Everton odczarował Liverpool

Richarlison
Richarlison PressFocus

Drugie ligowe zwycięstwo z rzędu odnieśli w poniedziałkowy wieczór piłkarze Evertonu. W meczu 26. kolejki Premier League skromnie 1:0 pokonali u siebie Southampton, w którego szeregach kolejny wystąpił Jan Bednarek.

Idealny początek Evertonu

Podopieczni Carlo Ancelottiego do poniedziałkowego meczu z Southampton przystępowali z nadzieją na przerwanie fatalnej serii w meczach u siebie. Everton przed tym starciem po raz ostatni z ligowej wygranej na Goodison Park cieszył się… 19 grudnia ubiegłego roku, kiedy pokonał u siebie 2:1 Arsenal. W kolejnych pięciu spotkaniach na własnym boisku zdobył tylko jeden punkt.

Mecz doskonale ułożył się dla gospodarzy, którzy już w dziewiątej minucie objęli prowadzenie. Po świetnym prostopadłym podaniu Gylfiego Sigurdssona, w sytuacji sam na sam bramkarza rywali minął Richarlison, a następnie pewnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce.

W 26. minucie piłka po raz drugi wylądowała w bramce Southampton. Tym razem celnym strzałem popisał się Michael Keane, ale gol ostatecznie nie został uznany ze względu na spalonego. Tymczasem goście z Southampton w pierwszej połowie nie potrafili w żaden sposób odpowiedzieć.

Odważny i nieprecyzyjny Southampton

Po przerwie Święci zaczęli grać bardziej odważnie, czego efektem była również zdecydowanie większa liczba groźnych sytuacji pod bramką Evertonu. Gościom w najważniejszych momentach brakowało jednak precyzji. Tak było między innymi pięć minut przed końcem, który nieznacznie niecelnie z prawej strona pola karnego uderzał Moussa Djenepo.

W samej końcówce okazję do wyrównania miał również Jannik Verstegaard, ale z jego uderzeniem poradził sobie Jordan Pickford. Wynik 1:0 dla Evertonu utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.

Dla Evertonu to 13 zwycięstwo w obecnym sezonie. Aktualnie zespół z Goodison Park zajmuje siódme miejsce w tabeli Premier League, ale ma tylko dwa punkty straty do czwartego West Hamu United. Drużyna Carlo Ancelottiego ma również do rozegrania jedno spotkanie więcej.

Komentarze