Bez bramek w hicie Barca- Atletico. To świetny wynik da Realu

Leo Messi
Leo Messi PressFocus

Ani jednego gola nie oglądaliśmy w sobotnim hicie 35. kolejki hiszpańskiej La Liga. FC Barcelona nie zdołała pokonać lidera tabeli – Atletico. Z wyniku tego najbardziej cieszyć musi się Real Madryt, który może zostać w niedzielę liderem rozgrywek. Pod warunkiem, że pokona Sevillę.

Przed tym weekendem, na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu, Atletico Madryt prowadziło w tabeli La Liga, ale miało tylko dwupunktową przewagę nad Realem Madryt i Barceloną. Sobotni mecz wydawał się więc kluczowy dla losów całych rozgrywek w Hiszpanii.

Barca bezbarwna w pierwszej połowie

W pierwszym pojedynku obu zespołów w tym sezonie lepsze okazało się Atletico Madryt, które u siebie wygrało skromnie 1:0. W pierwszej odsłonie rewanżu na Camp Nou ponownie dominował zespół dowodzony przez Diego Simeone. Goście od początku grali z wysokim pressingiem i to oni okazali się w pierwszej fazie tego starcia groźniejsi. W 19. minucie bliski strzelenia gola dla Los Rojiblancos był Angel Correa. Piłka po jego uderzeniu poszybowała obok słupka. Bramkarza gospodarzy do interwencji zmusił też Marcos Llorente.

W międzyczasie Barcelona straciła z powodu kontuzji Sergio Busquetsa, który w 32. minucie zmuszony był opuścić plac gry. Katalończycy mieli niewiele do zaoferowania w ofensywie. Dopiero w 41. minucie groźnie zaatakowali. Na indywidualną akcję zdecydował się Lionel Messi, ale jego strzał był niecelny.

Barca lepsza po przerwie, ale to za mało

Duma Katalonii weszła w drugą część meczu zdecydowanie lepiej niż w pierwszą. Już w 47. minucie miała dogodną sytuację, gdy po centrze Leo Messiego uderzał Lenglet. Piłka poszybowała wówczas nad poprzeczką. Kolejną groźną sytuację gospodarze stworzyli sobie kwadrans później. Po płaskim zagraniu Alby przed szansą staną Moriba, ale został w ostatniej chwili zablokowany, przez co nie mógł skierować piłki do siatki.

Z każdą kolejną minutą ataki gospodarzy zdawały się być coraz groźniejsze. Czujny między słupkami był Jan Oblak, gdy z rzutu wolnego próbował pokonać go Messi. Później po dośrodkowaniu Alby uderzał Antoine Griezmann, ale także on nie znalazł sposobu na golkipera Atletico. Do bramki trafił co prawda w międzyczasie Ronald Araujo, ale gol nie mógł zostać uznany z powodu pozycji spalonej.

W końcówce meczu aktywny był także wprowadzony z ławki na ostatni kwadrans Ousmanne Dembele. Ani on, ani Messi nie zdołali jednak przechylić szali zwycięstwa na korzyść Barcelony. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Można powiedzieć, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Wynik remisowy jest bowiem wymarzonym scenariuszem dla Realu Madryt, który może zostać w niedzielę liderem La Liga. Królewscy podejmą Sevillę.

Komentarze