Marek Motyka dla Goal.pl: Wisła została znokautowana, ale czekam na rozsądne decyzje

Marek Motyka
fot. PressFocus Na zdjęciu: Marek Motyka

Wisła Kraków po 26 latach spada z Ekstraklasy. W kolejnej kampanii Biała Gwiazda będzie musiała odnaleźć się w nowej rzeczywistości, chcąc odzyskać dawny blask i jednocześnie wrócić jak najszybciej do najwyższej klasy rozgrywkowej. Na temat wydarzenia tygodnia w polskiej piłce w rozmowie z Goal.pl wypowiedział się trener Marek Motyka, który nie tylko podsumował to, co miało miejsce w ostatnich miesiącach w klubie z Krakowa, ale też podzielił się opinią na temat tego, co może czekać Wisłę Kraków w niedalekiej przyszłości.

  • Wisła Kraków na kolejkę przed końcem sezonu 2021/2022 jest już pewna spadku z PKO Ekstraklasy
  • Misji utrzymania ligowego bytu nie zrealizował trener Jerzy Brzęczek
  • Marek Motyka w rozmowie z Goal.pl przyznał, że nie spodziewał się takiego scenariusza

Wisła Kraków w kolejnej kampanii w Fortuna 1 Lidze

Wisła Kraków na dwie kolejki przed końcem sezonu w PKO Ekstraklasie miała szanse na utrzymanie. W spotkaniu z Radomiakiem w ramach 33. kolejki przez ponad godzinę gry wszystko układało się po myśli zawodników Białej Gwiazdy, którzy prowadzili 2:0 z Zielonymi. Później jednak sprawy w swoje nogi wziął wprowadzony na boisko Karol Angielski, który skompletował klasycznego hat-tricka i wiślacy znaleźli się w trudnym położeniu. Losy rywalizacji ustalił Dawid Abramowicz i faktem stał się spadek Wisły do Fortuna 1 Ligi.

– Jestem zdruzgotany tym, co się stało. Byłem w szoku, gdy zobaczyłem to, co się wydarzyło. Nie przypuszczałem, że na kolejkę przed końcem sezonu taki scenariusz stanie się faktem. Nie jestem optymistą w kontekście przyszłości. Sam przeżyłem kiedyś spadek z Wisłą Kraków i potrzebowaliśmy trzech lat, aby przywrócić jej blask. Ekstraklasa wiele straci na spadku Białej Gwiazdy. Dla klubu to też duży problem organizacyjno-finansowy. Co prawda spłacano sukcesywnie długi, ale wiadomo, że inne pieniądze są w Ekstraklasie, a inne w 1 Lidze – mówił Marek Motyka w rozmowie z Goal.pl.

Spadek Wisły z PKO Ekstraklasy może być efektem nietrafionych decyzji władz klubu z ostatnimi trenerami. Ośmiokrotny reprezentant Polski podkreślił natomiast, że kluczem do spadku Białej Gwiazdy był brak skuteczności napastników Wisły.

– Nie trafiano z trenerami w Wiśle. Za czasów Petera Hyballi wydawało się, że wysoki pressing przełoży się na punkty i na grę, ale później to wszystko siadło. Zawodnicy nie wytrzymali poniewierania przez trenera, co było słychać z głosów z szatni. Nie było za wesoło. Ten człowiek oderwał się od rzeczywistości i musiał odejść. Obserwując Wisłę za trenera Adriana Guli, momentami dobrze to wyglądało, ale nie przekładało to się na rezultaty. W końcu przyszedł trener Jerzy Brzęczek, z którym miałem okazję pracować w Polonii Bytom. Cieszyłem się, że trafił do Wisły. Widać było, że pod jego wodzą zespół zaczął grać lepiej. Zawodziła jednak skuteczność. Wisła miała problem przede wszystkim z napastnikami – przekonywał Motyka.

Wiśle odcięło prąd i coś się zacięło

Spadek krakowskiej ekipy stał się faktem, więc zasadne wydaje się pytanie, co dalej z Brzęczkiem. Były zawodnik Wisły nie ma wątpliwości, że trener powinien utrzymać posadę i powalczyć o powrót do Ekstraklasy.

– Działacze teraz muszę siąść w swoim gronie i przeanalizować, co dalej. Myślę, że na pewno trener Jerzy Brzeczek jest w szoku. To, że spadł z Wisłą Kraków, nie należy traktować jako jego największą życiową porażkę. Może być teraz podwójnie zmotywowany, aby udowodnić, że to był wypadek przy pracy. Można oczywiście zdecydować się na nowego trenera. Jaka jest jednak gwarancja tego, że nowy szkoleniowiec wróci z Wisłą do Ekstraklasy? Nie ma żadnej. To jest tylko dywagowanie – powiedział Motyka.

Pamiętam, że trener Jerzy Brzeczek nawet w przypadku spadku zapowiadał, że będzie chciał zostać w Wiśle Kraków. Sam miałem o takie słowa z jego strony do niego pretensje, bo wydawało mi się, że nie powinno się w ogóle brać pod uwagę scenariusza związanego ze spadkiem. W każdym razie pamiętam, że takie jego słowa można było przeczytać w prasie – kontynuował 64-latek.

Zobacz także:

– Ciekawe też, jakie podejście do przyszłości Jerzego Brzęczka w Wiśle Kraków będą mieli kibice. Wielu zarzucało Jakubowi Błaszczykowskiemu, że stworzył sobie w klubie prywatny folwark. To, że zdecydował się obsadzić konkretne stanowiska bratem, czy wujkiem świadczy moim zdaniem o tym, że ma do tych ludzi pełne zaufanie. Nie dziwię się zatem, że takie ruchy miały miejsce. Nie przypuszczam zatem, aby trener Brzęczek chciał odejść z klubu. Niemniej może być atakowany przez fanów i cały czas może być mu wytykany ten spadek. Opcje są dwie, można powiedzieć trenerowi adieu i zatrudnić kogoś innego lub pozwolić mu spokojnie pracować i wierzyć, że przyniesie to efekt w postaci powrotu do Ekstraklasy – wieszczył trener.

Ja jestem przekonany, że to człowiek na tyle ambitny, że będzie chciał wrócić z Wisłą do najwyższej klasy rozgrywkowej. Czy to mu się uda w ciągu roku? Nie mam pojęcia. Nie sądzę jednak, aby trener Brzęczek uciekł z tego okrętu. Jeśli trener podejmie rękawice i będzie chciał walczyć o to, aby Wisła wróciła do Ekstraklasy, to powinien dostać szansę. On zna zespół bardzo dobrze, ale na pewno będą potrzebne korekty w składzie. Trzeba rozliczyć piłkarzy i jasno przyznać, że wielu zawodników zawiodło. Skoro drużyna spadła, to nie można zatrzymać tego samego składu personalnego w zespole. Niektórym trzeba podziękować, bo zawiedli – podkreślił Motyka.

Działacze muszą posypać głowę popiołem

Kłopotem Wisły Kraków w trakcie rundy wiosennej była ofensywa. Biała Gwiazda nie mogła liczyć na napastnika, który zapewniłby jej określoną liczbę goli. Do dzisiaj najskuteczniejszym piłkarzem wiślaków jest Yaw Yeaboah, mający na swoim koncie pięć trafień. Drugi pod tym względem jest Michal Frydrych, legitymujący się czterema golami.

– Nie wiem, czy za brak napastnika z prawdziwego zdarzenia w Wiśle należy oceniać trenera Jerzego Brzeczka, czy osobę, która odpowiadała za transfery. Nawet jakby w klubie był trener Josep Guardiola, a nie miał w składzie zawodników zdolnych do zdobywania bramek, to nic by nie wskórał. Dzisiaj najłatwiej zwalić wszystko na trenera, ale w klubie są ludzie, którzy decydowali się na konkretne transfery i też ponoszą za to odpowiedzialność. Spoczywa to na wielu osobach. To pokazuje, że nie do końca pewien plan się sprawdził i trzeba coś zmienić – stwierdził Motyka

– Sam niektórych piłkarzy bym pożegnał, a z drugiej strony brakuje młodych zawodników. Wisła Kraków nie może pochwalić się wychowankami, tak jak to ma miejsce w Lechu Poznań, czy Zagłębiu Lubin, gdzie bardzo dobrze funkcjonują akademie piłkarskie. Dzięki temu trenerzy mają pole manewru. W krakowskiej ekipie tego nie ma – rozkładał bezradnie ręce były trener między innymi Korony Kielce, Polonii Bytom, czy Górnika Zabrze.

Kibice muszą ponownie okazać wsparcie

– Wiśle potrzeba młodych wilczków, będących na początku swojej drugi piłkarskiej. Takich zawodników trzeba szukać. Głodnych sukcesów, utalentowanych i skutecznych. Jeśli to się uda, to można być optymistą. Jestem pewny, że władze klubu mają plan B. Wkrótce na pewno pojawi się komunikat klubu dotyczący przyszłości – powiedział Motyka.

Bez wątpienia w trudnym momencie dla Wisły pomocni mogą być kibice. Ich wsparcie może kolejny raz okazać się bezcenne dla klubu. – Wierzę, że ludzie, którzy są w Wiśle, się nie załamią. Liczę na to, że zostaną podjęte mądre decyzje. Wierzę w Pana Błaszczykowskiego, jego brata. Wierzę w trenera Brzęczka. Ufam całemu zarządowi, którzy w trudnym momencie ratowali klub. Tym razem zostali znokautowani, ale mam nadzieję, że czekają nas rozsądne decyzje. Mam też nadzieję, że władze klubu kolejny raz będą mogli liczyć na kibiców. Wierzę, że Ci nie odwrócą się od Wisły. Na pewno będą krytycy, ale będą też ludzie, którzy będą chcieli pomóc. Liczę po cichu, że ta druga grupa osób będzie liczniejsza – zakończył mistrz Polski z Wisłą Kraków w sezonie 1977/1978.

Czytaj więcej: Fernando Torres obrał drogę Guardioli, czy Raula. Jest kandydat na następcę Simeone w Atletico

Komentarze