Krzysztofa Piątka gra o wszystko

Krzysztof Piątek
ACF Fiorentina Na zdjęciu: Krzysztof Piątek

Powrót Krzysztofa Piątka do Włoch to dla niego ostatnia szansa na zahaczenie się w naprawdę dużym futbolu. Ale nie ma żadnych wątpliwości, że to zagranie all in było niezbędne – czytamy w najnowszym odcinku cyklu SerieALL na SerieA.pl.

  • Trudno wyobrazić sobie dziś lepsze miejsce dla Piątka niż Fiorentina
  • Polak ponownie zagra we Wloszech i ma pół roku na przekonanie do siebie nowego klubu, że warto postawić na niego w kolejnym sezonie
  • Dla Piątka jest to ogromna szansa, ale i ogromne zagrożenie, że jego reputacja może ostatecznie podupaść

Fiorentina jak dar od losu

Autor pisze tak: “Gdyby Krzysztof Piątek kilka tygodni temu usiadł w swoim domu w Berlinie sam na sam z własnymi myślami i zastanowił się, do jakiego klubu chciałby trafić, musiałby szczerze zanalizować swoją sytuację. Nie mówimy tu przecież o marzeniach sięgających Realu Madryt, a zespołów jednocześnie skrojonych pod niego i będących realnie w zasięgu. Piątek w tych poszukiwaniach musiałby wypisać swoje wady i ograniczenia – jak choćby to, że nie jest napastnikiem do gry w piłkę, a do kończenia akcji, albo że ma za sobą bardzo słabe dwa lata – i dopasować, gdzie przeszkadzałoby to najmniej. Poszukać zespołu, który potrafi grać na wysuniętego napastnika i będzie mu stwarzał okazje bramkowe. To eliminowałoby Genoę, podobno wielce zainteresowaną powrotem Piątka, bo dzisiejsza Genoa ma problem z dostarczaniem piłki do przodu – przecież dopiero co skompromitowała się nie oddając choćby pojedynczego niecelnego strzału w meczu z Juventusem. Gdyby faktycznie Piątek klub po klubie rozważał, gdzie dobrze byłoby się znaleźć, musiałby na kartce zapisać nazwę Fiorentina”.

Wskazuje jednak też na wielkie ryzyko związane z tym transferem. “Oczywiście przejście do ambitnej drużyny grającej pod okiem trenera stawiającego na ofensywę, okraszone jest też sporym ryzykiem. Bo jeśli Piątkowi tam nie wyjdzie, trudno liczyć, że we Włoszech zaufa mu ktoś inny. Zwłaszcza, iż Hertha za niego wciąż chce ogromnych pieniędzy – aktualnie 15 mln euro. W przypadku sportowego niepowodzenia, klęskę poniosą zatem marzenia o przyszłości. Piątka nie będzie chciał nikt z dołu tabeli Serie A, bo nie będzie go na niego stać. Nie będą chciały drużyny, w których napastnik żywo musi uczestniczyć w grze – bo się do tego nie nadaje. Z tego samego powodu nie będą go też chciały ekipy nastawione na defensywę. I wreszcie spali most do zespołów dostarczających wiele piłek do napastnika – bo skoro we Florencji się nie udało, to czemu miałoby gdzieś indziej. Wygląda na to, że Krzysztof Piątek wszedł all in. Jeśli wygra to rozdanie, znów stanie się ważnym graczem przy stole. Ale wiadomo, jaka jest ta druga strona medalu”.

Cały tekst na SerieA.pl

Komentarze