Pomocnik Wisły Kraków: brat z rodzicami stawiają mnie do pionu

Piotr Starzyński
fot. PressFocus Na zdjęciu: Piotr Starzyński

– Staram się twardo stąpać po ziemi. Chociaż czasem jednak jest jakiś przejaw sodówki. Na szczęście rodzice i brat w takich momentach stawiają mnie do pionu i wracam na normalny tor [śmiech] – powiedział pomocnik Wisły Kraków – Piotr Starzyński.

  • Wisła Kraków w ostatnim czasie nie prezentuje się tak, jak się tego od niej oczekuje
  • W rozmowie z Goal.pl na temat słabszego okresu w grze Białej Gwiazdy, przeszłości w Ruchu Chorzów i współpracy z Jakubem Błaszczykowskim wypowiedział się Piotr Starzyński
  • 18-latek jest w klubie z Reymonta od ponad dwóch lat i ma blisko 50 występów w krakowskiej ekipie

Quo vadis Wisełko?

Jesteście po trzech z rzędu przegranych meczach w Fortuna 1 Lidze. Jakie wnioski?

Szkoda tych porażek, bo moim zdaniem w każdym z tych spotkań mogliśmy odnieść zwycięstwo. Jakie wnioski? Musimy przed kolejnymi meczami więcej pracować. Tylko to może pomóc nam pokazać swoją wartość na boisku, dzięki której będziemy starać się odnosić zwycięstwa.

W powszechnej opinii przed startem sezonu słychać było głosy, że Wisła Kraków jest zdecydowanym faworytem do awansu. Tymczasem okazało się, że są ciężary. Jesteście tym zaskoczeni?

Jeśli chodzi o mnie, to wiedziałem, że to nie będzie tak, że “połkniemy tę ligę”. Zdawałem sobie sprawę, że w Fortuna 1 Lidze przez grę opartą na fizyczności i wyrachowaniu będzie ciężej niż w Ekstraklasie. Po prostu liczyłem się z tym, że nie nie będzie łatwo. Niemniej musimy walczyć, aby wrócić do elity.

Mimo zaledwie 18 lat masz już na swoim koncie blisko 50 występów w koszulce Wisły Kraków. Jak czujesz się, z tym że coraz większa odpowiedzialność za grę spoczywa na Twoich barkach?

Nie ciąży to na mnie. Staram się koncentrować tylko na tym, aby w trakcie meczów zaprezentować się jak najlepiej i dawać z siebie wszystko na treningach. Mam nadzieję, że to będzie owocowało coraz lepszymi wynikami drużyny.

Bilans goli i asyst do poprawy

Jak na razie zdobyłeś jedną bramkę w szeregach Białej Gwiazdy. Podchodzisz do tego tematu tak, że Twoje indywidualne statystyki powinny wyglądać lepiej, czy po prostu założenia od trenera uniemożliwiają Ci zdobywanie bramek, czy notowanie asyst, bo masz inne zadania na boisku?

Jestem do sprawy nastawiony tak, że tych goli, czy asyst mogłoby być więcej na moim koncie. Niestety tak się wszystko potoczyło, że nie wgląda to tak, jakbym chciał. Jeśli chodzi o założenia taktyczne względem mnie, to myślę, że jest w porządku. Zarówno, jeśli mówimy o zadaniach defensywnych, jak i ofensywnych. W kontekście strzelania goli, czy asyst muszę być cierpliwy, ale wiem, że w końcu karta się odwróci i zacznę poprawiać swoje statystyki.

Zobacz także:

Krótko mówiąc, jest niedosyt z Twojej strony, jeśli chodzi o aktualne liczby?

Zdecydowanie tak.

Jesteśmy przed spotkaniem Wisły Kraków z Ruchem Chorzów. To mecz, który będzie wyjątkowy dla Ciebie?

Będzie fajnie zagrać w takim spotkaniu, bo spędziłem w Ruchu trzy lata, które bardzo miło wspominam. Dodatkowe emocje buzują, więc jest motywacja, aby z jak najlepszej strony pokazać się w takim meczu.

Jesteś zawodnikiem Wisły Kraków od ponad dwóch lat. Gdy okazało się, że już w sezonie 2022/2023 będzie szansa zmierzyć się z Ruchem przypuszczałeś, że tak szybko może do tego dojść, mając na uwadze to, z jakimi kłopotami Twój były klub się borykał?

Wiedząc jakim klubem jest Ruch, to wiedziałem, że na pewno dojdzie kiedyś do tego. Chociaż muszę powiedzieć, że nie spodziewałem się, że tak szybko to się stanie. Cieszę się w każdym razie z tego, że takie spotkanie będzie miało miejsce.

Szybko zacząłeś treningi w Ruchu Chorzów. W związku z tym, że Katowice to miasto kibicowsko podzielone trudno było trafić na treningi w dresie Niebieskich?

W dzielnicy, w której się wychowywałem, zawsze Ruch Chorzów miał więcej kibiców, więc można powiedzieć, że był dominujący. Zatem nigdy żadne nieprzyjemności mnie nie spotkały. Chociaż na treningi starałem się nie jeździć w klubowych rzeczach [śmiech].

A jak wspominasz popołudnia na osiedlowym boisku?

Do dzisiaj z uśmiechem wracam do czasów, gdy grało się w piłkę z chłopakami na podwórku. Spędziliśmy na boisku mnóstwo czasu.

Gra na “10”? No problem

Z perspektywy zawodnika Wisły Kraków jak oceniasz aktualnego lidera Fortuna 1 Ligi?

Ruch jest ekipą budowaną bardzo rozsądnie i gra tej drużyny może się podobać. Imponować może zgranie poszczególnych formacji. Najlepszym wyznacznikiem Ruchu jest natomiast jego pozycja w tabeli, która pokazuje, że zespół regularnie punktuje i jest tego efekt.

Jeszcze kilka miesięcy temu byłeś w jednej ekipie z Maciejem Sadlokiem. Tymczasem w piątek to będzie Twój przeciwnik. Jak podchodzisz do tego typu rywalizacji?

Maciej to świetny obrońca, mający świetnie ułożoną lewą nogę. Bez wątpienia to czołowa postać w Ruchu. Mam jednak nadzieję, że nie będzie w piątek dośrodkowywał tak, jak to miało miejsce u nas, a z czyszczeniem przedpola będzie u niego nieco gorzej niż w czasach występów w Wiśle Kraków [śmiech].

Jesteś typem zawodnika ustawianym zwykle na boku boiska. Jeśli miałbyś jednak sam wybrać sobie pozycję, to w jakiej roli czujesz się najlepiej?

Na skrzydle jest ok, ale dawałem sobie radę także na “10”, czy w środku pomocy. W młodzieżowej reprezentacji Polski też byłem ustawiany na tych pozycjach i wyglądało to dobrze.

Myślisz ze z Twoimi warunkami fizycznymi, dzisiaj mógłbyś być “10” w meczach Wisły Kraków w Fortuna 1 Lidze?

Wiadomo, że na zapleczu PKO Ekstraklasy jest wielu rosłych defensorów, więc musiałbym korzystać ze swojej zwinności i sprytu. Na pewno grając na tej pozycji, starałbym się unikać pojedynków fizycznych.

Błaszczykowski wzorem do naśladowania

Gdy zacząłeś stawiać pierwsze kroki w Wiśle Kraków, byłeś porównywany do Jakuba Błaszczykowskiego. Traktowałeś to jako wyróżnienie, czy nie przywiązywałeś do tego typu opinii większej uwagi?

Muszę przyznać, że byłem tym kompletnie zaskoczony. Jestem skromnym chłopakiem, chcącym cały czas pokazywać swoją wartość. Ogólnie czułem się niezręcznie, gdy byłem porównywany do Kuby. To świetny zawodnik, który dużo osiągnął w swojej karierze, a ja tak naprawdę dopiero zaczynam swoją przygodę. Obym w przyszłości mógł zebrać podobne doświadczenia jak on.

Kuba Błaszczykowski często podpowiada Ci na treningach, co należy zrobić lepiej lub na jakich płaszczyznach piłkarskiego rzemiosła masz deficyty?

W sumie cały czas mogę liczyć na jego wskazówki. Ciekawe jest to, że często uświadamia mnie w tym, że na boisku można korzystać z różnych rozwiązań. Traktuję jego podpowiedzi jako cenne rady. Kuba sporo widział w piłce nożnej, więc bez wątpienia wie, o czym mówi.

Jesteś związany z grupą menedżerską, z którą związani są tacy zawodnicy jak: Jack Grealish, Eduardo Camavinga, czy Kalvin Phillips. Jak to się stało, że trafiłeś do ICM Stellar Sports?

To było jeszcze w czasach Ruchu Chorzów. Przedstawiciele agencji menedżerskiej obserwowali mnie przez długi czas. W końcu skontaktowali się z moim tatą, zostały omówione wszelkie szczegóły współpracy i tak podpisałem kontrakt.

Zatem osobą, która pielęgnuje kwestie związane z Twoją karierą, jest przede wszystkim Twój tata…

Zdecydowanie tak. Cały czas pilnuje, czy pod względem pozasportowym jest wszystko ok i jestem mu bardzo za to wszystko wdzięczny. Dzięki niemu mogę skupić się tylko na grze w piłkę.

Sodówka nie grozi

Peter Hyballa to trener, który namieszał w polskiej piłce. Jak go wspominasz?

Od samego początku zrobił na mnie pozytywne wrażenie i szybko nawiązaliśmy dobry kontakt. Dużo mu zawdzięczam, bo na mnie zdecydowanie postawił.

Czytałem opinie kibiców, że trener lubił dawać szanse na grę zawodnikom pokornym. Mając na uwadze to, że ty do takich graczy się zaliczasz, myślisz, że mogło Ci to pomóc?

W pewnym sensie może i tak. Myślę jednak, że zdecydowanie bardziej trener zwracał uwagę na to, co mogę zaoferować drużynie na boisku. Dostrzegł rzeczy, które tworzyły spójną całość w jego planie na grę. To pewnie zaważyło, że mogłem liczyć na grę u trenera Petera Hyballi.

Zobacz także:

Niejeden młody piłkarz, który trafiłby jak ty w młodym wieku do dużego miasta z wieloma możliwościami, mógłby poczuć się na tyle pewnie, że mogłaby mu woda sodowa uderzyć do głowy. Nie widać tego u Ciebie. Sam się tak pilnujesz, czy ktoś o to dba?

Staram się twardo stąpać po ziemi. Chociaż czasem jednak jest jakiś przejaw sodówki. Na szczęście rodzice i brat w takich momentach stawiają mnie do pionu i wracam na normalny tor [śmiech].

W czasie gdy trafiłeś do Wisły Kraków, to była to jedyna propozycja, czy może jednak były jeszcze jakieś inne oferty na horyzoncie?

Były jeszcze inne propozycje, ale Wisła Kraków przekonała mnie tym, że była najbardziej zdeterminowana, aby mnie pozyskać. Dlatego też zdecydowałem się na to, aby dołączyć do tego klubu.

Różni trenerzy na piłkarskim szlaku

Mimo młodego wieku i nie aż tak długiego stażu w Wiśle Kraków, to współpracowałeś już z kilkoma trenerami. Czym się różnili w swoim warsztacie?

Trener Peter Hyballa na pewno wyróżniał się niezwykłą stanowczością. Gdy już coś powiedział, to był w tym konsekwentny i nie zmieniał swojego zdania. Z kolei trener Jerzy Brzęczek dużo podpowiada, przekazując swoją ogromną wiedzę, która poparta jest też doświadczeniem zebranym w trakcie gry. Szczególnie młodym zawodnikom przekazuje mnóstwo wskazówek.

Podsumowując Peter Hybala stanowczy typ osobowości, a Jerzy Brzeczek łagodny ojciec w szatni?

Można tak powiedzieć, chociaż trener Brzęczek też jest wymagający.

Po najbliższej kolejce ligowej czeka Was przerwa reprezentacyjna. Będzie chwila oddechu, aby podładować akumulatory…

Dobrze, że pojawi się chwila spokoju w trakcie sezonu. Musimy jednak podejść do przerwy reprezentacyjnej z myślą, aby solidnie ten czas przepracować. Potrzebne jest, wyciągniecie wniosków, które pozwolą wyeliminować błędy w naszej grze z ostatnich naszych występów. Wierzę, że dzięki tej pracy gra ulegnie poprawie.

Zobacz także:

Są zawodnicy młodzi jak Kacper Kozłowski, którzy decydują się szybko na zagraniczny transfer, ale są też zawodnicy, którzy się z tym wstrzymują. Jakie masz podejście w tej sprawie?

Nie wybiegam aż tak w przyszłość. Trudno powiedzieć, co czas pokaże. Ja mam ważny kontrakt z Wisłą Kraków i na razie nigdzie się nie wybieram. Niemniej nigdy nie mów nigdy.

Najważniejsze tu i teraz

Jeśli chodzi o polskie realia, wizualizujesz czasem sobie grę w innym polskim klubie, czy Wisła Kraków to na krajowym podwórku jedyny klub, którego barwy będzie reprezentował?

Nie myślałem o tym. Na razie wiem, że mam misję do zrealizowania w Krakowie. Trzeba zrobić wszystko, aby pomóc Wiśle w wywalczeniu awansu do Ekstraklasy. Na tym się koncentruję. Liczy się tylko tu i teraz.

Zakładając, że zrealizowaliście cel i w 2023 roku będzie grać w Ekstraklasie. Ponownie się z Tobą kontaktuję, rozmawiamy i pytam, jakie masz kolejne plany, to co byś mi wtedy powiedział?

To jeszcze daleka droga do tego, ale chyba najbardziej zależy mi na regularnej grze w wyjściowym składzie, zdobywaniu bramek i notowaniu asyst.

Przygotowując się do rozmowy, nie znalazłem wielu wywiadów z Tobą. Nie byłeś gotowy na rozmowy z dziennikarzami, czy po prostu z dystansem podchodzisz do tej grupy zawodowej?

Takie rozmowy wiążą się z dodatkowym stresem, więc przede wszystkim chciałem skupić się na grze. Jednocześnie podchodzę do takich spraw, że na wszystko potrzebny jest czas. W końcu jednak poczułem, że można coś zmienić i rozmawialiśmy [śmiech].

Czytaj więcej: 10 najlepszych sprzedawców na rynku transferowym

Komentarze