Wejście niezłe, ale…
Marian Huja trafił do Pogoni Szczecin latem, z rumuńskiej ekstraklasy. Początek miał całkiem niezły, ale po zmianie szkoleniowca Portugalczyk osunął się w hierarchii. Thomas Thomasberg nie korzystał z niego tak często jak Robert Kolendowicz i szybko zaczęło się mówić, że środkowy obrońca może opuścić klub jeszcze tej zimy.
Zainteresowanych klubów było sporo, konkretne rozmowy toczyły się na przykład z Wieczystą Kraków, ale z nikim nie osiągnięto porozumienia. Pogoń chciała odzyskać to, co włożyła w sprowadzenie Huji, ale to się nie udało.
To tam grał najlepiej
I choć dni mijają, Huja dalej jest piłkarzem Pogoni, to z naszych informacji wynika, że temat jego odejścia wcale nie jest zamknięty. Jak się dowiedzieliśmy, piłkarzem zainteresowany jest klub z Rumunii.
Chodzi o FCSB, a więc następcę Steauy Bukareszt, czyli najbardziej utytułowany rumuński klub, który od lat jest w rękach kontrowersyjnego milionera Gigiego Becaliego.
Ten sezon nie układa się po myśli FCSB, bo klub zajmuje dopiero 11. miejsce w tabeli. Gdyby ten transfer się ziścił, to dla Huji oznaczałby powrót do ligi, w której spisywał się najlepiej.
Jeszcze mniej miejsca w obronie
W jego przypadku jest jednak jeszcze inna opcja. A mianowicie Hują interesuje się jeden z chińskich klubów. Czasu na osiągnięcie porozumienia jeszcze trochę jest, bo w Rumunii okienko zamyka się 9 lutego, a w Chinach dopiero pod koniec miesiąca.
Niedawno Pogoń na środek obrony ściągnęła Attilę Szalaiego, co jeszcze bardziej ogranicza możliwości gry Huji. Nowy nabytek Portowców zadebiutował już w lidze (1:2 z Motorem Lublin), a zanim to się stało udzielił goal.pl pierwszego wywiadu po przyjściu do Ekstraklasy.









