Moder: moją nominalną pozycją jest środek pola, nie wahadło

Jakub Moder
Jakub Moder PressFocus

Jakub Moder wziął udział we wtorkowej konferencji reprezentacji Polski przed Euro 2021. Zawodnik Brighton & Hove Albion opowiedział zarówno o grze w kadrze narodowej, jak i o wrażeniach po transferze do Premier League.

  • Jakub Moder w trakcie konferencji odpowiedział na sporo pytań odnośnie gry w Premier League
  • Nie zabrakło również pytań dotyczących gola zdobytego na Wembley, czy wspólnej gry w kadrze z Tymoteuszem Puchaczem i Kamilem Jóźwiakiem
  • Pomocnik wyznał, że najlepiej czuje się w środku pola

Jak odnajdujesz się na wahadle podczas gry w klubie? Czy byłeś zaskoczony tym rozwiązaniem i czy rozmawiałeś z trenerem Sousą, aby grać na tej pozycji również w reprezentacji?

Jakub Moder: Tak, nie jest to moja pozycja, nigdy wcześniej na niej nie grałem. Byłem trochę zaskoczony, gdy trener w klubie mnie tam wystawiał. To też nie było typowe wahadło, na jakim w reprezentacji Polski grał choćby Arek Reca czy Maciek Rybus. Często grałem na mojej “ósemce”, schodząc do lewej strony, ale na 2-3 spotkaniach grałem typowo jako lewy obrońca-wahadłowy. To było dla mnie nowe, na pewno dużo się przez to nauczyłem, ale nie jest to moja nominalna pozycja, więc nie czuję się tam tak komfortowo, jak w środku pola. Nie rozmawiałem na ten temat z trenerem Sousą, ale myślę, że jednak będzie mnie widział raczej w drugiej linii.

Czy jesteś w grupie zaszczepionych? Jeśli tak, to jak się czujesz? Co uważasz o decyzji tych, którzy się nie zaszczepili?

Jestem w grupie zaszczepionych zawodników, ale sam zastanawiałem się, co zrobić. Nie mam więc problemu, jeśli ktoś się nie zaszczepił. Czuję się dobrze.

Robert Gumny wspominał, że dla niego przeskok, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne, pomiędzy Ekstraklasą, a Bundesligą, był ogromny. To nawet nie inna półka, a inna szafa. Jak się czujesz po kilku miesiącach całkiem regularnej gry w Premier League? Czy czujesz po sobie, że bardzo się rozwinąłeś?

Zawsze powtarzam, że akurat w Lechu Poznań przygotowanie motoryczne i fizyczne stoi na wysokim poziomie, że trenerzy robili bardzo dobrą robotę, by nas przygotować do tego wyjazdu z kraju. Myślę, że ja tak dużego problemu nie miałem, by się przestawić na treningi angielskie i intensywność faktycznie wyższą niż w Polsce. Myślę, że bardziej to czuć w meczach. Tam intensywność jest duża, często mecze wyglądają tak, że są bardzo dynamiczne. Pierwsze mecze wyglądały tak z mojej perspektywy, że po nich byłem nieraz wykończony. Myślę jednak, że to jest specyfika tej ligi. Tam te mecze tak wyglądają, ale nie zderzyłem się z tym, nie miałem większego problemu, by się do piłki angielskiej przyzwyczaić.

Wracałeś myślami do tego, co było dwa lata temu, czyli gdy nie załapałeś się na mundial? Tak naprawdę po dwóch latach jesteś w zupełnie innym miejscu niż cała kadra. Poza twoim przyjacielem, Tymkiem, nie ma nikogo, ty grasz w Premier League. Wtedy wydawało się, że twoja kariera wyhamowała. Teraz możesz czuć satysfakcję. Czy był moment, że poczułeś, że się odrodziłeś, pokazałeś, że się mylą, co do ciebie?

Ten brak powołania na mundial może trochę mnie dotknął, ale nie załamał. Wiedziałem, że muszę nadal pracować i wiedziałem, że w przyszłości mogę zagrać w seniorskiej reprezentacji, dlatego długo o tym nie myślałem. Wyrzuciłem to z głowy, kibicowałem chłopakom, bo bardzo długo ich znam i chciałem, by doszli jak najdalej na mundialu. Sam jednak wiedziałem, że jak będę robił swoje, to w przyszłości będę mógł zagrać w reprezentacji.

Chciałbym porównać cię do Jana Bednarka. On też wyjeżdżał z Lecha do Premier League i pierwszy sezon miał praktycznie na straty. Też się liczyłeś z tym, że ten pierwszy sezon może być trudny i czy jesteś zaskoczony tym, że szybko wywalczyłeś sobie miejsce w składzie?

Absolutnie nie podchodziłem do tego, że te pół roku może być spisane na straty. Wiedziałem, po co tam jadę. Wiadomo, że to jest jednak najlepsza liga, według mnie, na świecie i że trzeba dawać z siebie zawsze maksimum, by dostawać jakiekolwiek minuty. To pierwsze wrażenie i to jak wyglądałem w treningu, z biegiem czasu było coraz lepiej, więc sobie zapracowałem, by dostawać coraz więcej minut. Myślę, że nie we wszystkich, ale w większości meczów pokazałem się z dobrej strony i w pełni zasłużyłem, by te minuty dostawać.

Znów widzimy trzech przyjaciół z boiska – ciebie, Tymka i Kamila. Byliście tu rok temu w innych barwach. Co to za uczucie, że razem możecie znowu trenować? Z kim jesteś w pokoju i jak spędzacie czas na treningach? Byliście już w Opalenicy i znacie to miejsce dobrze.

Faktycznie, to już któryś mój raz w Opalenicy. W pokoju każdy jest sam. Ze swojej perspektywy bardzo się cieszę, że “Puszka” też dostał to powołanie, bo też na nie zasłużył. Osobiście tęskniłem za chłopakami, będąc w Anglii. Z “Józiem” się gdzieś tam widzieliśmy, z “Puszką” rzadziej. Nie ma co ukrywać, że trzymamy się bardzo blisko i w Lechu byliśmy ekipą. Cieszę się, że możemy tu być znowu razem, tym bardziej, że “Puszka” dostał pierwsze powołanie. Mam nadzieję, że zostaniemy jak najdłużej we trzech.

Nie minął rok od twojego pierwszego zgrupowania, ale chyba już czujesz się reprezentantem “pełną gębą”. Czujesz się pewniakiem, czy jeszcze jest taka trema przed twoim pierwszym dużym turniejem, jakim są mistrzostwa Europy?

Nie ma tremy. Jeszcze rok temu mogłem bardziej marzyć o tym powołaniu, by wyjechać na to Euro. Myślę, że fajnie, że mogę tu być przed tak wielkim turniejem. Ostatnie Euro i mundial oglądałem w telewizji. Zawsze marzyłem, by tam wystąpić z reprezentacją Polski, więc to na pewno dla mnie super sprawa. Muszę zrobić wszystko, by pokazać trenerowi, żeby wybiec w pierwszym składzie w meczu inauguracyjnym. Przed nami na pewno wielka impreza i dla mnie wygląda to tak samo.

Jesteś graczem dość młodym. Ostatnie dwa turnieje oglądałeś w telewizji, w trakcie poprzedniego Euro miałeś 17 lat. Teraz jesteś tu, w ostatnich miesiącach twoja kariera nabrała dość dużego rozpędu. Ten gol na Wembley ma na pewno znaczenie. Czy panujesz nad sytuacją?

Tak, panuję, nie ma problemu.

Z jakimi ambicjami indywidualnymi przyjechałeś na to zgrupowanie?

Jak mówiłem, moją ambicją jest gra w pierwszym składzie. Jeśli mówimy o ambicjach indywidualnych, to to jest dla mnie najważniejsze, by jak najlepiej pokazać się trenerowi na treningach i by wywalczyć sobie na boisku miejsce w pierwszym składzie na mecz ze Słowacją.

W wywiadach nie boisz się mówić, że Robert Lewandowski jest dla ciebie idolem. Jak wyglądają relacje młodego zawodnika z kapitanem reprezentacji? Wcześniej miałeś z nim możliwość rozmowy? Jak to wygląda od wewnątrz?

Dla wszystkich młodych zawodników w reprezentacji, a także tych, których jeszcze w niej nie ma, to chyba normalne, że Robert Lewandowski jest idolem i wzorem do naśladowania. W tej chwili to najlepszy zawodnik na świecie, więc to normalne. Od wewnątrz jest bardzo dobrym, pomocnym kolegą. Mamy normalne relacje, jak to koledzy z drużyny. Nie ma granicy między nami.

Czy twój gol na Wembley pomógł ci w jakikolwiek sposób w klubie? Chodzi mi o postrzeganie cię przez kolegów z drużyny, może twoją pewność siebie? Jak zareagował zespół na to, że strzeliłeś gola Anglikom?

Każdy gratulował tej bramki. To drużyna angielska i w większości składająca się z Anglików, więc każdy gratulował. Też śmiali się, że mamy szczęście, że Anglia jednak wygrała to spotkanie, a nie było remisu, ale byli szczęśliwi, że udało mi się strzelić gola. Myślę, że to nie wpłynęło. Oczywiście, trenerzy oglądają mecze. Widzą, jak wyglądamy w reprezentacjach, ale najważniejsze jest to, jak wyglądamy na co dzień w treningu i w klubie. To chyba nie do mnie pytanie, czy to wpłynęło jakoś. Może faktycznie, trochę ta pewność siebie wzrosła, że udało się na Wembley Anglikom strzelić bramkę. Nie wiem, jednak, czy wpłynęło to na moją pozycję.

Czy rywale zaczęli bardziej zwracać na ciebie uwagę, jeśli chodzi np. o krycie?

Myślę, że nie. To były moje pierwsze mecze w Premier League, więc pewnie zawodnicy mnie tak dobrze nie znali, jak innych graczy. To, że strzeliłem na Wembley, to szczerze mówiąc, nie odczułem tego, że miałem indywidualne krycie na boisku.

Patrząc na twoje statystyki w reprezentacji (osiem meczów, dwa gole) można powiedzieć, że jesteś pewniakiem do pierwszego składu. Czujesz się tak?

Absolutnie nie. Powtórzę: zrobię wszystko, by w tym pierwszym składzie grać, ale nie ma tu pewniaków do pierwszego składu i każdy ma równe szanse, by grać. Trzeba pokazać na treningach i na pewno trener ma pomysł, jak to poustawiać. Nie czuję się pewniakiem, ale zrobię wszystko, by grać w pierwszym składzie.

Przesiadka do Anglii poszła w miarę gładko. Który aspekt musiałeś najbardziej podszlifować po transferze do Premier League?

Nie było jednego aspektu. Ogólnie, całościowo, musiałem się trochę przestawić z piłki polskiej na angielską. Ona wymaga wszystkiego na najwyższym poziomie. Nie można ani na chwilę odpuścić ani popełnić straty. Nie skupiałem się na niczym konkretnym, ćwiczyłem wszystko. Czerpałem od zawodników w klubie, którzy są na najwyższym poziomie i podpatrywałem na bieżąco.

650 minut w Premier League w dwunastu meczach. Satysfakcjonuje cię ten wynik?

Jak na pierwsze pół roku satysfakcjonuje mnie ten wynik. Nie jest łatwo wyjechać z Polski i od razu łapać minuty w topowej lidze na świecie. Na początku nie grałem wszystkiego, wchodziłem z ławki, potem stopniowo zaczynałem w pierwszym składzie. Wszystko potoczyło się dobrze dla mnie i jestem zadowolony z pierwszego półrocza w Anglii.

Robert Lewandowski mówił, że liczy, że ktoś wejdzie w buty Thomasa Muellera. Może nie jeden, ale kilku zawodników. Podglądając Bayern z Robertem, czy chcesz zastąpić takiego asystenta, jakim jest Niemiec?

Ciężko powiedzieć. Na pewno mamy zawodników do tego, by wejść w takie buty Thomasa Muellera z Bayernu, mamy kreatywnych graczy w środku pola. Mamy też zawodników, którzy piłki do “Lewego” mogą dostarczać, już to pokazaliśmy. Nie wiem, czy ja się czuję. To nie zależy tylko od jednego zawodnika. Każdy musi pracować wspólnie na bramki i zwycięstwa.

Co zadecydowało o tym, że tak szybko przebiłeś się do pierwszego składu Brighton, a Karbownik nie? Oprócz tego, że jest nieco młodszy.

Nie wiem. “Karbo” jest dwa lata młodszy i myślę, że on wygląda super na treningach. Naprawdę zrobił duży postęp od momentu, jak przyszedł i jak zaczynaliśmy razem trenować. Uważam, że jest w bardzo dobrej dyspozycji. Nie mam pojęcia, dlaczego nie dostał szansy. Można powiedzieć, że grałem na jego pozycji, ale nie patrzyłbym na to w ten sposób. On jest młody, ma czas i myślę, że na pewno szansę w Brighton dostanie, bo wygląda bardzo dobrze.

Jak ci się współpracuje z Grahamem Potterem? Czy docelowo będziesz szykowany na środek pomocy?

Myślę, że moje występy na lewej stronie płynęły z braku zawodników. Wypadli przez kontuzje. Myślę, że nie będzie to moja pozycja na stałe w Brighton. Docelowo myślę, że będę zawodnikiem środka pola. Uważam, że współpraca z trenerem układa się bardzo dobrze. On ma bardzo duże pojęcie i wiedzę. Przede wszystkim wie, jak ją nam przekazać. Wie, jak ustawić zespół. Długo by wymieniać, ale zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie Graham Potter.

Czy była obawa, że przeprowadzka zimą mogła wpłynąć na pozycję w kadrze, czyli że nie mógłbyś się tu znaleźć? Przykład Karbownika jest taki, że wasze drogi się w kadrze trochę rozjechały. Jego nie ma, a ty jesteś z nami.

Nie można na to patrzeć w ten sposób, by nie odchodzić do klubu, bo straci się pozycję w reprezentacji. To krok w przód, zmienić ligę polską na angielską. Nikt nie może powiedzieć, że gdybym został w Lechu, to miałbym pewne miejsce w kadrze. To naturalne, że robię kolejny krok w mojej karierze i mogłoby tak być, że gdybym nie grał w Anglii, to tego powołania bym nie dostał. Absolutnie jednak o tym nie myślałem. Myślałem tylko o tym, by wejść do Brighton i zacząć regularnie łapać minuty. To się udało.

Na pewno śledziłeś ligę polską. Podejrzewam, że byłeś rozczarowany oglądając mecze Lecha Poznań. Spotkałeś się tu z Kamilem, z Tymkiem. Co się wydarzyło w tym klubie?

Rozmawialiśmy na bieżąco po każdym meczu. Ja obejrzałem chyba każdy mecz Lecha, odkąd odszedłem. To na pewno rozczarowujący wynik na koniec sezonu. Myślę, że każdy jest tego świadomy. Z czego to wynika? Szczerze mówiąc, nie mamy pojęcia. Końcówka poprzedniego sezonu i początek, jak awansowaliśmy do Europy, był bardzo dobry. Nikt by wtedy nie pomyślał, że nagle Lech tak spadnie i skończy sezon na jedenastym miejscu w tabeli. Nie wiem, jaka jest tego przyczyna, bo zawodnicy są ci sami. Ja odszedłem, ale Lech dobrze mnie zastąpił Jesperem Karlstroemem, to dobry gracz. Jest mi szkoda chłopaków, że tak słabo potoczył się sezon.

Pytanie do rzecznika. Szykuje się premiera “Drugiej połowy”. Czy może pan zdradzić, jakie atrakcje pozasportowe czekają zawodników i ich rodziny?

Rzecznik: tak, w czwartek będzie premiera filmu “Druga połowa”. Dziś powstaje specjalny namiot, w którym będą różne atrakcje, ale najpierw niech zawodnicy to zobaczą. Będzie też, o czym wiecie, koncert zespołu Golec uOrkiestra w piątek. Sporo atrakcji, by też rodziny zawodników miały zajęcie, bo my w tym czasie będziemy trenować. Jutro mamy dwa treningi, w piątek również. To wszystko ma na celu, by małżonki, dziewczyny, narzeczone i dzieci miały, co ze sobą zrobić w momencie, gdy zawodnicy będą trenować. Rodziny przyjeżdżają jutro i zostają do niedzieli. Niektóre żony pojawią się już nawet dzisiaj.

19 członków kadry się dziś zaszczepiło, a ośmiu nie wzięło szczepionki. Z nich pięciu wcześniej przeszło Covid. Cztery osoby nie mają tej odporności ani przeciwciał. To była dobrowolna decyzja, każdy samemu ją podejmował. Nasz doktor, Jacek Jaroszewski, również rozmawiał z zawodnikami, przekazywał informacje. Był też specjalny lekarz, który bardzo rzeczowo wyjaśniał, jak ważne jest przyjęcie szczepionki i co ona daje. Każdy mógł swoją opinię wypracować i podjąć decyzję. Wiem, że niektóre kluby dopiero planują szczepienia, bo nie chciały ryzykować w trakcie sezonu. Robert Lewandowski również przyjął szczepionkę.

Moder: Konsultowałem tylko z lekarzem klubowym, co powinienem zrobić. Powiedział, że jak mam możliwość i jeśli chcę, to powinienem się zaszczepić. Czy w Anglii planują szczepić? Nie wiem.

Komentarze