Jovicević jeszcze bezpieczny. Nie ma tematu zwolnienia
Widzew Łódź tej zimy zainwestował ponad 13 milionów euro na wzmocnienia. Pobił rekord transferowy Ekstraklasy, płacąc 5,5 mln euro za Osmana Bukariego. Oprócz niego, do drużyny dołączyli też Bartłomiej Drągowski, Przemysław Wiśniewski, Lukas Lerager czy Emil Kornvig. Wydawało się, że tym razem łodzianie ruszą z przytupem i w szybkim tempie odrobią stratę punktową do czołówki. Start rundy wiosennej w ich wykonaniu jest natomiast tragiczny – na inaugurację Widzew przegrał 1-3 z Jagiellonią Białystok, a w niedzielę uznał wyższość GKS-u Katowice (0-1).
W zespole nic się nie zgadza. Choć pojedynczy zawodnicy prezentują dużą jakość, zdecydowanie brakuje odpowiedniego planu taktycznego. Według ekspertów oraz kibiców głównym winowajcą tego stanu rzeczy jest Igor Jovicević, który zwyczajnie rozczarowuje. Jego trenerskie CV może imponować, ale na polskim podwórku póki co sobie nie radzi.
Jovicević czeka na wygraną w lidze od końcówki listopada 2025 roku. Wydawało się, że słaby początek rundy skłoni włodarzy do zmiany na ławce trenerskiej. Przemysław Langier informuje natomiast, że póki co nie ma takich planów. W Widzewie dalej wierzą w powodzenie projektu pod wodzą chorwackiego szkoleniowca.
Oczywiście w przypadku kolejnych niepowodzeń do tej zmiany wreszcie dojdzie. W następnej kolejce Widzew zagra na wyjeździe z Wisłą Płock, wiceliderem Ekstraklasy.









