Gerrard postąpił sensowniej niż Lampard. Nie wrzucono go na głęboką wodę

Steven Gerrard
Steven Gerrard PressFocus

Frank Lampard już na początku trenerskiej kariery dał się wrzucić na głęboką wodą i objął stery w Chelsea. Teraz zostaje na bezrobociu. Zupełnie inną drogę wybrał Steven Gerrard i zaczyna zbierać owoce swojej decyzji. Anglik jest o krok od tego, by Rangers odzyskali po 10 latach mistrzostwo Szkocji. Buduje swoją markę i doskonale wie, że wymarzona posada na Anfield w Liverpoolu będzie na niego czekać.

Choć w teorii nic jeszcze nie wygrał, w niebieskiej części Glasgow Steven Gerrard ma już status legendy. Przez ostatnią dekadę fani The Gers musieli znosić masę upokorzeń. Ich klub z powodu długów i przekrętów finansowych zdegradowano. Później Rangers musieli tułać się po boiskach Third i Second Division, a do elity wrócili po pięciu sezonach. Nawet wówczas musieli jednak oglądać dominację Celticu, który sięgnął po dziewięć mistrzowskich tytułów z rzędu. Dopiero teraz, w 2021 roku, The Bhoys zostaną w końcu zatrzymani. Oba kluby dzieli dystans aż 18 punktów i żaden kataklizm nie odbierze już Rangers mistrzostwa.

Nie ma mocnych na drużynę Gerrarda

Steven Gerrard uczynił w Rangers prawdziwą maszynę do wygrywania. Statystyki z tego sezonu są imponujące. Po 30 kolejkach Scottish Premiership mają na koncie 26 zwycięstw, cztery remisy i zero porażek. Bilans bramek? 73 zdobyte i tylko 9 straconych. Tymczasem odchodzący mistrz, Celtic, przegrał czterokrotnie i wygrał zaledwie 19 razy. Gerrrard z powodzeniem rywalizuje też w Europa League. W poprzednim sezonie dotarł do 1/8 finału, gdzie jego zespół musiał uznać ostatecznie wyższość Bayeru Leverkusen. Jesienią Rangers przebrnęli jak burza przez fazę grupową, a teraz, w 1/16 finału, uporali się z Royalem Antwerp i grają dalej.

Drużynie Gerrarda daleko do toporności, z jaką często kojarzy się szkocki futbol. – Oglądanie Rangers to ekscytujące przeżycie. Grają ładniej dla oka niż wiele zespołów z angielskiej Premier League – komplementował drużynę ekspert Andy Gray. Rangers strzelają średnio 2,5 gola na mecz. Duża w tym zasługa taktyki Stevena Gerrarda. Zarówno w lidze, jak i w pucharach Anglik stawia na ofensywę. Ważną rolę do odegrania w ataku mają nawet boczni obrońcy. Dość powiedzieć, że najlepszym strzelcem zespołu jest właśnie defensor, James Tavernier. W tym sezonie zdobył już 11 goli i zanotował dziewięć asyst.

Choć Rangers mają już na koncie 54 mistrzostwa, to nie brakuje opinii, że to, które zdobędą w tym roku, będzie tym najważniejszym w historii. Nie chodzi tylko o to, że The Gers wrócą na szczyt po dekadzie posuchy. Przede wszystkim zatrzymają Celtic w drodze po dziesiąte mistrzostwo z rzędu – 10 in a row. W przeszłości oba kluby z Glasgow miały passę 9 tytułów zdobytych rok po roku. Celtic mógł przejść do historii i ustanowić nowy rekord. Wiadomo już jednak, że tak się nie stanie. Z powodu 18-punktowej przewagi Rangers do pełni szczęścia brakuje trzech zwycięstw. Jak na ironię po tytuł sięgnąć mogą 21 marca w bezpośrednim meczu z Celtikiem.

Eksperci mówią, by poczekał z Liverpoolem

Mizernie grający w tym roku zespół z zielonej części Glasgow czeka latem gruntowna przebudowa. Można powiedzieć, że rozpoczęła się ona już teraz. 21 lutego Celtic przegrał w kompromitującym stylu na boisku Ross County (0:1). Przelało to czarę goryczy. W tym tygodniu zapadła decyzja o zakończeniu współpracy z menedżerem, Neilem Lennonem. Co prawda pojawiła się informacja, że odszedł on z własnej woli, ale media w Szkocji spekulowały, że wymusił to na nim zarząd. Tymczasowo drużynę poprowadzi jego asystent, John Kennedy, ale klub poszukuje już nowego, klasowego szkoleniowca. Kogoś, kto w nowym sezonie byłby w stanie rzucić rękawicę Stevenowi Gerrardowi.

Zwolnienie Neila nie jest czymś, z czego czerpałbym satysfakcję. Nie powiem jednak, że czuję się zaskoczony – stwierdził Gerrard. W Szkocji nie brakuje opinii, że zmiana warty nie nastąpiła na jeden sezon. Rangers mają potencjał, by dominować w kraju przez przynajmniej kilka lat. Wśród fanów z Ibrox Park jest jednak pewna obawa. Dotyczy ona odejścia menedżera. Odkąd problemy z wygrywaniem zaczął mieć Liverpool, Gerrarda zaczęto wymieniać w gronie ewentualnych następców Jurgena Kloppa.

Osoby z otoczenia Anglika mówią, że dawny kapitan The Reds marzy o tym, by wrócić kiedyś na Afield. Niektórzy odradzają mu jednak to, by uczynił to w najbliższym czasie. – Steven powinien dać sobie jeszcze czas. Jest nadal młody, a w Rangers jest dopiero trzy lata. Ten projekt jest nadal w budowie i nie powinien go teraz porzucać. Liverpool? Niech da sobie na to jeszcze pięć lat – uważa legenda Rangers, Richard Gough.

Spokojny o pozostanie Gerrarda jest też dawny menedżer Alex McLeish. – Przede wszystkim nie spodziewam się, by posadę na Anfield miał stracić w tym roku Jurgen Klopp. Moim zdaniem Gerrard nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w Glasgow. Teraz, po wygraniu tytułu, jego aspiracje sięgać będą dostania się po raz pierwszy do Ligi Mistrzów – zaznaczył McLeish. Rangers zagrają latem w eliminacjach. Patrząc na ich dobrą posadę w Europa League, nie będą stali na straconej pozycji i zdaniem ekspertów mogą dotrzeć po latach przerwy do fazy grupowej.

Gerrard postąpił mądrzej niż Lampard?

Polscy kibice mogą się zastanawiać czy teraz, po zmianie na stanowisku menedżera, zmieni się sytuacja Patryka Klimali. W ostatnich pięciu meczach polski napastnik otrzymał dwie szanse z ławki rezerwowych wchodząc na ostatnie 10 minut. Nie wpisał się na listę strzelców ani razu. Po raz ostatni trafił do siatki 4 października w meczu z St.Johnstone, a łącznie w całym sezonie strzelił trzykrotnie. To zbyt mało, by grać regularnie. Spekuluje się, ze Celtic może go sprzedać w czasie letniego okna transferowego.

Jeśli jednak Klimala zostanie, to może mieć niebawem bardzo znanego menedżera. Celtic, chcąc odzyskać tytuł, postawi zapewne na mocne nazwisko. Wśród kandydatów do zastąpienia Neila Lennona wymienia się Franka Lamparda. Jego zatrudnienie oznaczałoby kolejny rozdział rywalizacji ze Stevenem Gerrardem. Wcześniej grali oni naprzeciw siebie w angielskiej Premier League i walczyli o miano najlepszego pomocnika w kraju.

Swoją drogą zdecydowali się oni na nieco inne ścieżki trenerskich karier. Lampard prowadził przez rok Derby County, ale zaraz potem zdecydował się wskoczyć na głęboką wodę i objąć stery w swoim dawnym klubie, Chelsea. O ile pierwszy sezon był całkiem udany, o tyle w drugim Lampard nie sprostał ogromnym oczekiwaniom. Pomimo transferów na ponad 200 mln funtów The Blues nie włączyli się do walki o mistrzostwo kraju. Zarząd stracił cierpliwość do Lamparda i zwolnił go w trakcie sezonu.

Gerrard nie prowadził jeszcze klubu ze ścisłej czołówki jak Chelsea. W Rangers nie przeznacza na transfery więcej niż 10 milionów funtów na okno transferowe, a budżet Szkotów jest na poziomie ekip z angielskiej Championship. – Dlatego Stevenowi należą się tym większe słowa uznania. Mając tak małe nakłady finansowe zdetronizował Celtic, a do tego gra tak dobrze w pucharach – zauważa Alex McLeish.

Jego zdaniem Gerrard zaplanował sobie trenerską karierę sensowniej niż Lampard i do swojego dawnego klubu, Liverpoolu, wróci ze zdecydowanie większym bagażem doświadczeń, niż miało to miejsce w przypadku tego drugiego na Stamford Bridge. – Frank dostał od Rangers czas. W dwóch pierwszych sezonach nie zdobył przecież żadnego pucharu i był nadal za plecami Celticu. Zarząd mu jednak zaufał i dostrzegał progres. Teraz są tego efekty, bo pomysł, jaki miał na ten zespół Gerrard, w dłuższej perspektywie naprawdę wypalił – zaznaczył.

Komentarze