Który bramkarz uratował najwięcej goli? [PODSUMOWANIE 31. KOLEJKI]

Z czołowej ósemki tabeli Ekstraklasy tylko dwa zespoły odniosły zwycięstwa w 31. kolejce. Na dole stawki kolejne drużyny dołączają do grona ekip względnie bezpieczny. A w kontekście walki o europejskie puchary wciąż wiemy, że... nic nie wiemy. Co wydarzyło się w miniony weekend w Ekstraklasie?

Rafal Gikiewicz (Widzew Lodz)
Obserwuj nas w
Adam Starszynski / PressFocus Na zdjęciu: Rafal Gikiewicz (Widzew Lodz)
  • Z czołowych ośmiu zespołów Ekstraklasy aż sześć drużyn poniosło porażkę w ostatni weekend. Zwycięstwami pochwalić mogą się tylko Śląsk Wrocław i Pogoń Szczecin – obie ekipy ograły beniaminków
  • Potężne susy w kierunku utrzymania poczyniły za to Warta Poznań, Radomiak Radom oraz Cracovia – wiele wskazuje na to, że dwie pierwsze ekipy mogą już spać spokojnie
  • W podsumowaniu 31. kolejki sprawdzamy jednak dane za cały sezon i pytamy – który bramkarz Ekstraklasy uratował swojej drużynie najwięcej goli?

Bielica, Zych i Leszczyński ratują najczęściej

Istnieje kilka czynników, na podstawie których staram się osądzić to, który bramkarz w danym sezonie spisywał się najlepiej. Mamy chociażby liczbę czystych kont – są przecież ligi, gdzie trofeum dla najlepszego golkipera zgarnia ten zawodnik, który najczęściej schodził z boiska niepokonany. Ale ta statystyka ma tę wadę, że zdarzają się przecież mecze, w których bramkarz nie broni żadnego strzału i to “zero z tyłu” nie jest jakimś wielkim osiągnięciem.

Tylko u nas

W takim razie może czynnikiem kluczowym powinna być statystyka zatrzymanych uderzeń? Tutaj jednak na ogół premiowani są golkiperzy ekip z dołu tabeli, bo mają najwięcej roboty. Sucha liczba obronionych uderzeń byłaby niemiarodajna. Zatem może lepszy byłby procent obronionych strzałów? Idziemy w dobrą stronę, bo przecież to już pokazuje, że skoro bronisz 80% uderzeń, to raczej spisujesz się lepiej niż kolega z innej drużyny, który zatrzymuje ledwie co drugi strzał.

Jednak strzał strzałowi nie jest równy. I tu dochodzimy chyba do sedna. Platformy statystyczne tworzą algorytm goli oczekiwanych, odsiewają strzały niecelne i na podstawie goli oczekiwanych ze strzałów celnych kreują statystykę oczekiwanych goli straconych. xCG (expected conceded goals) pokazuje nam to, ile w teorii strzałów powinien puścić danych golkiper. A jeśli od goli rzeczywiście puszczonych odejmiemy właśnie sumę xCG to dostaniemy wskaźnik, który odpowie nam na pytanie “przed stratą ilu bramek uchronił zespół dany bramkarz?”.

I jak to wygląda w Ekstraklasie? Oto dane platformy WyScout:

Co może dziwić? Pewnie brak w czołówce Mateusza Kochalskiego, który długo był w TOP5 tej klasyfikacji. Obecnie w statystyce goli uchronionych jest na lekkim minusie, ale jest to pokłosie chociażby meczu z Wartą (pięć puszczonych goli przy xCG 2.5). Zaskakująca jest obecność Filipa Bednarka aż tak wysoko – wszak zagrał on tylko trzy mecze w tym sezonie Ekstraklasy. Jemu wynik podkręca jednak inauguracja z Piastem, gdy gliwiczanie robili wiele, by Bednarek gola nie puścił.

Kochalski jest za to bardzo wysoko w statystyce skuteczności obron przy paradach na refleks. Jeśli dorzucimy do tego fakt, że golkiper Stali ma też najwięcej obron w ogóle, to widzimy, że i również współczynnik xGC nie jest być jedynym kryterium do oceny sezonu bramkarskiego:

Jedenastka 31. kolejki Ekstraklasy:

W bramce postawić trzeba na Soktratisa Dioudisa, który ma chyba największe wahania formy wśród bramkarzy. Potrafi zagrać świetny mecz, jak z Rakowem (ponad 1,00 xCG, czyli oczekiwanych goli puszczonych, a zachował czyste konto), a potrafi też zawalić gola w sposób niezrozumiały. Ale w ten weekend był zdecydowanie w formie, w której pomaga drużynie.

Drugi raz z rzędu w jedenastce kolejki ląduje u nas Kamil Glik – tydzień temu czyste konto z Lechem, teraz czyste konto z Górnikiem i dorzucony do tego strzelony gol. Otaczamy go Szymonem Szymańskim i Luką Vuskoviciem (ładnie odpowiedział na ostatnie dwa słabe spotkania w swoim wykonaniu).

POLECAMY TAKŻE

Na wahadłach bardzo produktywni w ten weekend Otar Kakabadze i Łukasz Gerstenstein, choć swoją kandydaturę zgłaszali też Koutris czy Macenko. W środku wybór padł na bohatera Radomiaka z Warszawy, czyli Vagnera Diasa, oraz autora najładniejszego trafienia kolejki, czyli Mateusza Kupczaka.

Drugi raz z rzędu do jedenastki kolejki trafia u nas Kacper Chodyna, który po cichu wdarł się do TOP10 zawodników ligi w klasyfikacji kanadyjskiej. Obok niego duet z Cracovii – Michał Rakoczy (bohater kolejki, o czym za moment) oraz Patryk Makuch.

Bohater kolejki: Michał Rakoczy

To z pewnością nie jest runda marzeń kapitana “Pasów”. Wielokrotnie był ściągany z boiska po godzinie gry, rozczarowywał brakiem skuteczności, widać było po nim frustrację. Konkrety dorzucał tylko w starciach z Widzewem i Jagiellonią – w obu tych meczach strzelił po golu.

Ale przyszło wreszcie efektowne przełamanie. W starciu z Górnikiem miał udział przy trzech golach, oficjalnie zapisano mu trzy asysty, ciągle był pod grą (20 podań kierowanych do niego), napędzał akcje ofensywne (7 na 11 celnych zagrań do przodu, co drugą piłkę grał przed siebie).

Takiego Rakoczego chce się oglądać. Oby to był dobry prognostyk na finisz sezonu, bo to zdecydowanie chłopak z potencjałem na coś więcej niż dwa-trzy dobre występy na rundę.

Mecz kolejki: Stal Mielec – Jagiellonia Białystok 3:2

Jagiellonia w starciu ze Stalą miała wyższe xG (2.37 do 0.74), oddała więcej strzałów i więcej strzałów celnych, miała ponad dwa razy więcej podań, częściej zagrywała w pole karne, wygrała więcej pojedynków w ofensywie, szybciej odbierała piłkę, szybciej rozgrywała akcje…

A i tak przegrała.

Cóż, ktoś powie, że taki jest futbol i trzeba być po prostu skutecznym. Stal w tym starciu była diabelnie skuteczna, bo trzy razy kopnęła w bramkę i zdobyła trzy gole. A białostoczanie znów mogą sobie pluć w brodę, że “gdyby Marczuk wykorzystał szansę”, “gdyby Imaz lepiej przymierzył”. Tak czy siak – oglądało się to naprawdę dobrze, do końca wynik wisiał na włosku, ekipa Siemieńca próbowała urwać chociaż punkt.

Stal Mielec pokazała, że za wcześnie przechrzczono ją na “Stal Mielno”, nawiązując w ten sposób do niemal zerowej stawki meczów mielczan po zapewnieniu sobie utrzymania.

Zagranie kolejki: drybling wsteczny Czerwińskiego

Odważne wejście między obrońców rywala, bliskie prowadzenie piłki przy nodze, kunszt techniczny, brawura… Tak można byłoby określić tę akcję Alana Czerwińskiego, gdyby faktycznie szarżował pole karne Ruchu Chorzów. Sęk w tym, że obrońca Lecha Poznań biegł… w stronę własnej bramki i dryblował między kolegami z bloku obronnego.

To jest chyba najbardziej wymowny klip, jeśli chodzi o grę Lecha Poznań. Niby okej, niby ruch, niby chęci – szkoda tylko, że w niewłaściwą stronę.

Cytat kolejki: Paweł Wszołek o meczu z Radomiakiem

Cokolwiek powiem, to każdy będzie się śmiał. Jako drużyna pokazaliśmy charakter. (…) Kontrolowaliśmy ten mecz mimo gry jednego mniej. Brakowało trochę szczęścia, by strzelić gola na 1:0.

Ta wypowiedź z jednej strony ociera się o fakty, a z drugiej strony nie ma racji bytu. Bo rację ma Wszołek, że nawet przy grze w dziesięciu Legia prowadziła grę. To ona do przerwy miała piłkę i częściej konstruowała ataki pozycyjne. Natomiast jeśli przegrywasz ostatecznie 0:3, to naprawdę trudno mówić o kontroli spotkania. Kontrola przecież zakłada, że to ty panujesz nad tym, co dzieje się na boisku. A legioniści w drugiej połowie pozwalali Radomiakowi na dużo. Zbyt dużo.

A w dodatku biorąc pod uwagę cele Legii i jej położenie w tabeli, to naprawdę trudno zasłaniać się hasłami o charakterze. Punkty, zwycięstwa, w najgorszym przypadku remisy – tym broni się zespół. A tutaj mamy 0:3 na własnym obiekcie.

Komentarze