Władze BVB reagują na słowa Haalanda

Sebastian Kehl i Hans-Joachim Watzke
Pressfocus Na zdjęciu: Sebastian Kehl i Hans-Joachim Watzke

Erling Haaland po piątkowym meczu Borussii Dortmund z SC Freiburg (5:1) zaatakował na antenie Viaplay władze BVB za wywieranie na nim presji. Norweski napastnik przyznał, że klub z Signal Iduna Park oczekuje od niego szybkiego określenia się w sprawie przyszłości. Władze BVB były szczerze zdziwione tymi słowami.

  • Zdaniem Erlinga Haalanda, władze Borussii Dortmund wywierają na nim presją w sprawie określenia się na temat przyszłości
  • Działacze BVB odbijają piłeczkę i przyznają, że nie ma mowy o żadnym nacisku
  • Już wkrótce ma dojść do spotkania obu stron, celem wyjaśnienia sobie wszelkich nieporozumień

Haaland czuje presję

Borussia Dortmund w wielkim stylu rozprawiła się z SC Freiburg w 19. kolejce Bundeslidze, aplikując rewelacji rozgrywek aż pięć bramek. Patrząc na to, jaką przewagę na Signal Iduna Park mieli żółto-czarni, śmiało można stwierdzić, że ten wynik był najniższym wymiarem kary. Klasą samą dla siebie tradycyjnie był Erling Haaland, który zdobył dwie bramki. Po zakończeniu spotkania, więcej mówiło się jednak o wypowiedzi 15-krotnego reprezentanta Norwegii, aniżeli o jego znakomitej grze.

W ostatnich miesiącach, z szacunku do Borussii, postanowiłem nic nie mówić. Teraz jednak, klub zaczął na mnie naciskać, abym podjął decyzję, narażając mnie tym samym na presję. A ja chcę tylko grać w piłkę. Chcę się skoncentrować w 100% na piłce. Bo tylko wtedy jestem w najlepszej formie. A nie wtedy, kiedy myślę o innych rzeczach. Od jakiegoś czasu klub jednak na mnie naciska, co sprawia, że wkrótce będę musiał podjąć decyzję – mówił rozżalony atakujący przed kamerami stacji Viaplay, o swojej aktualnej sytuacji.

Na te słowa, bardzo szybko zareagowały władze dortmundzkiego klubu.

Przeczytaj również: Haaland zły na władze BVB

Powiedzenie, że Borussia postawiła Haalandowi jakiekolwiek ultimatum to bzdura. Nie ma jeszcze żadnego terminu – nie gryzł się w język na antenie stacji ARD, dyrektor zarządzający, Hans-Joachim Watzke.

Podobnie na wypowiedź gwiazdora BVB, zareagował dyrektor sportowy, Sebastian Kehl: – Byłem zaskoczony tym, co powiedział Erling po meczu. Widać, że jego komentarze wywołały poruszenie. Decyzji nadal nie ma. W ciągu dni skorzystam z okazji, aby zapytać co go dręczy i dlaczego czuł potrzebę rozmowy o presji zaraz po meczu. Ja nie patrzę bowiem na rzeczy w ten sposób.

Włodarze wicelidera ligi niemieckiej podkreśliły również, że w razie ewentualnego odejścia norweskiego snajpera latem, będą chciał sprowadzić do Dortmundu w jego miejsce Anthonego Martiala oraz Timo Wernera.

Przeczytaj również: BVB – Freiburg: Haaland z dubletem, BVB rozbiło rewelację rozgrywek

Komentarze