Daniel Bielica dla Goal.pl: ostateczna decyzja należy do władz Górnika

Daniel Bielica
Obserwuj nas w
fot. PressFocus Na zdjęciu: Daniel Bielica

– Moja sytuacja kontraktowa wygląda tak, że sam nie wiele mam do powiedzenia. Moja umowa jest z opcją przedłużenia, więc jeśli władze Górnika zdecydują się na przedłużenie ze mną umowy, to tak będzie. Na dzisiaj jednak o tym nie myślę. Mamy przed sobą ważne mecze, więc ja chce pomóc drużynie, a co będzie, to przyszłość pokaże – powiedział bramkarz Górnika Zabrze – Daniel Bielica.

  • Daniel Bielica jest dzisiaj numerem jeden w bramce Górnika Zabrze
  • 23-latek w trakcie trwającego sezonu miał gorsze i lepsze momenty. W porównaniu do Kevina Brolla zagrał w najbardziej prestiżowych spotkaniach 14-krotnego mistrza Polski w tej kampanii
  • W rozmowie z Goal.pl piłkarz opowiedział o przełamaniu ligowym w starciu z Widzewem Łódź, czy przyszłości w klubie
  • Zabrzanin ma kontrakt ważny do końca czerwca 2023 roku z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy

W końcu ligowe przełamanie

Za nami Wszystkich Świętych i Zaduszki. Dużo było podróży w tym czasie?

W rozjazdach nie byłem. W każdym razie na miejscu trochę miejsc do odwiedzenia było.

Na dni zadumy listopadowej otrzymaliście wolne od trenera?

Mieliśmy po spotkaniu z Widzewem Łódź wolny weekend. Z kolei we Wszystkich Świętych mieliśmy normalnie trening, w którym niektóre działania przyspieszyliśmy. Normalną jednostkę treningową trzeba było zaliczyć.

Do meczu ligowego z Widzewem można powiedzieć, że podchodziliście, będąc w lekkim dołku, bo bez zwycięstwa od kilku meczów w Ekstraklasie. Kamień spadł z serca po tym spotkaniu?

Taka wygrana była nam potrzebna. Szczególnie na naszym stadionie. Brakowało nam punktów wywalczonych w roli gospodarza, aby wynagrodzić kibicom frekwencje i wspaniały doping od początku sezonu. Wierzę, że teraz wszystko pójdzie w dobrą stronę. Nie powiedziałbym, że byliśmy w dołku, ale na pewno to mieliśmy trudny moment. Mam nadzieję, że wyjdziemy z niego mocniejsi i w kolejnych spotkaniach pokażemy też, że możemy wygrywać.

Dwoiłeś się i troiłeś, aby nie dać sobie strzelić gola w starciu z łodzianami. Czujesz się bohaterem meczu z Widzewem?

Bohaterami byli wszyscy zawodnicy w drużynie. Bardzo pomogła w zachowaniu czystego konta cała linia obronna. Myślę, że od ostatniego spotkania coś ruszyło i gramy już nie z takim zaangażowaniem jak wcześniej, ale na 110 procent. To też mi pomaga w tym, że mogę cieszyć się z meczu bez wpuszczonej bramki. Jeśli chłopaki jeżdżą na przysłowiowych czterech literach, blokując strzały rywali, to jest też dla mnie pomocne.

Sinusoida emocji

Kibice na Wasz ostatni mecz przybyli tłumnie. Ponadto na trybunach pojawili się też w dużej grupie fani gości. Czy to sprawia, że spotkanie jest o większym ciężarze gatunkowy i na Was ciąży jakaś większa presja?

Takie mecze jak ten z Widzewem, to święto piłkarskie. To marzenie każdego zawodnika, aby grać w takich spotkaniach przed własną publicznością przy obecności 20 tysięcy widzów. To na pewno dodatkowo motywuje nas do zwycięstw.

Mimo że miałeś w tym sezonie pewne kłopoty z grą, to jednak mecze ciasteczka trener zachował dla Ciebie. Grałeś z Legią, Lechem, Widzewem, a także w Pucharze Polski z Ruchem i GKS-em…

Tak się wszystko ułożyło, że wykorzystałem moment, gdy Kevin Broll w meczu ze Stalą Mielec zobaczył czerwoną kartkę i wskoczyłem w jego miejsce na spotkanie w Warszawie. Później miałem trochę wolnego i wróciłem do gry na Wielkie Derby Śląska. Tak się ten sezon zatem układa, że to mecze podwyższonego ryzyka są dla mnie. Ja się z tego cieszę, bo po to trenuje się, aby grać w takich spotkaniach.

A jak było w tym trudnym czasie bez gry z Twoją mentalnością. W sumie przeżyłeś sinusoidę emocji. Raz grałeś, potem pauza i znowu grasz.

Faktem jest, że po meczu z Legią byłem lekko zawiedziony. Z drugiej strony tak wygląda sytuacja bramkarza, że może grać tylko jeden. Taka była decyzja trenera i musiałem się z nią pogodzić. Stwierdził, że postawi na Kevina Brolla, obdarzy go większym kredytem zaufania i przyjąłem to do wiadomości.

Czy jakiś wpływ na to, że nie grasz miały może sprawy pozasportowe i wygasająca powoli umowa z klubem, która obowiązuje do końca czerwca przyszłego roku?

Nic z tych rzeczy. Tylko kwestie sportowe i decyzje trenera decydowały o tym, że nie gram.

Zobacz także:

Zaczęły się już natomiast jakieś rozmowy w sprawie przedłużenia Twojego kontraktu?

Na razie żadnej wiadomości na temat nowej umowy nie otrzymałem. Klub ma czas do końca marca przyszłego roku, więc jeszcze jest trochę czasu na tego typu decyzje.

Klub ma czas do końca marca. Ty natomiast z potencjalnymi nowymi pracodawcami możesz rozmawiać już od stycznia. Takie mecze jak ten z Widzewem mogą sprawić, że zacznie ustawiać się po Ciebie kolejka chętnych…

Może tak, może nie. W każdym razie moja sytuacja kontraktowa wygląda tak, że sam nie wiele mam do powiedzenia. Moja umowa jest z opcją przedłużenia, więc jeśli władze Górnika zdecydują się na przedłużenie ze mną umowy, to tak będzie. Na dzisiaj jednak o tym nie myślę. Mamy przed sobą ważne mecze, więc ja chce pomóc drużynie, a co będzie, to przyszłość pokaże.

Dziwna przerwa

Zbliża się niecodzienny czas w polskiej piłce, bo macie do rozegrania jeszcze cztery spotkania z Pucharem Polski, a później mundial. W tym czasie będziecie trenować, czy udacie się na urlopy?

Rozmawiając z kolegami z innych drużyn, to wiem, że każda z ekip opracowuje swój cykl. W naszym przypadku na dzisiaj sytuacja wygląda tak, że po ostatnim meczu w roku z Lechią Gdańsk wracamy do Zabrza i będziemy trenować do 10 grudnia. Dopiero po tym czasie otrzymujemy dłuższy czas wolnego na święta Bożego Narodzenia i Sylwestra. Pierwszy trening po przerwie mamy odbyć 2 stycznia.

Macie takie przypuszczenia w szatni, że po tak długiej przerwie sezon może wyglądać zupełnie inaczej?

W sumie jeszcze z trzy lata temu sam zaliczyłem taka długą przerwę, grając w 1 Lidze. Na cały grudzień rozjechaliśmy się do domów.

Tym razem będzie jednak ta różnica, że jednak po ostatnim meczu czeka Was jeszcze prawie trzy tygodnie treningów…

Będzie troszkę inaczej. Pierwszy raz się z tym spotykamy, ale dostosujemy się i myślę, że trenerzy wiedzą, co robią. Przygotują nas dobrze do nowej rundy.

Czas pandemiczny czas może Was w jakiś sposób przygotować do tej nietypowej sytuacji?

To był już w ogóle szalony okres. Raz się trenowało, później nie. To była szkoła życia. Teraz może być tylko łatwiej.

Zobacz także:

Skoro mowa o trudniejszych czasach, to był nim też ten okres, gdy Górnika prowadził trener Marcin Brosz. Mam na myśli to, że z jednej strony znajdowałeś się u tego szkoleniowca w kadrach meczowych, a z drugiej zaliczyłeś tylko jeden mecz ligowy. W sumie dla ligi tak naprawdę odkrył Cię trener Jan Urban.

Żadnej zadry do trenera Marcina Brosza nie mam i nigdy nie miałem. Dzięki niemu trafiłem do pierwszej drużyny. Byłem ze swojego jednego występu w Ekstraklasie pod okiem trenera Brosza zadowolony i na pewno żałowałem, że nie otrzymałem więcej szans. Z perspektywy czasu wiem jednak, że to nie był jeszcze czas dla mnie, aby częściej grać.

Miałeś już okazję współpracować w Górniku z trzema trenerami. Twoim zdaniem są podobni, czy każdy ma swój indywidualny system prowadzenia zespołu?

Pod względem stylu gry trenerowi Bartoschowi Gaulowi bliżej do Marcina Brosza. Zwraca uwagę na podobne rzeczy. Trener Jan Urban miał na nas trochę inny pomysł, dając zawodnikom trochę więcej swobody. W ofensywie dawał nam wolną rękę. Z drugiej strony mając Lukasa Podolskiego i będącego w formie Bartosza Nowaka w składzie, można było sobie na takie rzeczy pozwolić.

Trenera Jana Urbana już zawsze będziesz wspominał jako tego, dzięki któremu wypłynąłeś na szerokie wody?

Grałem wcześniej też w Warcie Poznań, ale to były nieregularne występy. Poważniejszą szansę na grę otrzymałem za trenera Jana Urbana i na pewno będę o tym na długo pamiętał.

Górnik z patentem na Raków

Spoglądając na kadrę Górnika w tym sezonie, można zauważyć, że jesteś jedynym zawodnikiem w drużynie urodzonym w Zabrzu. Czy to ma wpływ, że z Twoim głosem w szatni trzeba się liczyć?

Jestem kibicem Górnika od zawsze, więc takie spotkania jak z Ruchem Chorzów, czy GKS-em Katowice na mnie inaczej oddziaływały. Często w szatni rozmawia się luźnie na różne tematy, ale sam starałem się przedstawiać sprawę poszczególnych meczów, jak to może wyglądać dla chłopaka z Zabrza, czy dla kibiców. Chciałem zobrazować, a może i dodatkowo zmotywować resztę zespołu. Nie jest na pewno łatwo pokazać nasz zabrzański świat, mając na uwadze to, że mamy kilku zagranicznych zawodników w składzie, ale myślę, że coraz lepiej to rozumieją.

Czyli nie tylko jesteś bramkarzem numer jeden w Górniku, ale też przewodnikiem dla obcokrajowców w zespole…

Bez przesady. Trener stara się też uświadamiać zawodników w tym, w jakim klubie są. Jest też sztab szkoleniowy, który też jest z regionu, więc też może przedstawiać, jak wygląda cała otoczka wokół meczów. Przykładowo kierownik, czy sztab medyczny są w klubie od dekady, więc od środka przeżywali lepsze i gorsze momenty. Na pewno mają jeszcze lepszy ogląd sytuacji ode mnie. Fajnie, że tak jest, bo to ważne.

Na dzisiaj Górnik Zabrze koncentruje się na tym, aby uniknąć spadku z ligi. Nie można Wam jednak odmówić tego, że macie patent na Raków Częstochowa. Dlaczego ta ekipa Wam leży?

Trudno jednoznacznie stwierdzić. Też wiemy, że dobrze punktujemy w meczach z Rakowem. A powszechnie w Polsce mówi się, że jest najbardziej niewygodnym rywalem dla każdego. Wierzmy natomiast, że w kolejnej rundzie możemy to potwierdzić. Myślę, że jeśli pierwsi zdobywamy bramkę, to możemy pokonać każdego. Tego nam ostatnio brakowało. Udało się z Widzewem i w takich okolicznościach łatwiej przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Z rozmów z Lukasem Podolskim wybrzmiewa ostatnio często jedna myśl, aby nie panikować. Czy podobne nastawienie jest w Waszej szatni?

Tabela jest tak spłaszczona, że faktycznie nie ma powodów do paniki. Mamy w zespole wielu doświadczonych zawodników, którzy w przeszłości byli w podobnej sytuacji i sobie radzili. Mamy 20 meczów do rozegrania, więc jest jeszcze sporo gry. Ósme miejsce jest spokojnie w naszym zasięgu, więc stać nas na to, aby powtórzyć osiągnięcie z poprzedniego sezonu. Głęboko w to wierzę, że tak będzie. Gdy byliśmy tuż nad strefą spadkową, zrobiło się gorąco. Wyszliśmy jednak z kryzysu i musimy myśleć pozytywnie, bo tylko takie nastawienie może dać dobre wyniki.

Zobacz także:

Wasza kadra mocno się zmieniła względem poprzedniego sezonu. Po tych rotacjach w składzie to czego Wam najbardziej brakuje, to pewnie czas, a tego wiadomo, że zawsze brakuje…

W poprzednich sezonach trzon drużyny zostawał. Byli Bartek Nowak, Przemek Wiśniewski, Adrian Gryszkiewicz, czy Alsana Manneh. To był szkielet drużyny. Ostatnio wszystkich straciliśmy, więc potrzeba czasu, aby wszystko grało i huczało. Trenujemy, ile się da. Trener Gaul przekonuje nas na każdym kroku, że musimy wykorzystać każdą minutę.

Takiego mistrza nie ma nikt w Ekstraklasie

Ile daje Tobie gra w jednym zespole z Lukasem Podolskim?

Mimo że jest zawodnikiem ofensywnym, to nie szczędzi wskazówek. Takiego zebranego doświadczenia nigdzie się nie kupi. Trudno byłoby w innym klubie Ekstraklasy zetknąć się z podobnym piłkarzem, bo po prostu nigdzie nie ma mistrza świata. My go mamy i można się od niego uczyć.

Przed ostatnim spotkaniem z Widzewem widziałem rozgrzewkę Poldiego, jak używał swojej lewej nogi. Są te strzały w ogóle do obrony?

Jeśli przy presji meczowej, mając obok przeciwnika, chłop potrafi tak uderzyć, to tym bardziej na treningach mu to wychodzi. Gdy ustawia sobie piłkę na 18-20 metrze, to można powiedzieć, że to dla Lukasa przedłużony rzut karny. Nawet trudno rzucić się w ciemno, bo często jest tak, że potrafi tak zrotować strzał, że piłka po jego uderzeniu potrafi zmienić róg. Trenując jednak z kimś takim jak Podolski, łatwiej jest w meczach.

Jesteś zawodnikiem z tego samego rocznika, co Kamil Grabara. Czy wizualizujesz sobie, że za jakiś czas możesz być na jego miejscu?

Każdy ma swoją drogę. On wybrał ścieżkę zagraniczną przez Liverpool. Ja oczywiście też mam swoje marzenia, ale wiem, że przede mną jeszcze mnóstwo ciężkiej pracy. Mnóstwo meczów przede mną, aby zapracować na powołanie. Chciałbym oczywiście zrealizować ten cel, ale to na dalszą przyszłość.

Czytaj więcej: Obrońca Górnika Zabrze przed WDŚ: liczymy, że uciszymy Cichą

Komentarze