Leszek Ojrzyński na gorąco po zwolnieniu ze Stali: na ostatniej prostej najlepiej “pstryknąć” trenera

Leszek Ojrzyński
Leszek Ojrzyński fot. PressFocus

– Myślałem, że zgodnie z rozmowami, które prowadziłem z władzami klubu, do końca sezonu będziemy walczyć o Ekstraklasę w Mielcu. Było mi przekazywane, że niezależnie od tego, co by się działo, to ja będę prowadził drużynę. Widocznie jednak coś uległo zmianie, gdy 10 dni byłem poza klubem. Niewykluczone, że w tym czasie podjęte zostały jakieś decyzje. Wróciłem trzy dni przed spotkaniem z Wartą Poznań, z którą wywalczyliśmy jeden punkt. Nie byliśmy po tym meczu szczęśliwi, ale mieliśmy szacunek do zdobytego punktu. Byliśmy pozytywnie nastawieni do kolejnych spotkań – przekonuje w wywiadzie Leszek Ojrzyński, który w poniedziałek został odsunięty od prowadzenia pierwszej drużyny Stali Mielec.

  • Stal Mielec w poniedziałek poinformowała, że decyzją zarządu klubu odsunięty od prowadzenia zespołu został Leszek Ojrzyński
  • 48-letni szkoleniowiec w rozmowie z Goal.pl nie ukrywa, że był zaskoczony decyzją władz klubu. Leszek Ojrzyński jednocześnie przekonuje, że wciąż będzie trzymał kciuki za utrzymanie zespołu w PKO Ekstraklasie
  • Beniaminek rozgrywek po raz drugi w trakcie trwającej kampanii podjął decyzję o zwolnieniu trenera. Dariusz Skrzypczak został zwolniony po 10 spotkaniach. Z kolei urodzony w Ciechanowie szkoleniowiec stracił pracę po 15 spotkaniach

Powtórka z Górnika Zabrze

Jak grom z jasnego nieba pojawiła się decyzja o zwolnieniu pana ze Stali Mielec? Spodziewał się pan tego w ostatnich dniach?

Absolutnie nie. Myślałem, że zgodnie z rozmowami, które prowadziłem z władzami klubu, do końca sezonu będziemy walczyć o Ekstraklasę w Mielcu. Było mi przekazywane, że niezależnie od tego, co by się działo, to ja będę prowadził drużynę. Widocznie jednak coś uległo zmianie, gdy 10 dni byłem poza klubem. Niewykluczone, że w tym czasie podjęte zostały jakieś decyzje. Wróciłem trzy dni przed spotkaniem z Wartą Poznań, z którą wywalczyliśmy jeden punkt. Nie byliśmy po tym meczu szczęśliwi, ale mieliśmy szacunek do zdobytego punktu. Byliśmy pozytywnie nastawieni do kolejnych spotkań.

Strata do drużyn przed Stalą Mielec nie jest duża, więc tym bardziej dzisiejsza decyzja zaskakuje…

Strata do zespołów, które były przed nami, to był w zasadzie jeden mecz. A warto pamiętać, że Stal Mielec ma jeszcze zaległe spotkanie do rozegrania. Do końca rozgrywek pozostał miesiąc. Tym bardziej jestem zaskoczony, że postawi się na nowego człowieka, który będzie poznawał zespół. Najwidoczniej działacze doszli jednak do wniosku, że da to pozytywny impuls i przyniesienie pożądany efekt. Ja natomiast trzymam kciuki, aby Stal Mielec uratowała się i ostatecznie utrzymała się w Ekstraklasie.

Informację w sprawie odsunięcia od zespołu otrzymał pan dzisiaj, czy to miało miejsce już w niedzielny wieczór?

Wczoraj jeszcze nic nie wiedziałem. Dzwonił do mnie tylko prezes klubu, który prosił o spotkanie. Dzisiaj natomiast spotkałem się z prezesem klubu, w którego trakcie zakomunikowano mi, że zostałem odsunięty od prowadzenia zespołu.

Dla pana to bardziej zaskakująca decyzja niż ta, która miała miejsce kilka lat temu w Górniku Zabrze?

Myślę, że były to podobne sytuacje. W Górniku Zabrze były wówczas problemy, o których wiedzieli wszyscy. W pewnym momencie podjęto decyzję, że do zwolnienia jest trener. Teraz jest podobnie. W ostatnich dniach pracowaliśmy na tym, aby naprawić i poprawić pewne rzeczy. Na ostatniej prostej najlepiej jednak “pstryknąć” trenera i przekazać wiadomość, że to nie jest to. Niestety taki nasz zawód. W każdej chwili trzeba być przygotowanym na zmianę, a działacz ma prawo zarówno do tego, aby zatrudnić, jak i zwolnić trenera.

Warta Poznań wyrasta na specjalistę od zwalniania trenerów Stali Mielec.

Mieliśmy trudny czas przed tym spotkaniem. Myślę, że wcześniej można było jakieś rozmowy przeprowadzić, a nie w momencie, gdy naprawdę mało kto się spodziewał takiej decyzji. Czasem tak się zdarza, że pracodawca podejmuje ryzyko. Tak się składa, że w Stali to już druga zmiana trenera i druga po spotkaniu z Wartą Poznań.

Walka o utrzymanie będzie toczyć się do końca sezonu

Miał pan już może okazję do tego, aby porozmawiać z piłkarzami po decyzje władz klubu?

Z jednym z zawodników widziałem się w klubie, bo miał zajęcia indywidualne. Reszta zespołu miała dzisiaj wolne po podróży, więc plan był taki, że jutro będzie trening. Jutro ma się zatem zacząć mikrocykl przed niedzielnym spotkaniem z Zagłębiem Lubin. W każdym razie kilku piłkarzy dzwoniło do mnie. Wciąż otrzymuje komunikaty, że ktoś próbował się ze mną połączyć. Jutro natomiast jest taki dzień, gdy pożegnam się z piłkarzami i pracownikami klubu. Zostawiłem kawałek życia w Stali i mocno wierzę w to, że ta drużyna utrzyma się w Ekstraklasie. Gdyby to się udało, miałbym swój wkład w to. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że mogło być lepiej, ale z drugiej strony piłka jest wciąż w grze. Na ostatniej prosta drużyna będzie miała cztery spotkania u siebie i trzy wyjazdowe. Na pewno będzie ciekawie.

Stal jak rozumiem, pana zdaniem ostateczne utrzyma się w lidze. Kto zatem jest głównym kandydatem do spadku?

Nie ma głównego. Zamieszanych w walkę o utrzymanie jest kilka zespołów. Oprócz Stali także Podbeskidzie i Cracovia. Zobaczymy, jak punktować będzie Wisła Płock. Któraś z drużyn nie zdobędzie w najbliższych dwóch kolejkach punktów, to presja na niej będzie większa. Może być tak, że do końca sezonu walka na dole tabeli będzie bardzo interesująca. Bardzo realne jest to, że do ostatniego spotkania walka o ligowy byt będzie toczyła się “łeb w łeb”.

Komentarze