Cudowne dziecko z Brazylii. Real Madryt już zagiął parol

Endrick
fot. PressFocus Na zdjęciu: Endrick

Jest taki turniej, który przeciera szlaki wschodzącym gwiazdom brazylijskiego futbolu. Copa Junior do Sao Paulo, potocznie znany jako Copinha, znów objawił nam talent, o którym niedługo mówić i pisać będzie cały świat! 15-letni Endrick jest objawieniem młodzieżowych turniejów Brazylii. Chłopak czaruje techniką, zaskakuje bezczelnością i zdumiewa siłą. Rocznik 2006! Mógłby być synem Daniela Alvesa.

  • Endrick to wielki brazylijski talent. Filimiki z jego golami i dryblingami podbijają internet
  • 15-latek wzbudził zainteresowanie wielkich klubów. FC Barcelona i Real Madryt już go uważnie obserwują
  • Młody diament z Brazylii porównywany jest z Neymarem
  • Media donoszą o ogromnych kwotach, jakie Palmeiras będzie musiał wyłożyć na profesjonalny kontrakt dla Endricka

Endrick jak Neymar

Copinha to taki turniej, po którym najlepsi z prowincji zaraz zmieniają kluby, a ci z największych ekip w kraju trafiają do drużyn zawodowych. Teoretycznie grają piłkarze do lat 20, czyli w tym roku z rocznika 2002. Ale w praktyce, najpotężniejsze kluby w Brazylii testują tutaj swoich najlepszych nastolatków. Roczniki 2003, 2004 licznie są reprezentowane, ale 2006 to była przesada! Tak młodych graczy w historii było naprawdę niewielu, na ten przykład… Neymar albo Kaio Jorge (obecnie 20-latek zdobywający szlify w Juventusie).

Mam w pamięci dwie eksplozje talentu z ostatniej dekady: Gabriela Jesusa w 2015 (17 lat) i Viniciusa Juniora w 2017 (16 lat). Pierwszy, rok później został sprzedany za ponad 40 milionów euro do Manchesteru City, drugi, mniej więcej rok po owej eksplozji talentu trafił do Realu Madryt, nie mając ani jednego meczu rozegranego w pierwszym zespole Królewskich.

Endrick w 2022 roku wystrzelił niemal tak samo jak dwaj wyżej wymienieni, a na pewno mocniej niż młodziutki Kaio Jorge, a nawet Neymar! Sześć goli w siedmiu meczach, w tym przepiękne trafienie z przewrotki! Ten młokos zrobił furorę podczas tegorocznej edycji wygranej przez jego Palmeiras. Ba, w finale wygranym z Santosem aż 4-0, wpakował dwa gole! Został wybrany graczem turnieju, a jego gol najpiękniejszym w rozgrywkach. To był popis dzieciaka z Palmeirasu!

I pomyśleć, że w 2016 roku ojciec tego młokosa mógł dogadać się z lokalnym konkurentem – Sao Paulo FC. Klub jednak odrzucił jego warunki (praca i mieszkanie dla ojca, pełna opieka nad synem) oferując jedynie zapomogę w wysokości 150 reali (ok. 130 zł) miesięcznie!
Tymczasem dzisiaj Palmeiras musi się bić o pierwszy profesjonalny kontrakt dla Endricka, bowiem zgodnie z zasadami FIFA, dopiero po skończeniu 16. roku życia zawodnik może podpisać profesjonalną umowę. A to możliwe będzie dopiero w lipcu.

Kosmiczne kwoty dla nastolatka?

Brazylijskie media spekulują, że Palmeiras będzie musiał płacić dzieciakowi najmniej 100 000 reali miesięcznie plus różnej maści bonusy. Brazylijski klub – zgodnie z zasadami FIFA – miałby go trzymać u siebie dwa lata aż Endrick skończy osiemnastkę i będzie mógł zostać sprzedany zagranicę. Swego czasu Real Madryt dogadał się z Flamengo w sprawie Viniciusa nim ten stał się pełnoletni. Powtórzył ten wariant z Reinerem, który do dziś w Europie nie odpalił (obecnie grzeje ławę na wypożyczeniu w Borussii Dortmund). Ponoć Blancos też i na tego młodzieńca zagięli parol. Real Madryt w ostatnich latach śrubował światowe rekordy w płaceniu za nastolatków, zatem w brazylijskich mediach pojawiło się niezdrowe podniecenie. Jeśli swego czasu płacono za nastolatków po 45 milionów euro plus bonusy po latach, to za Endricka Palmeiras może w niedalekiej przyszłości skasować kosmiczne pieniądze. A jeśli Real Madryt jest na orbicie to i Palmeiras będzie musiał głęboko sięgnąć do kieszeni. I tu pojawia się tekst z portalu UOL, donoszący, że ojciec zawodnika, na co dzień pracownik administracyjny Palmeirasu, Douglas Souza, jest gotów związać syna z Zielonymi za 400 000 reali miesięcznie! 350 tys. złotych miesięcznie dla nastolatka! Takich pieniędzy nie płaci się najzdolniejszym młodocianym piłkarzom w najbogatszych klubach Europy!

A przecież to Europa rozpuściła menadżerów młodych Brazylijczyków, bo ci szykując transfery do Hiszpanii, Anglii, Włoch czy Francji zawsze wiedzieli, iż przekonanie swojego podopiecznego do pozostania w macierzystym klubie oznacza skokowy wzrost pensji dla zawodnika, a dla klubu wyższą sumę transferową kiedy młokos nastrzela trochę goli w dorosłej piłce. Było tak już nieraz. Zresztą, europejscy menadżerowie nieraz popełnili błędy zaklepawszy juniora nim ten zagrał chociaż raz z zawodowcami (vide Lucas Piazon). Z Endrickiem sprawa wydaje się inna. Ten młodzian zdaje się być talentem czystej wody. A starszym kibicom, takim jak ja, od razu przypomni się kilku rocznikowych 16-latków, którzy potem zapisali się pięknymi literami w historii futbolu jak Pele w Brazylii, Gheorghe Hagi w Rumunii, Enzo Scifo i Eden Hazard dla Belgii, Diego Maradona i Kun Aguero w Argentynie, Kylian Mbappe we Francji, Alexis Sanchez w Chile…

Endrick ma dar do finalizowania kiedy trzeba, dobierania zagrań adekwatnych do okoliczności, a dzieje się to u niego szybciej, sprawniej i lepiej niż u zawodników 18-19-letnich, czyli takich, którzy już szykowani są do wejścia w zawodowy futbol. 

W maju, kiedy ruszy liga brazylijska, na pewno będzie okazja śledzić postępy kariery tego nastolatka i zastanawiać się ile Europa będzie musiała zapłacić za wyciągnięcie z Palmeirasu tego bombardiera. Ani w tym, ani w poprzednich kilku edycjach nie mieliśmy takiej eksplozji talentu, a co jak co, ale Copinha jest zwykle największym bazarem brazylijskich diamentów, bo nie masz innego turnieju, w którym gra setka młodzieżowych teamów z przeróżnych zakątków Brazylii. Kto tu zrobi furorę szybko wyfruwa zagranicę, do największych klubów z Ligi Mistrzów.

Endrick to poważny kandydat do rzeczy wielkich. 

Bartłomiej Rabij

Komentarze