SerieALL #1. Juventus ma problem. Głębszy niż Wojciech Szczęsny

Massimiliano Allegri
Massimiliano Allegri PressFocus

Wojciech Szczęsny zawalił mecz z Udinese i to nie ulega wątpliwościom. Ale jeśli ktoś uważa, że forma Polaka – od miesięcy pikująca – jest jedynym problemem Starej Damy, nie docenia innych zmór Massimiliano Allegrego.

Zapraszamy na nasz cykl w Goal.pl i na SerieA.pl. Po każdej kolejce włoskiej ligi podsumujemy dla Was wszystkie najważniejsze wydarzenia z minionego weekendu. Żadnych opisów meczów, bo one już były. Luźne uwagi i pomeczowe boki.

Gdyby się zagłębić w ligę włoską, można odnieść wrażenie, że to jakaś symulacja zaprogramowana na maksymalizację emocji. W sezonie 2020/21 w żadnej z najlepszych europejskich lig piłkarze nie strzelali więcej goli (Włochy – średnio 3,06 bramki na mecz, Niemcy – 3,03, Francja – 2,76, Anglia – 2,69, Hiszpania – 2,51), ale najwidoczniej Włochom i to już przestaje wystarczać. Bo żeby opowiedzieć o tym, co się działo na starcie obecnego sezonu, nie wystarczy mówić o golach (średnio… 3,6 na mecz). Musielibyśmy wspomnieć o debiucie Hakana Calhanoglu w Interze, który w pierwszym kwadransie w nowym zespole zanotował asystę i strzelił pięknego gola z dystansu. O Edinie Dzeko, który od razu wszedł w buty Romelu Lukaku i przywitał się z San Siro bramką. O efektownej Romie zadającej kłam, że drużyny późnego Mourinho są słabe i nudne. O sześciu czerwonych kartkach w czterech niedzielnych meczach (w tym Bartłomieja Drągowskiego, który oberwał za pośpiech sędziego – eksperci są zgodni, że powinien obejrzeć kartonik żółty). O przeklętym meczu Napoli, które tę klątwę objawiającą się kolejno wyrzuceniem z boiska Victora Osimhena w 24. minucie za uderzenie rywala, kontuzją Piotra Zielińskiego i niewykorzystanym rzutem karnym przez Lorenzo Insigne zdołało zdjąć w ostatnich dwóch kwadransach i wygrać z Venezią (2:0). O Lazio od lat grającym w systemie 3-5-2 i przechodzącym pod Maurizio Sarrim na 4-3-3 póki co bez większego bólu (3:1 w Empoli). O Sebastianie Walukiewiczu nie trafiającym do pustej bramki z trzech metrów. O Bolonii, która po 4:5 z Ternaną w Pucharze Włoch, zgotowała kibicom kolejny thriller i odkręciła mecz z Salernitaną (3:2). I wreszcie – o Juventusie, który w porównaniu z poprzednim sezonem miał być wersją 2.0, a po którego meczu kibice mogli mieć deja vu.

Gdyby wskazać jeden największy koszmar Juve z poprzednich dwóch sezonów, byłoby to wypuszczanie z rąk wyników w meczach, w których prowadził. Chcąc powiedzieć o drugim, wspomnielibyśmy o trwającym od kilku miesięcy locie w dół Wojciecha Szczęsnego. Mecz z Udinese był więc sumą tych strachów, bo przez dwa błędy Polaka nie udało się dowieźć wyniku 2:0 do końca. Ale “La Gazzetta dello Sport” zauważa, że problem Juventusu jest w istocie dużo głębszy, niż tylko bramkarz tracący pewność siebie.

Luigi Garlando o Juventusie pisze tak: “Z pierwszych ośmiu drużyn poprzedniego sezonu, tylko jedna nie zdołała wygrać. Ta prowadzona przez Massiliano Allegrego. Kiedy w przedsezonowej zapowiedzi, pisaliśmy o Juventusie jako odpowiedniku Francji z Euro 2020 – faworycie na papierze zarówno pod względem jakości, jak i głębi składu. To, co zobaczyliśmy w Udine, też znalazłoby swoją analogię do wyczynu Francuzów na mistrzostwach… Juventus jest potężny. Którą inną drużynę byłoby stać na pozostawienie na ławce Cristiano Ronaldo, Chiesy i Kulusevskiego? To jak Mbappe, Benzema i Griezmann, ale to nie wystarczy. Mistrzostwa Europy wygrały przecież Włochy.

Juventusowi zabrakło ducha drużyny. Zbiorowej gotowości do poświęcenia się w celu ochrony przewagi, czyli czegoś, czego Allegri wymagał w każdym roku pracy w tym klubie. Szczęsny rozdał prezenty, z 2:0 zrobiło się 2:2, jest głównym winnym, ale nie jedynym. Juventus w drugiej połowie wyglądał, jakby ktoś wyciągnął wtyczkę i na nowo odkrył mentalną amnezję z zeszłego sezonu. Okazało się, że nie wystarczy posadzić na ławce Allegrego, by Juventus znów stał się maszyną. Złe nawyki najwidoczniej dostały się pod skórę znacznie głębiej. Juve nie było w stanie zamrozić piłki między nogami, jak to miało miejsce w czasach gry Pirlo i Pjanicia. Jeśli Juve traciło bramki w ostatnich miesiącach, także w sparingach, to również z tego powodu, a nie przez Szczęsnego. Tutaj jest praca dla Maxa. Orkiestra nie będzie grać poprawnie, mając jedynie dobrze dysponowanego skrzypka”.

Trudno z Garlando się nie zgodzić mając w głowie, jak na starcie wyglądały pozostałe ekipy z czołówki. Na ich tle Juventus był drużyną dwóch prędkości – z doskonałym duetem Dybala-Cuadrado, ale i z wszystkimi słabościami, jakie obserwowaliśmy za poprzedniego trenera. Mecz Udinese pokazał, że Allegri może mieć więcej do naprawiania, niż sam się tego spodziewał.

Cały tekst na SerieA.pl

Komentarze