Rafał Gikiewicz
Rafał Gikiewicz fot. ASInfo

Kapitalna druga połowa Herthy! Union rozbity!

Pierwszy mecz 27. kolejki Bundesligi między Herthą a Unionem zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy. W pierwszej części spotkania kibice nie doczekali się bramek, ale na drugą połowę zespół Herthy wyszedł bardzo zmotywowany, co przyniosło rezultat w postaci czterech zdobytych bramek. Rafał Gikiewicz zagrał całe spotkanie, natomiast Krzysztof Piątek został wpuszczony dopiero w 75. minucie meczu.

Czytaj dalej…

Bezbramkowa była pierwsza połowa spotkania Herhty Berlin z Unionem Berlin, choć to gospodarze w niej dominowali. Piłkarze gospodarzy oddali cztery celne strzały, ale stojący w bramce Unionu, Rafał Gikiewicz doskonale się spisał i ani razu nie skapitulował.

W drugiej połowie zespół Herthy wyprowadził dwa bardzo szybkie ciosy i niespełna siedem minut po wznowieniu spotkania objął dwubramkowe prowadzenie. Najpierw w 51. minucie na listę strzelców wpisał się Ibisević. Bośniak wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Plattenhardta z lewego skrzydła i nie dał szans Gikiewiczowi, pakując piłkę głową do siatki z okolicy piątego metra.

Chwilę potem, bo w 52. minucie, na listę strzelców wpisał się Lukebakio. Strzelec poprzedniej bramki zagrał bardzo dokładną piłkę do młodego Belga, a ten okiwał polskiego bramkarza i podwyższył prowadzenie, celnym strzałem na pustą bramkę z ostrego kąta.

W 61. minucie znakomitą indywidualną akcją popisał się Matheus Cunha. Młody Brazylijczyk po minięciu na skrzydle dwóch rywali i wejściu w pole karne, zagrał zewnętrzną częścią stopy do Ibisevicia, który odegrał piłkę do dwudziestolatka. Cunha po uderzeniu z pierwszej piłki w sam róg bramki zmusił Gikiewicza do trzeciej już w tym meczu kapitulacji.

W 75. minucie meczu na placu gry zameldował się Krzysztof Piątek. Dwie minuty po wejściu Polaka na boisko zespół Herthy wykonywał rzut rożny. Dośrodkowanie Plattenhardta na bramkę zamienił Boyata. Belg wygrał walkę o górną piłkę z obrońcą Unionu i nie dał szans Gikiewiczowi, ustalając wynik meczu na 4:0.

Komentarze