Piątek z udanym początkiem roku, Schalke blisko niechlubnego rekordu

Krzysztof Piątek
Obserwuj nas w
fot. PressFocus Na zdjęciu: Krzysztof Piątek

FC Schalke 04 wciąż bez ognia. Ekipa z Gelsenkirchen jest już od 30 spotkań bez wygranej, będąc już tylko jeden mecz od wyrównania rekordu SV Tasmani Berlin, która czekała na ligowe zwycięstwo najdłużej w historii, bo aż 31 spotkań. W przedostatnim sobotnim starciu 14. kolejki Bundesligi piłkarze Schalke przegrali na wyjeździe 0:3 z Herthą Berlin. W ekipie niemieckiej Starej Damy od 78 minuty na placu gry pojawił się Krzysztof Piątek.

Dziewięć punktów dzieliło obie ekipy przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Drużyna z Veltins Arena była czerwoną latarnią rozgrywek z dorobkiem zaledwie czterech oczek. Z kolei 11 punktów mieli na swoim koncie piłkarze stołecznego zespołu.

W pierwszych trzech kwadransach rywalizacji zespół Christiana Grossa nie zaprezentował się źle, mając sześć sytuacji strzeleckich, w których trzy kończyły się celnym strzałem. Nie miało to jednak przełożenia na zdobycie bramki. W związku z tym kibice Schalke mogli czuć niedosyt.

Tymczasem berlińczycy na przerwę mogli schodzić szczęśliwsi, ponieważ w 37. minucie efektownym technicznym strzałem z mniej więcej 14 metrów popisał się Matteo Guendouzi. Jednocześnie dzięki trafieniu zawodnika wypożyczonego z Arsenalu FC team z Berlina był bliżej swojego czwartego zwycięstwa w sezonie.

Piątek z udaną zmianą, Schalke bezbarwne w drugiej połowie

W drugiej odsłonie przewaga Herthy była już zdecydowanie większa niż w pierwszych trzech kwadransach rywalizacji. Dość powiedzieć, że goście do 73 minuty oddali w drugiej połowie tylko jeden celny strzał. Następstwem takiego stanu rzeczy musiała być kara w wykonaniu gospodarzy.

Berlińczycy swoją drugą bramkę w spotkaniu zdobyli w 54. minucie. Po akcji zainicjowanej przez Matehusa Cunhę wyborną szansę do strzelenia gola miał Jhon Cordoba. Kolumbijczyk swojej sytuacji nie zmarnował, więc Hertha wypracowała sobie dwubramkową zaliczkę. Jak się jednak później okazało, na dwóch trafieniach Hertha nie chciała poprzestać.

Krzysztof Piątek w 78. minucie spotkania zameldował się na boisku. Z kolei w 81. minucie reprezentant Polki zamienił na gola precyzyjne podanie od Vladimira Daridy. Były napastnik AC Milanu zaliczył jednocześnie czwarte trafienie w niemieckiej ekstraklasie w trwającej kampanii. W samej końcówce Polak jeszcze raz wpakował piłkę do siatki, ale sędzia tego gola nie uznał. Zatem stołeczny zespół wygrał mecz 3:0.

Komentarze

Comments 2 comments