Jagiellonia zatrzymana przez Radomiak

Michał Pazdan
Pressfocus Na zdjęciu: Michał Pazdan

Na koniec zmagań 11. kolejki PKO Ekstraklasy byliśmy świadkami rywalizacji Jagiellonii i Radomiaka. Tegoroczny beniaminek przyjechał do Białystoku z nadzieją na przerwanie serii remisów. Tymczasem Duma Podlasia postawiła trudne warunku już od samego początku. Finalnie obie ekipy podzieliły się punktami, ponieważ żadna z nich nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na własną korzyść 1:1 (1:1).

Dobry początek Jagi

Starcie w Białystoku prowadzone było w szybkim tempie. Jagiellonia wrzuciła szósty bieg zaraz po pierwszym gwizdku sędziego. Gospodarze z każdą kolejną minutą zyskiwali coraz większą pewność siebie. Natomiast Radomiak był nieco mniej energiczny. Beniaminek szanował piłkę, ale miał nieco więcej problemów z realnym zagrożeniem bramki przeciwnika.

Tymczasem Duma Podlasia objęła prowadzenie w 25. minucie za sprawą Fedora Cernycha. Litwin skorzystał na błędzie obrońców, po czym idealnie wyszedł do zagrania z lewej flanki i z bliska dopełnił formalności, nie dając większych szans golkiperowi na szybką reakcję.

Radomiak wyrównał chwilę później

Radość Jagi trwała jednak bardzo krótko. Kilkadziesiąt sekund później zagrania ręką we własnym polu karnym dopuścił się Jesus Imaz. Powtórki wideo rozwiały wszystkie wątpliwości sędziego, który bez większego namysłu wskazał na wapno.

Wówczas do strzału podszedł Karol Angielski. Młody napastnik nie pozostawił złudzeń bramkarzowi, kiedy idealnie przymierzył tuż obok słupka.

Tym sposobem pierwsza połowa zakończyła się remisem. Zdecydowanie lepiej w ofensywie radzili sobie gospodarzy. Pomimo dobrej organizacji gry w ataku, nie wykorzystali nadarzających się okazji, więc podopieczni Mamrota mają czego żałować.

Bez zmian po przerwie

Po wznowieniu gry, częściej do głosu dochodziła Jagiellonia. To właśnie zespół z Podlasia wyglądał na bardziej zmoblizowany do strzelenia kolejnego gola.

Wraz z upływem czasu niewiele się zmieniało. Radomiak wciąż skupiony był na zadaniach defensywnych, szukając szans na bramkę w kontrach czy stałych fragmentach gry.

Ostatecznie nie zobaczyliśmy więcej trafień. Taki rezultat oznacza, że Jaga po dwóch wygranych z rzędu została zatrzymana przez beniaminka. Z kolei goście zanotowali właśnie trzeci remis z rzędu, a także siódmy od startu PKO Ekstraklasy.

Komentarze