Popisowy gol Amiriego nie wystarczył, Eintracht wypunktował Bayer

Piłkarze Eintrachtu
Piłkarze Eintrachtu Pressfocus

Zakończyły się pierwsze mecze 14. kolejki Bundesligi. Arminia Bielefeld uległa Borussi M’gladbach 0:1, Werder Brema musiał uznać wyższość Unionu, z którym przegrali 0:2. Koeln przegrał z Augsburgiem 0:1, Eintracht dosyć niespodziewanie pokonał Bayer Leverkusen 2:1, a Hoffenheim nie obroniło żadnego punktu w rywalizacji z Freiburgiem (1:3).

Arminia Bielefeld – Borussia M’gladbach

W pierwszej połowie zdecydowanie lepszą drużyną byli goście. Raz za razem stwarzali sobie sytuacje bramkowe, ale mieli problem, aby zakończyć je celnym uderzeniem. Już w 3. minucie Patrick Herrmann wpisał się na listę strzelców, ale był on na pozycji spalonej. Chwilę później Breel Embolo trafił w słupek. Pech nie opuszczał piłkarzy Borussi M’gladbach, dlatego do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis.

W drugiej połowie piłkarze Borussi M’gladbach nieco poprawili swoją celność. Kolejną szansę, chwilę po wznowieniu meczu miał Embolo. Uderzenie z główki Szwajcara zostało jednak obronione przez Ortegę. Szwajcar dopiero w 58. minucie zdołał pokonać niemieckiego golkipera. Wtedy to otrzymał podanie od Hofmanna, przepchnął obrońcę i będąc sam na sam z bramkarzem otworzył wynik meczu.

W dalszej części meczu żadna z drużyn nie stworzyła dogodnej sytuacji, aby zagrozić bramce przeciwnika. Rezultat spotkania został więc niezmieniony i na tablicy wyników utrzymało się skromne 0:1.

Werder Brema – Union Berlin

W pierwszej połowie to Union grał bardziej ofensywnie, dlatego dosyć szybko objął prowadzenie. W 12. minucie na listę strzelców wpisał się Sheraldo Becker. Holender otrzymał piłkę od Awoniyiego i płaskim uderzeniem tuż sprzed pola karnego pokonał golkipera, dając swojej drużynie prowadzenie.

Jednobramkowa przewaga nie była satysfakcjonująca dla piłkarzy gości, dlatego szukali drugiego gola. W 28. minucie dokonali swego i podwyższyli rezultat. Wtedy to Andrich przechwycił wybicie obrońców i od razu zagrał do ustawionego w polu karnym Awoniyiego. Nigeryjczyk uderzeniem z bliskiej odległości pewnie wykończył akcję.

Przez większą część drugiej połowy zawodnicy Werderu Brema próbowali bezskutecznie zdobyć bramkę kontaktową. Piłkarze Unionu próbowali odpowiadać na zmasowane ataki rywali, ale tym razem brakowało im skuteczności. Gospodarzom udało się oddać tylko dwa celne strzały, dlatego nie sforsowali defensywy rywala. Końcowy wynik to 0:2.

Koeln – Augsburg

W pierwszej połowie nie działo się zbyt wiele. Przez 45 minut został oddany tylko jeden celny strzał, co nie wystarczyło, aby otworzyć wyniku meczu. W związku z tym do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis.

Obraz meczu zmienił się w drugiej połowie. Obie drużyny zaczęły coraz częściej atakować, a Łukasz Skorupski i Timo Horn musieli nie raz zapobiegać utracie bramki.

Dopiero w 77. minucie wynik meczu został otworzony. Wtedy to Florian Niederlechner postanowił wstrzelić mocną piłkę w pole karne. Ta minęła defensora i bramkarza i znalazła się pod nogami Iago, który z dużym spokojem zdobył pierwszą i ostatnią bramkę. Rafał Gikiewicz strzegł bramki Augsburga przez całe spotkanie, a Robert Gumny przesiedział rywalizację z Koeln na ławce rezerwowych.

Eintracht Frankfurt – Bayer Leverkusen

Będący przez większość sezonu w bardzo dobrej formie Aptekarze dosyć szybko wyszli na prowadzenie, bo już w 10. minucie. Wirtz podał wtedy do Nadiema Amiriego w pole karne. Niemiec bardzo efektownym przyjęciem zgubił obrońcę i będąc sam na sam z bramkarzem zdecydował się na uderzenie piętą. Futbolówka po jego strzale przeszła między nogami bramkarza.

Gdy wydawało się, że będzie to kolejne spotkanie, w którym piłkarze Bayeru Leverkusen odniosą kolejne zwycięstwo, to nagle Eintracht pokazał pazur. W 22. minucie Amin Younes doprowadził do wyrównania.

Na początku drugiej połowy niefortunną interwencję zanotował Tapsoba. Młody obrońca, chcąc zablokować dośrodkowanie, wbił piłkę do własnej bramki. Obie drużyny przez resztę spotkania oddały tylko po jednym celnym strzale, dlatego końcowy wynik to 2:1.

Hoffenheim – Freiburg

Niesamowitą skutecznością w pierwszej połowie wykazali się piłkarze Freiburga. Wykorzystali praktycznie każdą nadarzającą się okazję, dlatego mimo gorszych statystyk, prowadzili do przerwy trzema bramkami.

Pierwszy gol padł już w siódmej minucie. Ładną akcję wyprowadzili wtedy piłkarze Freiburga. Futbolówka po zagraniu Demirovicia dostała się wtedy pod nogi Santamarii. Francuz potężnym uderzeniem z woleja z ostrego kąta pokonał bezradnego golkipera.

W 33. minucie ręką w polu karnym zagrał Melayro Bogarde. Arbiter zauważył nieprzepisowe zachowanie młodego Holendra i podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Grifo, który zmylił bramkarza i umieścił piłkę w bramce.

Jeszcze przed przerwą goście wyprowadzili kolejną zabójczą akcję. W pole karne ze skrzydła w 42. minucie wbiegł jeden z zawodników Freiburga i po chwili postanowił dośrodkować piłkę do lepiej ustawionego kolegi. Adams Nuhu Kasim chcąc zablokować dośrodkowanie skierował piłkę do własnej bramki.

W drugiej połowie Hoffenheim zdecydowanie przeważało i chciało odrobić wynik. Mimo bardzo licznych akcji udało się zdobyć Wieśniakom jedynie bramkę honorową. W 58. minucie gospodarze wyprowadzili szybką akcję. Belfodil wystawił Bebou piłkę tuż przed pole karne, a pomocnik Hoffenheim huknął sprzed pola karnego pod poprzeczkę, nie dając bramkarzowi żadnych szans.

Końcowy rezultat spotkania to 1:3.

Komentarze