Pewne zwycięstwo Liverpoolu! The Reds bliżej Ligi Mistrzów

Roberto Firmino
Roberto Firmino Pressfocus

Burnley przegrał z Liverpoolem 0:3 (0:1) w meczu 37. kolejki Premier League. The Reds dzięki kompletowi punktów zrównali się punktami z Leicester, które wyprzedzili w tabeli. Podopieczni Kloppa na ten moment zajmują czwarte miejsce, gwarantujące grę w Lidze Mistrzów.

W pierwszej połowie Liverpool przez dłuższy czas bił głową w mur. Goście byli zdecydowanie lepszą drużyną, ale nie potrafili zaznaczyć swojej przewagi na boisku. Już parę chwil po rozpoczęciu rywalizacji dobrą okazję miał Sadio Mane, który nie trafił do siatki. Parę chwil później uderzenie Wooda bardzo dobrze zatrzymał bohater ostatniego meczu – Alisson.

W dalszej części spotkania oglądaliśmy raz po raz zmarnowane sytuacji Burnley oraz Liverpoolu. Gdy wydawało się, że do przerwy utrzyma się bezbramkowy remis, to prowadzenie swojej drużynie dał Roberto Firmino. Brazylijczyk wykorzystał dobre zagranie Robertsona i uderzeniem po ziemi pokonał golkipera.

Po przerwie przewaga Liverpoolu stała się już mniej widoczna. Podopieczni Jurgena Kloppa poprawili za to swoją skuteczność. W 52. minucie piłkę z linii końcowej pola karnego wrzucił Mane. Do dośrodkowania dobrze wyskoczył Nathaniel Phillips, który po uderzeniu głową podwyższył prowadzenie, zdobywając swoją pierwszą bramkę dla The Reds.

Wynik meczu ustalił w 88. minucie wracający do formy Alex Oxlade-Chamberlain. Anglik otrzymał podanie w pole karne od Robertsona, zabawił się z obrońcą i mocnym płaskim strzałem zdobył bramkę na 0:3. Liverpool dzięki temu zwycięstwu wyprzedził w tabeli Leicester. Walka o czwartą pozycję – gwarantującą grę w Lidze Mistrzów, rozstrzygnie się zatem w ostatniej kolejce. The Reds zmierzą się z Crystal Palace, a Lisy z Tottenhamem.

Komentarze

Comments 12 comments

Fajny mecz, sporo się działo od samego początku, wróciła skuteczność i dynamika w ataku. Nat Philips wyrasta w ostatnich tygodniach na jeden z filarów pozytywnych wyników i niezłej gry z tyłu 🙂 dość nieoczekiwany bohater.
A w niedzielę? Anfield + kibice, brzmi jak dobry plan na ostatni mecz sezonu, chociaż CP nieraz sprawiało kłopoty.

Bardzo słaba skuteczność w 1rwszej połowie oj głowa może rozboleć . Ale w końcu po tylu próbach musiało coś wejść. Druga połowa to już na spokojnie , jak dlamnie Nat Philips zawodnik meczu lider obrony na obecny moment chętnie go zobaczę w parze z VVD.
Ale poczekajmy jeszcze jeden mecz .

Dobry mecz , a teraz siadamy głęboko w fotelach , zapinamy pasy i czekamy co Mr Grzegorz wymyśli tym razem ☺️ jakie sytuacje rozłoży na czynniki pierwsze i jakie ma to znaczenie w kwestii całego sezonu i innych pokrzywdzonych drużyn🤗