Carlo Ancelotti Jose Mourinho
Carlo Ancelotti Jose Mourinho PressFocus

Dziewięć goli, jedna niespodzianka i debiut polskiego duetu

Komora maszyny losującej jest pusta. Następuje zwolnienie blokady i rozpoczynamy losowanie dziewięciu liczb. 3, 36, 38, 43, 45 + 3, 57, 68, 83, 97 – to nie wyniki Lotto, a minuty goli, jakie padały na Goodison Park. W 5. rundzie Pucharu Anglii byliśmy świadkami meczów o podwyższonym stopniu ryzyka zdobywania bramek, ale także tych z gatunku “do zapomnienia”.

Emocjonowaliśmy się nie tylko pięknymi trafieniami, ale także, a może nawet przede wszystkim, występami Polaków. W starciu Leicester z Brighton w składzie Mew zadebiutowali Jakub Moder i Michał Karbownik. Obaj wybiegli w pierwszym składzie, obaj spędzili na boisku pełne 95 minut i obaj otrzymali co najmniej pozytywne recenzje swoich poczynań.

(Prawie) udany debiut

Jak starcie z Lisami w wykonaniu byłego zawodnika Legii ocenił jego… kolega z boiska, Jakub Moder?

Michał jest postrzegany w Polsce jako wielki talent. Jest kilka lat młodszy ode mnie, ale dobrze jest mieć znajomego z Polski w zagranicznym klubie. W zeszłym sezonie wygrał ligę , jestem pewien, że będzie chciał pomóc Brighton odnieść sukces. Ma tylko 19 lat, ale może zrobić duże postępy w Brighton. Jest w najlepszej lidze na świecie i samo bycie tutaj pokazuje, że ma duży potencjał. W przyszłości może być bardzo dobrym zawodnikiem reprezentacji narodowej. Może grać na kilku różnych pozycjach, co pomoże drużynie.

A jak swoją grę podsumował Karbownik?

Jestem bardzo szczęśliwy, że zadebiutowałem w Brighton, ale muszę kontynuować pracę i skupić się na następnym meczu. Mieliśmy pecha, że ​​zostaliśmy wyeliminowani. Graliśmy dobrze jako zespół – byliśmy agresywni w obronie i stworzyliśmy też pewne okazje, ale takie zakończenie jak nasze może się zdarzyć w rozgrywkach pucharowych – przeciwnicy mieli szansę i ją wykorzystali. Każdego dnia rozwijam się jako zawodnik i osoba – to dobry klub do rozwoju i cieszę się, że tu jestem. Bardzo lubię też samo miasto, to miłe miejsce. Lubię pracować z menadżerem i myślę, że jest zadowolony z tego, jak sobie radzę. Codziennie walczę na treningach, aby pokazać mu, że jestem gotowy do gry w Premier League. Grałem z prawej strony przeciwko Leicester, ale dobrze się czuję grając po obu stronach obrony lub w środku pola. Nie mam nic przeciwko temu, gdzie gram tak długo, jak jestem w składzie.

Mewy straciły gola w ostatniej akcji meczu, ale Moder i Karbownik z pewnością nie stracili szans na regularną grę. Wręcz przeciwnie – dzięki swojej postawie na King Power Stadium, udowodnili, że warto na nich stawiać.

Przegrani bohaterowie

Na Oakwell Stadium w starciu zamykającym zmagania w 1/8 finału FA Cup oglądaliśmy występ kolejnego przedstawiciela naszego kraju. Michał Helik zaliczył całe spotkanie przeciwko Chelsea i pokazał się z naprawdę dobrej strony. Niestety, postawa polskiego obrońcy nie uchroniła gospodarzy od porażki – jedyną bramkę w 64. minucie zdobył Tammy Abraham. Mimo niezadowalającego wyniku, były zawodnik Cracovii może być zadowolony z noty, jaką wystawił mu portal WhoScored.com. Tylko trzech piłkarzy otrzymało wyższą ocenę – Abraham (8.2), Mowatt (8.0) i Zouma (7.9). Helik (7.5) uplasował się na czwartym miejscu, ex aequo z Callumem Hudsonem-Odoiem. Występ Helika tak naprawdę był jedynym pozytywnym aspektem tego starcia. The Blues oddali zaledwie jeden celny strzał, a po wyjściu na prowadzenie zeszli do obrony i próbowali doczekać do ostatniego gwizdka. Potyczka z The Reds to mecz z kategorii tych do zapomnienia – ekipa ze Stamford Bridge w ogromnych bólach, ale urodziła zwycięstwo.

Z awansu do kolejnej rundy nie mógł się cieszyć również golkiper West Hamu, Łukasz Fabiański. Chociaż reprezentant Polski robił, co mógł, w 97. minucie przy strzale Scotta McTominaya był bezradny. Postawa 35-latka zasługuje na szczególne wyróżnienie. Gdyby nie jego dwie kapitalne interwencje, Młoty niemal na pewno nie doczekałyby dogrywki. Natomiast gdyby reszta drużyny prezentowała się tak, jak doświadczony golkiper, podopieczni Davida Moyesa mogliby powalczyć o coś więcej niż tylko próbę przetrwania do serii rzutów karnych. Piłkarze WHU przez 120 minut oddali tylko jeden celny strzał. Szkoleniowiec gości na pomeczowej konferencji prasowej niejako potwierdził plany na tę rywalizację – londyńczycy nastawiali się na konkurs jedenastek:


Jestem zadowolony z występu piłkarzy, ale okazaliśmy rywalom zbyt wiele szacunku w pierwszej połowie. Zmiany w przerwie nam pomogły. Wracam z Old Trafford rozczarowany, że przynajmniej nie doczekaliśmy rzutów karnych.

Puchar Anglii szansą na przełamanie: Święci wracają z piekła

W zdecydowanie lepszym humorze swój mecz kończył Jan Bednarek. Ostatnim polskim akcentem 5. rundy Pucharu Anglii było starcie Wolverhampton z Southampton. Goście po trafieniach Ingsa i Armstronga pokonali Wilki 2:0, a polski defensor zaliczył pełne 90 minut. Dla wychowanka Lecha był to setny występ w barwach Świętych. Czyste konto, zwycięstwo i awans do kolejnej rundy – Bednarek uczcił ten wyjątkowy dzień w satysfakcjonujący sposób. Opiekun gości, Ralph Hasenhuttl, był wyraźnie zadowolony z postawy swoich graczy:


Powiedzieliśmy sobie, że kiedy w lidze czujemy się bardziej komfortowo, możemy skupić się na pucharze. Chcemy walczyć o Puchar Anglii. To dla nas szansa, żeby coś wygrać. W ciągu ostatnich kilku tygodni nie mieliśmy łatwego czasu, więc ważne jest, aby zacząć wygrywać, a moi zawodnicy byli przekonani o tym, co robią. W końcu zasłużyliśmy na zwycięstwo. Nie jest łatwo stworzyć szanse przeciwko Wilkom. Mieliśmy kilka dogodnych okazji, ale co najważniejsze, nigdy nie przestaliśmy wierzyć. Tym razem po raz pierwszy od dłuższego czasu mieliśmy szczęście z VAR-em.

Jedyną niespodzianką 1/8 finału FA Cup była porażka Burnley z przedstawicielem Championship, Bournemouth. Wisienki w tamtym sezonie spadły z Premier League, ale najwyraźniej nie zapomniały, w jaki sposób należy przeciwstawiać się rywalom z najwyższej półki. Ich przeciwnicy nie byli nadzwyczajnie zdeterminowani, by awansować do kolejnej fazy. Sean Dyche już wcześniej nie ukrywał, że dla niego najważniejsze jest utrzymanie w ekstraklasie.

Bez emocji po emocjonującym meczu

Podsumowanie pucharowych zmagań kończymy meczem, od którego zaczęliśmy. Thriller na Goodison Park to najlepsza wizytówka FA Cup. 120 minut rywalizacji, dziewięć bramki i 24 celne strzały – liczby, jakich byliśmy świadkami w starciu Evertonu z Tottenhamem muszą budzić wrażenie. Oddajmy głos Jose Mourinho:

Graliśmy niesamowiciem, gdy mieliśmy piłkę przy nodze.. Byliśmy bardzo kreatywni, bardzo dynamiczni, umiejętnie operowaliśmy futbolówką. Nie chgcę mówić o błędach w defensywie, które popełniliśmy. To oczywiste i nie czuję się komfortowo, myśląc o tym.

Jednak to nie piękne gole, ani ich ilość wzbudziła największe dyskusje w mediach. Najwięcej mówiło się o… reakcji Carlo Ancelottiego na zwycięstwo jego drużyny. Tego nie da się opisać – zobaczcie sami:

Wyniki losowania par ćwierćfinałowych znajdziecie tutaj. Spotkania rozegrane zostaną w weekend 20-21 marca.

Komentarze