Niespodzianka w Łęcznej, niewykorzystany karny okazał się decydujący

Mateusz Wdowiak
PressFocus Na zdjęciu: Mateusz Wdowiak

W 13. kolejce PKO Ekstraklasy Górnik Łęczna zremisował z Rakowem Częstochowa 0:0. Pod koniec pierwszej połowy goście nie wykorzystali rzutu karnego. Gdyby Raków wygrał, zbliżyłby się na jedno oczko do Lecha Poznań. Obecnie częstochowianie są na trzecim miejscu (25 punktów). Rywale zamykają ligową tabelę (siedem oczek).

Faworytem spotkania byli gracze z Małopolski

Górnik Łęczna bardzo słabo gra w tym sezonie w defensywie. Nic zatem dziwnego, że Raków Częstochowa szybko stworzył sobie pierwszą okazję. W piątej minucie do sytuacji strzeleckiej doszedł Tomas Petrasek, ale uderzył ponad bramką strzeżoną przez Macieja Gostomskiego.

Po kwadransie to łęcznianie mogli wyjść na prowadzenie. W pole karne częstochowian przedarł się Serhij Krykun i szybko zagrał do Michała Maka. Ten jednak z kilku metrów nie był w stanie otworzyć wyniku niedzielnej konfrontacji.

W 33. minucie zawodnicy beniaminka mogli znaleźć się w poważnych tarapatach. Na uderzenie zdecydował się Ivi Lopez. W porę interweniował jednak Łukasz Szramowski, który zablokował ten strzał.

Pod koniec pierwszej połowy częstochowianie powinni wyjść na prowadzenie. Po faulu Tomasza Midzierskiego na Andrzeju Niewulisie rzutu karnego nie wykorzystał jednak Fran Tudor. Najpierw zawodnik Rakowa trafił w słupek, a potem nie popisał się skuteczną dobitką.

Kilka minut po zmianie stron znowu zrobiło się groźnie w polu karnym beniaminka. Gostomski stanął na wysokości zadania i obronił celne uderzenie Vladislavsa Gutkovskisa.

W 62. minucie Lopez wpakował piłkę do siatki łęcznian. To trafienie nie zostało jednak finalnie uznane. Sędzia uznał, że zawodnik Rakowa pomagał sobie bowiem ręką.

Chwilę potem beniaminek powinien wyjść na prowadzenie. Alex Serrano uruchomił podaniem Krykuna, ale ten zawiódł w sytuacji sam na sam z golkiperem przeciwników.

W końcówce jedni i drudzy mieli swoje okazje. Najpierw strzelał Fabio Sturgeon, ale na posterunku był Gostomski. W odpowiedzi bramkarz Rakowa poradził sobie z próbą Maka. Ostatecznie wynik tego spotkania nie uległ już zmianie i obie ekipy zdobyły po oczku.

Komentarze