Liverpool w końcu skuteczny, The Reds złapali oddech

Curtis Jones
Curtis Jones PressFocus

Liverpool tym razem nie sprawił zawodu swoim kibicom i sięgnął po komplet punktów. W niedzielnym meczu 26. kolejki Premier League The Reds pokonali 2:0 na wyjeździe Sheffield United.

Podopieczni Juergena Kloppa do niedzielnego spotkania przystępowali z nadzieją na przerwanie fatalnej serii. The Reds przegrali bowiem cztery kolejne spotkania. W pojedynku z Sheffield United byli jednak zdecydowanym faworytem.

Polak na ławce Liverpoolu

Na uwagę zasługuje obecność na ławce rezerwowych utalentowanego polskiego bramkarza Jakuba Ojrzyńskiego. 18-latek otrzymał od sztabu szkoleniowego Liverpoolu szansę z powodu nieobecności Alissona, który z powodu rodzinnej tragedii otrzymał wolne.

Spotkanie rozpoczęło się od bardzo dobrej okazji dla gospodarzy. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przed szansą zdobycia gola stanął David McGoldrick, ale jego uderzenie głową wybronił Adrian. Kilka minut później prowadzenie Liverpoolowi powinien dać Roberto Firmino, ale Brazylijczyk nie zdołał wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem.

W pierwszej połowie okazje do zdobycia gola dla gości mieli również Mohamed Salah i Georginio Wijnaldum, ale w obu przypadkach świetnie interweniował Ramsdale. Na przerwę obie drużyny schodziły tym samym przy bezbramkowym remisie.

Druga połowa dla The Reds

Trzy minuty po przerwie Liverpool objął prowadzenie. Po interwencji jednego z zawodników Sheffield United piłka trafiła prosto pod nogi nieobstawionego w polu karnym Curtisa Jonesa, który pewnym uderzeniem z dziesięciu metrów nie dał żadnych szans bramkarzowi.

W 65. minucie Liverpool podwyższył na 2:0. Za niewykorzystaną sytuację z pierwszej połowy zrehabilitował się Firmino, który po odegraniu Sadio Mane przedarł się z piłką w polu karnym, a następnie uderzył w kierunku bramki. Piłka po rykoszecie od Keana Bryana wylądowała w siatce.

Do końca meczu podopieczni Juergena Kloppa kontrolowali wydarzenia na boisku i odnieśli pierwsze od 31 stycznia ligowe zwycięstwo.

Komentarze

Comments 2 comments

Sheffield to jest chyba jakiś ewenement w ostatnich latach. Od bohatera do zera. Nieobliczalni i skuteczni vs przewidywalni i bezsilni pod bramką rywala..
p.s.
no i czytam że – nawet jak pod nich drukowali, to i tak przegrali
XD XD XD