Robert Lewandowski
Robert Lewandowski fot. Pressfocus

Na kłopoty Lewandowski, Bayer wciąż na szczycie

Blisko niespodzianki było w środowym meczu dwunastej kolejki Bundesligi między Bayernem, a Wolfsburgiem. Goście niespodziewanie prowadzili 1:0, ale monachijczycy dzięki dwóm bramkom zdobytym przez Roberta Lewandowskiego triumfowali 2:1. Swoje spotkanie wygrał także Augsburg, Lipsk i Bayer Leverkusen, który utrzymał fotel lidera rozgrywek.

Bayern Monachium – VFL Wolfsburg

W najciekawszym spotkaniu dwunastej kolejki Bundesligi, Bayern podejmował na własnym stadionie Wolfsburg. Bawarczycy byli faworytem, ale mierzyli się z rywalem, który zdobył ledwie trzy punkty mniej, więc musieli zachować pełną koncentrację.

Wolfsburg nie przestraszył się silniejszego rywala i wyszedł na to spotkanie bardzo zmotywowany. Wilki grały odważnie i zostały za to wynagrodzone golem na 1:0 w piątej minucie. Kevin Mbabu zagrał do Maximiliana Philippa, a ten wykazał się dużym opanowaniem w polu karnym i z pierwszej piłki uderzył świetnie obok lewego słupka.

Monachijczycy w dalszej części tego spotkania grali już lepiej i oddali mnóstwo strzałów, ale tylko dwa celne. Do wystarczająco dużo dla Roberta Lewandowskiego, który tuz przed przerwą trafił do siatki rywali czternasty raz w tym sezonie. Z lewej strony boiska w kierunku ustawionego w polu karnym Polaka zagrał Kingsley Coman. Napastnik gospodarzy wygrał pojedynek w powietrzu i uderzeniem głową w prawy dolny róg bramki pokonał Koena Casteelsa.

Podopieczni Hansiego Flicka drugą połowę rozpoczęli dużo lepiej, ponieważ pięć minut po wznowieniu gry drugiego gola strzelił Lewandowski. Polak wyszedł na wolną pozycję, minął rywala i prawą nogą kapitalnie przymierzył w lewy dolny róg bramki. Wilki nie zamierzały się poddać i dążyły do wyrównania. W 85. minucie wprowadzony z ławki rezerwowych Bartosz Białek mógł dać swojej drużynie remis, ale jego uderzenie świetnie obronił Manuel Neuer. Goście mimo oddania kilkunastu strzałów nie zdołali jednak już pokonać niemieckiego bramkarza i mecz zakończył się triumfem Bayernu 2:1.

Arminia Bielefeld – FC Augsburg

Faworytem w tym spotkaniu zdecydowanie byli piłkarze Augsburga. Arminia znajdowała się na miejscu barażowym i niewiele osób dawało jej szanse na triumf.

Rzeczywistość okazała się jednak inna, ponieważ to gospodarze od początku meczu byli dużo lepsi. Utrzymywali się dłużej przy piłce oraz oddawali więcej strzałów na bramkę Rafała Gikiewicza. Polak nie dał się jednak pokonać i to między innymi dzięki niemu Augsburg do przerwy utrzymał bezbramkowy remis.

W drugiej połowie rywalizacja stała się bardziej wyrównana, ponieważ Augsburg nie zamierzał zadowolić się jednym punktem i próbował wygrać. Okazji nie było aż tak wiele, ale liczy się skuteczność. Z tym elementem w 85. minucie problemu nie miał Jeffrey Gouweleeuw, który wykorzystał podanie Daniela Caligiuriego. Holenderski defensor wykazał się dużym spokojem w polu karnym i uderzył celnie lewy róg bramki. Tym samym zapewnił gościom zwycięstwo 1:0.

FC Koeln – Bayer Leverkusen

Piłkarze z Leverkusen przystępowali do środowej konfrontacji z pozycji lidera Bundesligi i mogliśmy być pewni, że zrobią wszystko, aby utrzymać zaszczytną pierwszą pozycję. Zadanie należało do wykonalnych, ponieważ Bayer mierzył się z przeciętnie grającym Koeln.

Goście zdominowali pierwszą połowę i nie dali rywalom nadziei na korzystny wynik. Bayer prowadzenie objął w ósmej minucie, gdy Mitchell Weiser z krawędzi pola karnego bez wahania przymierzył świetnie w prawy górny róg bramki. Ledwie dwie minuty później było już 2:0 dla zespołu z Leverkusen. Podanie od Nadiema Amiriego wykorzystał Moussa Diaby, który uderzył precyzyjnie w okolice lewego słupka. Wynik 2:0 do przerwy to zdecydowanie najmniejszy wymiar kary.

Drugie 45 minut było już bardziej wyrównane, ale do siatki trafili wciąż tylko gracze Bayeru. Autorem trzeciego gola po zagraniu Diaby’ego był Patrik Schick. Czech strzelił pięknego gola z woleja. Timo Horn mógł tylko pogratulować przeciwnikowi. W 59. minucie dzieła zniszczenia Koeln dopełnił Florian Wirtz. Siedemnastolatek otrzymał piłkę od Leona Bailey’a i strzelił celnie w okolice lewego słupka.

TSG Hoffenheim – RB Lipsk

Zajmujący trzeci stopień ligowego podium Lipsk, tym razem mierzył się na wyjeździe z trzynastym Hoffenheim. Zadanie teoretycznie łatwe, ale piłce nożnej zdarzyły się już większe niespodzianki.

Lipsk rozczarował mocno w pierwszej połowie. Podopieczni Juliana Nagelsmanna co prawda utrzymywali się dłużej przy piłce, ale nie potrafili przeważnie przedrzeć się przez defensywę rywali. Hoffenheim wyglądało lepiej, ale wciąż nie zachwycało. W rezultacie wynik z początku meczu nie zmienił się.

W drugiej połowie przez pewien czas zanosiło się, że tak samo stanie się po przerwie. Koszmary o 0:0 przezwyciężył po godzinie gry Yussuf Poulsen. Duńczyk otrzymał futbolówkę od Marcela Sabitzera. Następnie wykazał się dużym opanowaniem w polu karnym i z pierwszej piłki przymierzył precyzyjnie w pobliżu prawego słupka. Jak się później okazało, był to jedyny, ale zwycięski gol.

Komentarze