Raków nie zrezygnował z walki o mistrzostwo

Piłkarze Rakowa Częstochowy
Piłkarze Rakowa Częstochowy Pressfocus

Pojedynek Rakowa Częstochowy z Podbeskidziem Bielsko-Biała rozpoczął zmagania w ramach 19. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Trzeba przyznać, że rywalizacja na GIEKSA Arenie rozkręcała się powoli. Krzyżowcy objęli prowadzenie dopiero po przerwie, ale zdołali utrzymać je do ostatniego gwizdka sędziego. Dla gospodarzy to cenny komplet punków, aby dalej liczyć się w wyścigu o fotel lidera.

Słaba skuteczność do przerwy

W pierwszej odsłonie byliśmy świadkami statycznej gry z obu stron. Co prawda, Medaliki z większą łatwością wyprowadzały kolejne ataki, jednak ich skuteczność w ofensywie pozostawiała wiele do życzenia. Momentami na boisku trzeszczały kości. Twarda walka w środku pola często była na pograniczu ostrych fauli, ale sędzia ani razu nie sięgnął po kartonik przed przerwą.

Fenomenalny początek drugiej połowy w wykonaniu gospodarzy

Przed doskonałą szansą na objęcie prowadzenia stanęli gospodarze już po 50. minutach walki. Na początku drugiej połowy do rzutu wolnego podszedł Lopez. Jego potężne uderzenie przytomnie obronił Peskovic. Nieszczęśliwie dla Górali futbolówka po odbiciu przez golkipera wpadła wprost pod nogi Niewulisa, który z bliskiej odległości wpakował ją do siatki. Od tej pory Krzyżowcy kontrolowali przebieg gry. Byli dobrze zorganizowani, przez co zawodnicy Podbeskidzia mieli mocno utrudnione zadanie, żeby doprowadzić do remisu. Ostatecznie w tym spotkaniu nie padło więcej goli, a Raków zgarnął cenny komplet punktów w walce o najwyższe cele w Ekstraklasie.

Komentarze