane. Jakie to ma znaczenie?

Mnie i trenera bardziej od wyników cieszy obiecująca gra. Wiadomo, że wyniki budują atmosferę w drużynie plus pewność siebie, ale zawsze na końcu liga weryfikuje. Czyli generalnie: fajnie, że zwycięstwa, jeszcze fajniej, że poparte dobrą grą, ale spokojnie, bez podpalania się. Dużo w futbolu przeżyłem. Kiedyś wygrałem wszystkie sparingi, żeby później w lidze dostawać w łeb. I odwrotnie. Mamy chłodną głowę.

Jesteście zadowoleni z wszystkiego, co udało się zrobić w Turcji?

Prawie. Niezadowoleni jesteśmy tylko z dwóch kontuzji, całe szczęście, że niegroźnych. Linusa (Wahlqvista – przyp. red.), który złapał uraz w meczu z FCSB, no i teraz Wahana (Biczachczjana – przyp. red.), który poczuł przywodziciela. Jeszcze nie wiemy, jak groźne są to kontuzje, ale na pewno nie będzie długiej przerwy. Być może na mecz z Widzewem będzie ciężko, by zdążyli.

To mecz o przynajmniej tymczasowe trzecie miejsce w tabeli. Bierzecie je w ciemno na koniec sezonu?

Wszystko zależy od tego, jak się do tego trzeciego miejsca dojdzie. Możesz wygrać je w ostatniej kolejce lub wtedy spaść z drugiego. Dopiero wtedy będziemy wiedzieć, czy jesteśmy zadowoleni. Naszym celem jest gra w pucharach, co może dać nawet czwarte miejsce. Poza tym uwzględniamy też obecną sytuację w tabeli. Zaczynamy wiosnę z czwartego miejsca, ale mamy tylko trzy oczka straty do wicelidera, więc jasnym jest, że chcemy zaatakować i skończyć ligę wyżej. Medal to medal. Mieć go trzeci raz z rzędu, to byłby dla mnie powód do dumy.

Oczekiwania kibiców? To normalne

Trzeci medal z jednej strony na pewno byłby sukcesem. Z drugiej zdobywając trzeci raz z rzędu brąz, nie mielibyście poczucia, że doszliście do ściany, której nie umiecie przebić?

Myślę, że przynajmniej 14 drużyn w Polsce chciałoby dochodzić do takich ścian.

Oczekiwania kibiców są zbyt wysokie?

Apetyty rosną w miarę jedzenia. My też sobie zakładamy zawsze cel – granie o mistrzostwo Polski. Życie pokazuje, że nie zawsze to jest możliwe, a liga jest na tyle trudna, że można z niej spaść nawet będąc wielkim klubem – jak Wisła Kraków ostatnio, czy być może inny duży klub w obecnym sezonie. My nie mamy bogatych właścicieli. Prezes Mroczek zawsze podkreśla, że cele musimy próbować realizować wielką pracą. Musimy jednocześnie promować zawodników i sprzedawać ich dalej. W ten sposób wytransferowaliśmy piłkarzy za 22 mln euro. Ja chcę dalej rozwijać ten klub, nawet jeśli mam być krytykowany.

Chyba nie dostałem odpowiedzi, czy kibice zdaniem władz Pogoni chcą za dużo…

Kibic zawsze chce więcej i jest to coś normalnego. Tym bardziej, że przecież my też mamy wysokie oczekiwania względem siebie. Ale wiemy, że medal w Polsce ciężko się robi. Pogoń Szczecin w swojej historii ich wiele nie miała. Wszystko wypracowaliśmy ciężką robotą. Klub musiał przejść drogę od IV ligi, nic nie dostaliśmy za darmo. Osobiście się cieszę z miejsca, w jakim dziś jesteśmy i na pewno nie będziemy się chcieli zatrzymać.

Sprzedaliście tylko cztery tysiące karnetów…

Jest to rozczarowujące. Uważam, że mamy mercedesa w postaci stadionu, na który kibice czekali bardzo długo. I mamy drużynę, która gra fajny, atrakcyjny futbol. Może jesienią nie zdobyliśmy tylu punktów, ile chcieliśmy, ale kolejny raz zimujemy na podium lub w bezpośredniej okolicy podium. Liczyłem na więcej i będziemy analizować, gdzie popełniliśmy błąd, bo on musiał być popełniony. Może po wynikach w sparingach część osób jeszcze zakupi karnet?

“Mierzyłem za wysoko”

Letnie okienko transferowe było dla pana nauczką?

Od samego początku analizując z trenerem mówiliśmy, że potrzebujemy dwóch zawodników na dwie pozycje – lewą obronę i atak. Wszystko się przeciągało. Dobrzy zawodnicy niezbyt często chcą przychodzić do Polski. Długo ciągnęliśmy temat z obrońcą Kennethem Paalem. Wysypało się to na ostatniej prostej, zawodnik wybrał Queen’s Park Rangers z Championship. Trafił do nas za to Pontus Almqvist. Gdybyśmy sfinalizowali transfer innego napastnika – tutaj dane zachowam dla siebie – być może Pontusa nie byłoby z nami. Życie nie znosi próżni. Przyszedł Borges, o którym od początku po badaniach wiedzieliśmy, że będzie potrzebował czasu. Dziś jest dla nas pełnowartościowym piłkarzem w kontekście rywalizacji z Koutrisem, który w meczu z Karabachem dla mnie był najlepszy na boisku.

Nie mierzył pan za wysoko w tamtym okienku, przez co zabrakło czasu na plan B?

Tak, mierzyłem za wysoko. Oczywiście na standardy Polski. Ale chciałem przede wszystkim wzmocnić drużynę. Ja nie chcę ściągać zawodników do rotacji. Od tego mamy młodzież z akademii. To było bardzo trudne okienko, jedno z najtrudniejszych. Porównałbym je z szukaniem bramkarza jakiś czas wcześniej, gdy ostatecznie postawiliśmy na Dante Stipicę, który nie był oczywistym wyborem. Poziom stresu był porównywalny, jak pół roku temu. W piłce nie wszystko da się załatwić pstryknięciem palcami. Działamy w określonych ramach, jeśli chodzi o atrakcyjność. Ograniczają nas finanse i renoma polskiej ligi.

Pozostanie Almqvista? To zależy

Padło przed momentem nazwisko Almqvista, więc pytanie narzuca się samo. Jak wygląda kwestia jego zatrzymania?

To w dużej mierze jest niezależne od nas. Pontus trafił do Szczecina na zasadach tzw. wypożyczenia wojennego i my z Rosjanami nawet nie chcieliśmy rozmawiać. Żeby został – a zrobimy wszystko, by tak się stało – musi się złożyć wiele czynników. Jeden już został spełniony, bo Pontus bardzo dobrze się u nas czuje, stworzyliśmy mu fajne warunki. Ale co, jeśli za moment w rundzie wiosennej strzeli 10-15 bramek? Wtedy pewnie przyjdą po niego czołowe ligi. Jeśli nie będzie miał ofert z lig top 5, nasze szanse znacznie wzrosną. Kolejny czynnik – czy wciąż będzie trwać wojna, czy nie. Oczywiście nie chcemy, by trwała, ale rozmawiamy teraz stricte o kwestii przedłużenia współpracy z Pontusem, a w tym kontekście to jest istotna kwestia. Gdybym miał ocenić, jak duże są szanse, by został w Szczecinie, powiedziałbym 50 na 50.

Widzew Łódź odrzuca oferty za gwiazdę drużyny
Jordi Sanchez

Wobec udanej rundy wiosennej władze Widzewa miały świadomość, że do klubu wpłynie wiele ofert za Jordiego Sancheza. RTS jak na razie sukcesywnie je odrzuca. Beniaminek nie zamierza rozstawać się ze swoją największą gwiazdą “po kosztach”. Jordi Sanchez latem przeniósł się za darmo do Widzewa z Albacete Hiszpan jest najskuteczniejszym strzelcem drużyny Klub otrzymał wiele ofert

Czytaj dalej…

A gdyby Almqvist odszedł. Macie plan na ofensywę?

W tym okienku skupiliśmy się na obrońcach. W ataku mamy Lukę (Zahovicia – przyp. red.), Pontusa i Kostorza. Co do przyszłych działań, dużo zależy od tego, czy Almqvist zostanie.

Dobrze, że padło nazwisko Kostorz. Pogoń wiązała nadzieje z jego rozwojem, pan też o tym mówił. Ale nie idzie to w dobrym kierunku.

Musimy usiąść z Kacprem i trenerem razem, by zdecydować, co dalej. Być może będzie potrzebował więcej minut i nie wykluczamy wypożyczenia do Ekstraklasy, ale to musi być wspólna decyzja wszystkich stron.

W tym okienku coś jeszcze się wydarzy? Była wcześniej mowa o sprowadzeniu środkowego obrońcy.

Tak, chcemy go ściągnąć. To ciężki temat, bo nie chcemy pozyskać piłkarza do rywalizacji, a takiego, który podniesie jakość z marszu. Pracujemy nad tym, mamy wytypowanego zawodnika. Jesteśmy jednak pod nieco mniejszą presją niż w lecie, gdy zostaliśmy z jednym lewym obrońcą – Matą. Troszkę wtedy siwych włosów mi przybyło, podobnie jak z napastnikiem. Dziś mamy trzech stoperów, z których żaden nie ma kontuzji, a grając ustawieniem z czwórką w obronie, zawsze jest ktoś w odwodzie. W sytuacji kryzysowej rolę stopera moglby pełnić też Linus Wahlqvist, który na tej pozycji grał cały zeszły sezon.

Wspomnianego Luisa Maty nie ma na obozie. Jaka jest jego historia?

Pojawiały się w mediach sprzeczne informacje w sprawie jego przyszłości, ale my jako klub nie możemy dementować każdej, bo wreszcie jakąś przegapimy, nie odniesiemy się, to już ktoś dopowie historię, że skoro Pogoń nie zaprzecza, to tak naprawdę jest. Co do faktów – Mata nie chce zostać w Pogoni Szczecin. Chce znaleźć klub, bo nie po to przeniósł się z II ligi portugalskiej, by teraz stracić pół roku. Menedżer szuka mu nowego miejsca i jeśli będzie fajna oferta dla nas i dla niego, na pewno się dogadamy. Luis nie jest w żadnym Klubie Kokosa, a na obóz nie pojechał, bo nie zagrałby żadnego meczu. Przegrał sportową rywalizację.

Z kim rozmawiacie lub na dniach planujecie rozmawiać w sprawie nowych kontraktów?

Przede wszystkim z Luką Zahoviciem i zobaczymy, jak sytuacja się potoczy. Co do Alexa (Gorgona – przyp. red.) i pozostałych zawodników, dużo zależeć będzie od tego, jak będą wyglądali w rundzie wiosennej. Przy okazji dodam, że Alex to wielka wartość dodana, inteligentny chłopak z dużym posłuchem w szatni. I ma liczby, zawsze je miał. Bardzo liczę na to, że wiosną znów je będzie robić. Ale najbardziej się cieszę z tego, że po roku bez gry, nie dopadają go urazy mięśniowe. Jest cały czas w treningu od października.

Co z tymi plotkami transferowymi?

Porozmawiajmy o plotkach transferowych. Andre Duarte z FC U Craiova – myślicie o tym zawodniku?

Był taki temat, ale teraz rozmawiamy z kimś innym. Z Duarte była nie do końca jasna sprawa co do długości jego obecnego kontraktu. Wysłaliśmy ofertę w wysokości adekwatnej do tego, gdyby kończyła mu się umowa już za pół roku. Dlatego nie była tak wysoka, jaka byłaby, gdyby kontrakt mu się kończył za półtora roku. Postanowiliśmy zakończyć ten temat, by nie uczestniczyć w jakichś gierkach.

Musa Gurbanli z Karabachu to kolejne nazwisko łączone z Pogonią.

Tego tematu akurat nigdy nie było. W tym okienku całkowicie skupiliśmy się na defensywie. Ale nie chciałbym już więcej operować nazwiskami, bo muszę dbać o interes klubu.

Były też informacje o odejściu Kamila Drygasa do Wieczystej.

Na pewno ani przez moment nie wypychaliśmy go z klubu. Jestem pewien, że w pewnych momentach wciąż nam może pomóc. Powiedzieliśmy mu jasno, że wiemy, iż nie dostaje tych minut tyle, ile by chciał, więc jeżeli otrzymamy za niego dobrą ofertę i on będzie chciał z niej skorzystać, będzie mógł odejść. Ale żadna oferta do nas nie przyszła. Sam Kamil też nie drepta nogami, by już odejść. Wieczysta? Może go sondowała? Natomiast to wciąż jest na tyle dobry piłkarz, że jego przyjście do innego klubu by go wzmocniło. A ja nie chcę wzmacniać innych drużyn za darmo. Za Kamila trzeba zapłacić.

Ciekawym pytaniem podzielił się jeden z kibiców Pogoni pod zapowiedzią naszej rozmowy. “Dlaczego już za czasów Kosty Pogoń zaczęła popadać w marazm, którego powodem było brak rywalizacji? Czy to Kosta był jego głównym powodem”?

Użyję podobnego zdania, które już padło w naszej rozmowie. 14 klubów chciałoby popaść w taki marazm.

Czy to rodzinna atmosfera?

Czym się różni Pogoń Kosty Runjaica od Pogoni Jensa Gustafssona?

Jens chce grać wyżej. Pierwsze podanie po przechwycie ma iść do przodu. Widzieliśmy to w sparingach. To jest trudniejsze, bo zaraz można narazić się na rekontrę. U Kosty zawodnicy mówili, że trenują mocno, Radek Majewski powiedział kiedyś, że mu się ręce po treningu trzęsą. A teraz mam wrażenie, że intensywność treningu poszła jeszcze o jeden poziom wyżej. Cieszę się z tego, bo dla chłopaków, którzy chcą wyjechać na Zachód, to dobre przygotowanie, by nie przepaść.

U własnych kibiców macie opinię klubu z rodzinną atmosferą w złym znaczeniu tego słowa. Że jak podpiszecie z kimś kontrakt, to nawet jak się nie sprawdzi, to ciężko wam się z takim piłkarzem rozstać.

Nie zgadzam się z tym i nie nazwałbym tego rodzinną atmosferą. Bardziej szacunkiem do zawodników. Weźmy takiego Alexa Gorgona, który miał swoje problemy przez ostatni rok, a my się od niego nie odwróciliśmy. Wierzę, że karma wraca, a Alex da nam w tej rundzie to, na co czekaliśmy. A z drugiej strony potrafimy rozstawać się z piłkarzami. Rozstaliśmy się z Bartkowskim, wcześniej z Maniasem dość szybko, teraz być może z Matą. Podobnie z wydawałoby się istotnymi na dany moment piłkarzami, jak Gyurcso. Nie przedłużyliśmy kontraktu z Parzyszkiem, którego mogliśmy wykupić. Proszę pamiętać, że na koniec to jest decyzja trenera i jego sztabu. Wiem, że w Polsce lubi się, jak się coś dzieje. A jak u nas jest spokój, to pojawiają się hasła o rodzinnej atmosferze i klepaniu się po dupci. Ale tak nie jest. Specyfika Pogoni Szczecin jest taka, że szanujemy ludzi i oczekujemy od nich w zamian podobnego szacunku do barw i herbu oraz tego, by dużo dawali na boisku.

Macie szansę zrobić też awans rezerw. Jest to jednym z celów?

Nie. Najważniejszy jest rozwój tamtych zawodników. Oczywiście będziemy próbować zaatakować awans, ale to nie jest priorytet. I nie kosztem pierwszej drużyny, by wysyłać jej piłkarzy do pomocy w robieniu punktów w III lidze. Oni będą schodzić tylko, gdy będą potrzebować minut.

Komentarze