Wieczór rzutów karnych w Kadyksie, Rayo zdemolowało Granadę

Alex Fernandez
Alex Fernandez PressFocus

W dwóch wieczornych spotkaniach 3. kolejki La Ligi Cadiz uległo u siebie Osasunie (2:3), a Rayo niespodziewanie zaaplikowało Granadzie aż cztery gole.

Karne zadecydowały w wyrównanym meczu

Cadiz szybko wyszło na prowadzenie i uczyniło to w swoim stylu. Gospodarze przejęli piłkę w środku pola, a na prawej stronie otrzymał ją Salvi Sanchez. Hiszpan precyzyjnie dośrodkował do Alexa Fernandeza, który umieścił ją w bramce. Byliśmy świadkami wyrównanego spotkania, w którym Osasuna miała kilka dobrych okazji do zdobycia gola. Gościom z Pampeluny udało się wyrównać dopiero na pół godziny przed końcem spotkania. Arbiter długo zastanawiał się, czy podyktować rzut karny po zagraniu ręką w wykonaniu Carlosa Akapo, a ostatecznie zdecydował, że tak. Stały fragment gry na gola zamienił Kike Garcia. Osasuna nie nacieszyła się jednak długo z wyrównania. W 66. minucie sędzia podyktował rzut karny po dyskusyjnym zagraniu ręką w wykonaniu Davida Garcii. Do piłki podszedł Alex i po chwili cieszył się z dubletu.

Im bliżej końca boiska, tym bardziej przeważała Osasuna. Na kwadrans przed końcem Kike również mógł strzelić drugą bramkę, ale trafił jedynie w słupek. Wydawało się już, że spotkanie zakończy się zwycięstwem Cadizu, gdy w samej końcówce… Juan Cala zagrał w polu karnym ręką! Arbiter bez cienia zawahania podyktował trzecią tego dnia jedenastkę za zagranie ręką. Na gola zamienił ją Roberto Torres. Nie był to jednak koniec popisów gości. W samej końcówce dośrodkowanie zamknął David Garcia, zapewniając swojej drużynie zasłużony komplet punktów. Gracze Cadizu długo stawiali opór rywalom, ale ostatnie pół godziny było koncertem drużyny z Nawarry.

Beniaminek rozgaszcza się w ekstraklasie; Rayo rozstrzelało ćwierćfinalistę Ligi Europy

Rayo Vallecano nie mogło cieszyć się z terminarza u progu sezonu. W pierwszych dwóch kolejkach beniaminek “planowo” uległ Realowi Sociedad i Sevilli, a kolejnym rywalem miał być niedawny ćwierćfinalista Ligi Europy. Gospodarze nie pokazali jednak Granadzie ani grama respektu. Już w trzeciej minucie przejęli piłkę w środku pola. Oscar Trejo podał do Alvaro Garcii, a ten ściął do środka i uderzył. Piłka odbiła się od Victora Diaza i wpadła do bramki. Dwadzieścia minut później było już 2:0. Domingos Duarte sfaulował w polu karnym Randy’ego Ntekę. Stały fragment gry pewnie wykorzystał Trejo, do asysty dopisując sobie gola. Jeszcze przed przerwą Argentyńczyk ponownie wziął udział w akcji bramkowej. Strącił piłkę Ntece, a ten wpadł w pole karne i nie dał szans Aaronowi Escandellowi.

W drugiej połowie beniaminek przypieczętował wysoki triumf golem głową Santiego Comesany, notując pierwsze zwycięstwo po powrocie do La Ligi. Granada natomiast musi jak najszybciej stanąć na nogi, bo po trzech kolejkach wciąż nie mają na koncie kompletu punktów.

Komentarze