Prezes Atletico nie sprzeda Alvareza
Przyszłość Juliana Alvareza stała się jednym z głównych tematów przed pucharowym starciem obu hiszpańskich ekip. Argentyński napastnik, który od momentu opuszczenia Manchesteru City stał się kluczową postacią madryckiego zespołu, znalazł się na celowniku Barcelony jako ich główny cel transferowy. Enrique Cerezo, zapytany przez dziennikarzy o gwarancję pozostania piłkarza w klubie, odpowiedział w sposób, który błyskawicznie obiegł media.
– A czy ty możesz mi zagwarantować, że nie umrzesz do końca roku? No to zagwarantuj mi to… a może nie możesz? – pytał ironicznie prezes Atletico w rozmowie cytowanej przez serwis Jijantes.
Cerezo podkreślił, że przy wieloletnim kontrakcie zawodnika, to klub rozdaje wszystkie karty i nie widzi powodu, dla którego napastnik miałby opuścić Metropolitano.
– Jeśli zawodnik ma kontrakt z klubem i zostało mu jeszcze wiele lat tej umowy, to powiedz mi, co właściwie może się wydarzyć. Wyjaśnię ci to jasno: ma kontrakt z Atletico Madryt – uciął krótko sternik klubu.
Astronomiczna cena za Argentyńczyka
Dla Barcelony pozyskanie 26-letniego snajpera byłoby ogromnym wyzwaniem nie tylko negocjacyjnym, ale przede wszystkim finansowym. Alvarez rozgrywa fenomenalny sezon, mając na koncie 17 bramek i dziewięć asyst w 44 występach. Takie statystyki sprawiają, że Atletico wycenia swoją gwiazdę na astronomiczną kwotę. Według medialnych doniesień, madrytczycy mogliby żądać za swojego zawodnika od 175 do nawet 200 milionów euro.
Sytuację Katalończyków komplikuje fakt, że obecna umowa Argentyńczyka obowiązuje aż do czerwca 2030 roku. Ewentualne próby wypożyczenia z opcją wykupu mają być natychmiast odrzucane przez zarząd Los Colchoneros.









