Rio Ferdinand rozpływa się nad Haalandem: City może wygrywać w sposób, w który wcześniej nie potrafili

Erling Haaland
PressFocus Na zdjęciu: Erling Haaland

Manchester City odwrócił losy rywalizacji w samej końcówce i pokonał Borussię Dortmund 2-1. Gola na wagę trzech punktów zdobył Erling Haaland, który piłkę do siatki posłał po bardzo efektownym uderzeniu. Nad norweskim napastnikiem rozpływa się sam Rio Ferdinand.

  • Erling Haaland fenomenalnie spisuje się na starcie przygody z Manchesterem City
  • W środę zdobył swoją kolejną bramkę. Tym razem jego ofiarą padła Borussia Dortmund
  • Rio Ferdinand przekonuje, że obecność Norwega na boisku może przesądzić o końcowym triumfie w Lidze Mistrzów

Haaland daje nowe możliwości Manchesterowi City

Manchester City długo męczył się w środowej rywalizacji z Borussią Dortmund, ale w ostatnich minut zdołał odwrócić losy meczu i zdobyć trzy punkty. Najpierw do wyrównania doprowadził John Stones, natomiast bramkę na wagę trzech punktów zaliczył Erling Haaland, który efektownym uderzeniem pokonał bramkarza przedstawiciela Bundesligi.

To właśnie na trafieniu Norwega skupił się legendarny defensor Manchesteru United Rio Ferdinand. Przyznał, że taką bramkę byłby jedynie w stanie zdobyć Zlatan Ibrahimović. Ferdinand uważa, że obecność Haalanda może okazać się kluczowa w obliczu walki o Ligę Mistrzów.

City może teraz wygrywać w sposób, w który wcześniej nie potrafili. Cancelo, zagrywając piłkę, wiedział, że jest ktoś, kto tę sytuację wykończy. Prawdopodobnie jedynym piłkarzem, który też mógłby strzelić takiego gola, jest Zlatan. A Haaland to piłkarz, który robi różnicę i może pomóc City iść dalej i wygrać Ligę Mistrzów – mówi Ferdinand.

Statystyki Haalanda w ekipie mistrza Anglii są doprawdy kosmiczne. Ma on już na swoim koncie 13 trafień w zaledwie dziewięciu występach.

To typ napastnika, na którego patrzysz w szatni i myślisz sobie: “tak, to jest ten napastnik, który potrzebuje tylko jednej sytuacji, by zdobyć bramkę” – przekonuje były angielski obrońca.

Zobacz również: Graham Potter ocenił swój debiut w Chelsea

Komentarze